Raport roczny niezależnej komisji monitorującej więzienia w Anglii i Walii właśnie się ukazał, a spoiler: to nie jest przyjemna lektura. Więźniowie są stłoczeni w przepełnionych, zarobaczonych celach, źle karmieni, pozbawieni opieki medycznej i pozostawieni na pastwę losu bez edukacji ani szkoleń zawodowych. Gangi rządzą oddziałami, ściągając długi narkotykowe groźbami przemocy, a zepsute toalety nie są naprawiane tygodniami. Wyjść z celi? Ryzykujesz atakiem z użyciem broni. Raport podsumowuje to suchym stwierdzeniem, że „niepowodzenia, które kiedyś uznawano za poważne, ryzykują stanie się normą”.

Konkretne perełki: mężczyzna w HMP Garth zginął w pożarze celi, ponieważ alarm najwyraźniej nie zadziałał; więzień w HMP Bullingdon został ostrzeżony, że może stracić nogę po ugryzieniu podczas inwazji pająków; oraz wzrost samookaleczeń podczas upałów w HMP Foston Hall, bo kierownictwo nie mogło pozwolić sobie na wentylatory. Nic dziwnego, że uzależnienie od narkotyków rośnie za kratkami – to najwyraźniej jedyna ucieczka od monotonii i strachu.

Kryzys poprzedza rząd Keira Starmera, ale on musiał się nim zająć natychmiast po objęciu urzędu latem 2024 roku. Jego ówczesna minister sprawiedliwości Shabana Mahmood wprowadziła programy wcześniejszego zwalniania i przeniosła więźniów do cel policyjnych, ostrzegając, że system wymiaru sprawiedliwości jest „bliski załamania” i że bez miejsc w więzieniach przestępcy mogą działać bezkarnie. „Jest tylko jeden sposób, aby uniknąć katastrofy” – powiedziała. Katastrofę chwilowo zażegnano, ale widmo przekroczenia 89 800 więźniów wciąż prześladuje Ministerstwo Sprawiedliwości. Wprowadzono więcej reform: tysiące rozpraw z ławą przysięgłych zostanie zniesionych, sędziowie pokoju będą rozpatrywać poważniejsze sprawy, a automatyczne prawo do apelacji dla wielu oskarżonych zostanie zniesione.

Ale choć udało się uniknąć całkowitego załamania, więźniowie nadal żyją w ponurych warunkach pod rządami Starmera. Raport odnotowuje wzrost przemocy związanej z długami i samookaleczeń spowodowanych lękiem, gdy dilerzy narkotyków ściągają długi. Strażnicy, często niedoświadczeni, wydają się nie radzić sobie z sytuacją, a czasem współpracują z więźniami – osadzeni w HMP Manchester podobno byli „informowani z wyprzedzeniem o przeszukaniu celi”. Dwa lata temu reformatorzy więziennictwa z radością przyjęli nominację Lorda Jamesa Timpsona na ministra więziennictwa, wieloletniego orędownika byłych przestępców, który miał „zapewnić im narzędzia potrzebne do odbudowy życia”. Ale niezależni monitorujący twierdzą, że ich obawy spotykają się z niewielkim odzewem ze strony rządu centralnego. „Pomimo wielokrotnych ostrzeżeń… te same problemy utrzymują się z niepokojącą częstotliwością” – podsumowuje raport. „Ten powtarzający się wzorzec rodzi nieuniknione pytania o skuteczność, odpowiedzialność i zdolność systemu do skorygowania swojego kursu”.