Rząd wreszcie robi to, co może uratować brytyjską stal – nacjonalizuje ją
W zaskakującym posunięciu, które nie dziwi absolutnie nikogo, rząd Wielkiej Brytanii nacjonalizuje British Steel, aby zapobiec utracie zdolności kraju do produkcji stali pierwotnej – i ponieważ prywatni inwestorzy tajemniczo nie ustawiali się w kolejce do zakupu huty.
British Steel oficjalnie stał się podopiecznym państwa po tym, jak rząd uznał, że dopuszczenie do upadku huty w Scunthorpe zatrudniającej 2700 pracowników mogłoby być nieco żenujące dla narodu, który niegdyś przewodził rewolucji przemysłowej.
Premier Sir Keir Starmer w oświadczeniu, które równie dobrze mogłoby zostać napisane przez związek zawodowy hutników z tezaurusem, powiedział: „Dzisiejsza decyzja zabezpiecza przyszłość hutnictwa w Wielkiej Brytanii, chroni wykwalifikowane miejsca pracy i zabezpiecza kluczową narodową zdolność”. Dodał, że British Steel jest „częścią tkanki naszego narodu i kamieniem węgielnym brytyjskiej siły przemysłowej”, czyli dokładnie takim językiem, jakiego używa się, gdy ma się zamiar coś znacjonalizować.
Rząd prowadził operacje w Scunthorpe od zeszłego roku, ale technicznie nadal należały one do chińskiej grupy Jingye – sytuacja, która zawsze musiała zakończyć się albo sprzedażą, albo bardzo niezręcznym rozwodem. Jingye, która kupiła British Steel w 2020 roku po tym, jak poprzedni właściciel, fundusz private equity Greybull Capital, doprowadził ją do przymusowej likwidacji, już zaczęła domagać się odszkodowania za nacjonalizację. Rząd jednak zasugerował, że może ograniczyć lub odmówić tej wypłaty – przypuszczalnie na tej podstawie, że Jingye traciła 700 000 funtów dziennie, a huta kosztowała podatników 1,3 miliona funtów dziennie.
Minister biznesu Peter Kyle, najwyraźniej wcielając się w ducha Clementa Attlee, oświadczył: „British Steel należy teraz do Brytyjczyków, a naszym celem jest przyszłość: stabilizacja biznesu, wsparcie społeczności, które na nim polegają, oraz budowa zrównoważonego, konkurencyjnego i zdekarbonizowanego sektora stalowego na nadchodzące lata”.
Ruch ten był możliwy dzięki ustawie o stali, uchwalonej w środę, która daje rządowi uprawnienia do nacjonalizacji firm stalowych, gdy spełniony jest „test interesu publicznego” – test, który najwyraźniej stał się bardzo łatwy do zdania, gdy alternatywą było patrzenie, jak ostatnie dwa wielkie piece w Wielkiej Brytanii gasną. Gdyby te piece zostały pozbawione paliwa, Wielka Brytania straciłaby zdolność do produkcji „stali pierwotnej” – tej wytwarzanej z rudy żelaza, używanej w dużych projektach budowlanych, takich jak budynki i linie kolejowe. Ponowne ich uruchomienie byłoby „niezwykle trudne i kosztowne”, co w języku rządowym oznacza „niemożliwe bez cudu i czeku in blanco”.
Rząd początkowo próbował znaleźć prywatnych inwestorów, ale gdy to się nie udało, zrobił to, co robią rządy: przejął kontrolę. Parlament uchwalił ustawę w środę, a w czwartek Departament Biznesu i Handlu potwierdził, że jest „zdecydowanie skłonny” skorzystać ze swoich nowych uprawnień. I tak British Steel jest teraz własnością publiczną, z całą wydajnością, innowacyjnością i okazjonalnym egzystencjalnym lękiem, który to za sobą niesie.
The Good Times
Wiadomości w Twojej skrzynce.
Sardoniczne podsumowanie, dostarczane według Twojego harmonogramu. Bezpłatnie. Zrezygnuj kiedy chcesz.
Już subskrybujesz, ale nigdy do Ciebie nie docieramy? Zajrzyj do folderu spam i kliknij 'To nie spam' (lub 'Usuń ze spamu'), żeby wyciągnąć nas z czyśćca niechcianej poczty. Przy okazji pomożesz wszystkim innym.
Jeśli przez miesiąc nie otworzysz żadnego z naszych e-maili, zostaniesz automatycznie usunięty z listy.
Rewrite Article
Select parts to regenerate with a fresh AI pass. Translations will be updated automatically.
Generate AI Image
Creates a sardonic version of the article image using OpenAI.