Propozycja Volkswagena dotycząca redukcji nawet 100 000 miejsc pracy i zamknięcia fabryk zostanie poddana poważnemu testowi w czwartek, gdy formalne wnioski trafią do rady nadzorczej największego europejskiego producenta samochodów, a w całych Niemczech zaplanowano protesty.
IG Metall, wpływowy związek zawodowy pracowników, zorganizował demonstracje z udziałem przedstawicieli zakładowych i członków rady związkowej w 18 lokalizacjach, w tym w siedzibie firmy. Ostrzegł dyrektora generalnego Olivera Blume, że nie może on „przerzucać odpowiedzialności za porażki ostatnich lat na pracowników”. Christiane Benner, przewodnicząca związku, powiedziała: „To wysyła jasny sygnał do zarządu”, który po raz pierwszy dzisiaj w siedzibie VW w Wolfsburgu zostanie poproszony o przeanalizowanie dramatycznych planów, które wyciekły do mediów w zeszłym miesiącu.
Demonstracje odbędą się w czwartek między 11:20 a 14:00 i obejmą fabryki produkujące samochody dla VW, ale także inne w grupie produkcyjnej, w tym zakłady Audi i Porsche, a także producenta ciężarówek i autobusów MAN. Blume opracował radykalny plan transformacji, a kluczowymi punktami spornymi są możliwe zamknięcie czterech niemieckich zakładów – w Hanowerze, Emden, Zwickau i Audi w Neckarsulm – oraz dodatkowe 50 000 zwolnień z tym związanych, jak podają źródła.
Z ponad 650 000 pracowników w całych Niemczech i około 3 milionami zatrudnionych bezpośrednio i pośrednio w niemieckim przemyśle motoryzacyjnym, posiedzenie rady jest również postrzegane jako poważny test dla przyszłości niemieckiej gospodarki. Ponadto firma analizuje swoją rozbudowaną strukturę i może wydzielić lub odłączyć swoją podstawową dywizję marki oraz dział technologii komponentów, próbując uprościć strukturę konglomeratu.
Prezentacja zespołu Blume'a następuje po tym, jak stowarzyszenie handlowe VDA ostrzegło przed potencjalnym załamaniem zatrudnienia w sektorze w Niemczech i na całym kontynencie, chyba że zostaną podjęte „odważne decyzje”, w tym potencjalna sprzedaż nierentownych zakładów zagranicznym firmom motoryzacyjnym. Producent samochodów zatrudnia ponad 650 000 osób we wszystkich swoich markach, w tym Audi, Bentley, Skoda, Seat i Cupra, i został mocno dotknięty rosnącą chińską konkurencją oraz trudnościami w przejściu z silników spalinowych na elektryczne.
Jeśli propozycje zostaną zaakceptowane przez radę, która składa się z przedstawicieli firmy, związków zawodowych i lokalnych polityków – struktura ustanowiona na mocy ustawy Volkswagen, zestawu przepisów uchwalonych w latach 60. XX wieku w celu ochrony producenta przed wrogimi przejęciami – nastąpią miesiące negocjacji ze związkami. Obecnie tylko 19 z 20 miejsc w radzie nadzorczej jest zajętych, co oznacza, że przedstawiciele akcjonariuszy mają o jedno miejsce mniej niż strona pracownicza, która nadal posiada 10 miejsc.
Zamknięcie zakładów objętych „ustawą Volkswagen” wymaga większości dwóch trzecich, co oznacza, że zatwierdzenie takiego ruchu jest praktycznie niemożliwe w obliczu sprzeciwu związków. Dwa z zagrożonych zakładów – Zwickau i Neckarsulm – nie są objęte ustawą, więc ich zamknięcie nie wymagałoby zgody rady nadzorczej. Jednak prawdopodobne jest, że próby ich aktywnego zamknięcia spotkają się z ogromnym oporem i protestami ze strony związków zawodowych i lokalnych polityków, a także mogą obejmować kosztowne strajki.