Nowoświatowa mucha gzowata, mimo mylącej nazwy, wcale nie jest robakiem, lecz muchą, której larwy ucztują na ciepłokrwistym mięsie jak maleńkie, skrzydlate Hannibale Lecterowie. W zeszłym tygodniu, 60 lat po tym, jak USA ogłosiły się wolne od tego uroczego stworzenia, Departament Rolnictwa znalazł larwy w trzytygodniowym cielaku w hrabstwie Zavala w Teksasie, niedaleko granicy z Meksykiem. Od tego czasu pojawiły się cztery kolejne zakażone zwierzęta – dwa cielaki, koza i pies – w Teksasie i Nowym Meksyku. Stado bydła w USA jest już najmniejsze od 1951 roku, częściowo z powodu suszy, a ceny wołowiny szybują. Teraz pasożyt, który zjada bydło od środka, dodaje obelgi do krzywdy.

Od lat 50. USDA walczy z gzowatymi sprytną strategią: hoduje muchy, sterylizuje je promieniowaniem i zrzuca z powietrza na dotknięte obszary. Dzikie muchy kopulują ze sterylnymi, powoli eliminując populację. To cicho działający, finansowany z podatków program, który kiedyś oszczędzał hodowcom bydła dziesiątki milionów rocznie. Szkodniki zostały wypchnięte na południe przez Meksyk i za Przesmyk Darién, gdzie były powstrzymywane do 2022 roku. Potem zaczęły maszerować na północ, przyspieszając w 2024 roku, prawdopodobnie z powodu nielegalnego handlu bydłem. USA zamknęły granicę dla meksykańskich cieląt w listopadzie 2024 roku, kurcząc stado i podbijając ceny wołowiny. Sally DeNotta, profesor weterynarii z Uniwersytetu Florydy, powiedziała The Atlantic, że całkowita eliminacja może zająć „miesiące do lat”. Jedyny w Ameryce Północnej zakład zdolny do masowej produkcji sterylnych much znajduje się w Panamie i produkuje zaledwie 100 milionów tygodniowo – daleko od setek milionów potrzebnych.

Urzędnicy grają w grę w obwinianie. Demokraci obwiniają DOGE za cięcie funduszy na monitoring gzowatych w Ameryce Środkowej w zeszłym roku. Administracja Trumpa obwinia Bidena. Urzędnicy Teksasu krytykują USDA; USDA krytykuje ich. Sekretarz USDA Brooke Rollins nazwała komisarza rolnictwa Teksasu Sida Millera „niepoważnym” po tym, jak zasugerował, że mógłby ukrywać ogniska, aby uniknąć kwarantann. Jeśli ranczerzy to zrobią, mogą nieświadomie rozprzestrzenić pasożyta.

Ranczerzy stoją w obliczu niestabilności pomimo wysokich cen bydła. Hodowla cielaka to dwuletni zakład na przyszłe warunki rynkowe – trudne, gdy polityka zmienia się co kilka miesięcy. Branża przyklasnęła letnim cłom Trumpa z 2024 roku na import wołowiny, po czym jęknęła, gdy wycofał cło na brazylijską wołowinę. Poczwórnie zwiększył kwotę na argentyńską wołowinę wcześniej w tym roku i prawie podpisał rozporządzenie usuwające więcej ceł, ale w ostatniej chwili się wycofał. Politico donosi, że Rollins go powstrzymała, aby nie gniewać ranczerów. Podczas gdy ceny wołowiny wzrosły o 14% od zeszłego roku, co przynosi korzyści niektórym ranczerom, dążenie administracji do obniżenia cen poprzez import może przynieść odwrotny skutek. Większość konsumentów nie odróżnia krajowego antrykotu od importowanego, więc strata ranczerów może być zyskiem kupujących.

Również w tym numerze: Amerykanie płacą 12 000 dolarów za herby z brytyjskiego College of Arms; nowy film o kosmitach Stevena Spielberga Disclosure Day bada empatię w erze postprawdy; a Persepolis Marjane Satrapi pozostaje świadectwem dożywotniego buntu.