Nawet w najbardziej funkcjonalnej formie doroczna Kolacja Korespondentów Białego Domu to etycznie problematyczne widowisko, w którym dziennikarze zadają się z tymi samymi urzędnikami, których powinni kontrolować. Stosunek nienależących do mediów do dziennikarzy wynosi zazwyczaj około 10 do 1, co sprawia, że deklarowany cel wydarzenia – celebrowanie dziennikarstwa i Pierwszej Poprawki – jest corocznym lekkim zawstydzeniem.

To nie są funkcjonalne czasy. Po odrzuceniu wszystkich zaproszeń przez lata swojej kadencji, prezydent Trump poinformował Stowarzyszenie Korespondentów Białego Domu w zeszłym miesiącu, że weźmie udział w tegorocznej gali. To tworzy absurdalną scenę, w której prezydent łamie chleb z tymi samymi ludźmi, których przez dekadę nazywał 'fałszywymi' i 'wrogami narodu'.

Trump z łatwością kwalifikuje się jako najbardziej antyprasowy prezydent w 105-letniej historii kolacji. Tylko w ciągu ostatnich 15 miesięcy pozwał organizacje prasowe, groził uwięzieniem dziennikarzy i sugerował odebranie licencji nadawczych sieciom telewizyjnym. Jego administracja pozbawiła finansowania NPR i PBS, osłabiła Głos Ameryki i wypchnęła głównonurtowych dziennikarzy z Pentagonu. Tygodnie po objęciu urzędu w zeszłym roku jego administracja przejęła kontrolę nad pulą prasową Białego Domu, dyktując, kto go relacjonuje w Gabinecie Owalnym, na pokładzie Air Force One czy w Mar-a-Lago – rolę, którą przez dziesięciolecia pełniło Stowarzyszenie Korespondentów.

To rodzi dwa pytania: dlaczego został zaproszony i dlaczego przyjął zaproszenie? Pierwsze jest proste: Stowarzyszenie zawsze zaprasza prezydenta, tradycja sięgająca Calvina Coolidge'a w 1924 roku. Motywy Trumpa są bardziej mętne. Swoją akceptację opublikował na Truth Social na początku marca, twierdząc, że korespondenci poprosili go 'bardzo miło' i 'przyznają, że jestem naprawdę jednym z Największych Prezydentów'. Korespondenci nie powiedzieli nic takiego.

Mógł być zachęcony wyborem rozrywki po kolacji przez Stowarzyszenie. Organizacja zwykle zatrudnia komika, by 'przypiekł' prezydenta, ale w tym roku ogłosiła, że wystąpi 'renomowany mentalista' Oz Pearlman, którego występ jest bezpiecznie apolityczny. Perspektywa bycia wyśmianym była dla Trumpa problemem wcześniej, zwłaszcza podczas występu Michelle Wolf w 2018 roku i po tym, jak Stowarzyszenie zrezygnowało z komika Amber Ruffin w zeszłym roku po krytyce.

Mimo publicznego lekceważenia, Trump prywatnie był zainteresowany. W swojej książce 'Betrayal' z 2021 roku, Jonathan Karl z ABC opowiada, jak został wezwany w 2020 roku, by omówić rolę Trumpa. 'Czy mam tam być zabawny?' – pytał Trump, wyrażając zainteresowanie, jeśli Stowarzyszenie zrezygnuje z zaangażowanego komika Hasana Minhaja. Karl odmówił, a kolacja została później odwołana z powodu pandemii.

Były członek zarządu Stowarzyszenia zasugerował, że Trump może zdawać sobie sprawę, że 'ma tylko tyle więcej szans, by robić rzeczy, które może robić prezydent'. Trump będzie zarówno gościem honorowym, jak i głównym mówcą, z korpusem prasowym siedzącym poniżej niego. Mógłby wykorzystać okazję, by naprawić relacje na 250. urodziny narodu – ale, oczywiście, nie zrobi tego. Jak zauważył były prezydent Stowarzyszenia George Condon, Trump jest zdeterminowany, by 'posiadać' każdą organizację, która mu się sprzeciwiła. Kolacja nigdy nie była znana z jedzenia, ale dla reporterów na miejscu tegoroczny posiłek może być szczególnie trudny do przełknięcia.