Volkswagen Group radzi sobie świetnie ze sprzedażą EV w swoim regionie, ale kosztowne cła i znikający udział w rynku w Chinach i Ameryce Północnej dają mu się we znaki. Największy europejski producent samochodów - właściciel Audi, Porsche, Skody i Lamborghini - patrzył, jak jego marże zysku wyparowują jak poranna rosa. Wczoraj radzie nadzorczej spółki przedstawiono plan naprawy. Oczekiwane wezwanie do zamknięcia fabryk i zwolnień nie zostało uwzględnione - przynajmniej nie w publicznym oświadczeniu VW Group - ale według Reutera środek i tak przepadł w głosowaniu 12-7.
W przeciwieństwie do większości producentów samochodów, związki zawodowe są niezwykle silne w VW Group. Połowa z 20 miejsc w radzie nadzorczej jest obsadzana przez rady pracownicze. Kolejne dwa są zarezerwowane dzięki częściowej własności niemieckiego kraju związkowego Dolna Saksonia - obecnie sprawowanej przez ministra edukacji i ministra-prezydenta tego kraju. Tak więc, choć zysk jest ważny, nie jest jedyną rzeczą, która liczy się dla decydentów.
Przez lata toczyły się długie walki o każdą sugestię zwolnień. Ostatnio VW Group i jego związki spędziły miesiące na negocjacjach w 2024 roku, zanim w końcu zgodziły się na plan redukcji 35 000 miejsc pracy do 2030 roku. Liczba ta wzrosła do 50 000 do marca tego roku, w miarę jak skala problemów nadal rosła. Następnie, pod koniec czerwca, niemiecki magazyn poinformował, że do 2030 roku zniknie 100 000 miejsc pracy, a także coś nie do pomyślenia: zamknięcie czterech niemieckich fabryk - czegoś, co nigdy nie miało miejsca w jego historii.
Publiczne oświadczenie Volkswagena na temat planu restrukturyzacji nie wspomina o utracie miejsc pracy ani zamknięciu fabryk - przynajmniej nie bezpośrednio. Ale wzywa do mocno okrojonej gamy modeli, z połową mniejszą liczbą pojazdów oferowanych we wszystkich markach. Będą one „skoncentrowane na najbardziej atrakcyjnych segmentach rynku” - mówi VW Group, co prawdopodobnie oznacza głównie crossovery, teraz tak samo uwielbiane przez europejskich nabywców samochodów, jak ich amerykańscy odpowiednicy. Aby uprościć fabrykom, „złożoność oferty - na przykład liczba dostępnych opcji wyposażenia - zostanie zmniejszona o 75 procent”.
Propozycja szczegółowo opisuje również niedopasowanie między globalnym popytem na produkty VW Group, wynoszącym 9 milionów pojazdów rocznie, a roczną zdolnością produkcyjną firmy wynoszącą 10 milionów pojazdów rocznie (choć zauważa, że VW zmniejszył zdolność produkcyjną o 2 miliony jednostek od czasów COVID). Tak więc, choć plan nie mówi wprost, że VW zwolni pracowników i zamknie zakłady, to jednak zakłada produkcję mniejszej liczby samochodów z mniejszym zróżnicowaniem - co brzmi mniej pracochłonnie. Albo brzmiało. Zakładając, że źródła Reutera mają rację, czas, aby CEO Oliver Blume i jego koledzy wymyślili coś innego.
The Good Times
Wiadomości w Twojej skrzynce.
Sardoniczne podsumowanie, dostarczane według Twojego harmonogramu. Bezpłatnie. Zrezygnuj kiedy chcesz.
Już subskrybujesz, ale nigdy do Ciebie nie docieramy? Zajrzyj do folderu spam i kliknij 'To nie spam' (lub 'Usuń ze spamu'), żeby wyciągnąć nas z czyśćca niechcianej poczty. Przy okazji pomożesz wszystkim innym.
Rewrite Article
Select parts to regenerate with a fresh AI pass. Translations will be updated automatically.
Generate AI Image
Creates a sardonic version of the article image using OpenAI.