Chris Train, prezes South East Water (SEW), zrezygnował po raporcie, który określił kierownictwo spółki jako "nieodpowiedzialną klikę" - co nie jest rodzinnym klimatem, do którego najwyraźniej dążyli.
Train ustąpił w piątek po miażdżącym raporcie dotyczącym poważnych problemów z dostawami, które pozostawiły dziesiątki tysięcy domów bez wody pitnej. SEW stwierdziło, że potrzebne jest nowe kierownictwo, aby nadzorować "krytyczny okres pozytywnych, transformacyjnych zmian" - bo najwyraźniej poprzednie kierownictwo uważało, że zmianą jest po prostu puszczanie wody z kranów.
Międzypartyjna grupa posłów wyraziła brak zaufania do szefów SEW po serii poważnych przerw w dostawach. Komisja ds. Środowiska, Żywności i Spraw Wiejskich stwierdziła, że dyrektor generalny David Hinton i zarząd nie rozwiązali "wielokrotnych i ciągłych niepowodzeń". Około 24 000 klientów w Kent i East Sussex doświadczyło przerw w dostawach w listopadzie i grudniu, a tygodnie później nawet 30 000 gospodarstw domowych znosiło dni wodnego chaosu.
Padły również wezwania do odejścia Hintona - otrzymał on premię w wysokości 115 000 funtów w zeszłym roku oprócz pensji 400 000 funtów, co dowodzi, że w branży wodociągowej porażka może być całkiem lukratywna.
Lisa Clement, tymczasowa niezależna dyrektor niewykonawcza SEW, powiedziała, że spółka koncentruje się na wdrażaniu zmian mających na celu wzmocnienie odporności sieci. Tymczasem Julian Leefe-Griffiths, właściciel Tunbridge Wells Hotel, który uważa, że stracił ponad 60 000 funtów z powodu przerw, powiedział BBC Radio Kent: "[SEW] to kompletnie chaotyczna firma świadcząca naprawdę okropne usługi".
Daphne Pilcher, mieszkanka Tunbridge Wells, dodała, że niesprawiedliwe jest, aby jedna osoba "brała na siebie winę" - jej zarzut dotyczył "ogólnego braku uczciwości... i osobistej chciwości" przywódców SEW.
W bardzo krytycznym raporcie opublikowanym w piątek posłowie oskarżyli SEW o słabe przywództwo, słabe zarządzanie i kulturę, w której nikt nie ponosi odpowiedzialności. Źródła bliskie sekretarzowi środowiska powiedziały BBC, że rząd "rozważa wszystkie opcje odwrócenia sytuacji tej firmy i całej branży", w tym ewentualne wezwanie akcjonariuszy do zapytania, co myślą o tym wszystkim.
Komisja stwierdziła, że podjęła "nietypowy, ale konieczny krok" wyrażenia braku zaufania, ponieważ SEW wydawała się "chroniona przed konsekwencjami swojej niekompetencji".
Odpowiadając na raport, SEW przeprosiło i oświadczyło, że planuje podwoić inwestycje w swoją sieć dostaw w ciągu najbliższych pięciu lat. Mike Martin, poseł z Tunbridge Wells, powiedział, że raport "potwierdza, że SEW stanowi wyraźne i bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia publicznego" i dodał: "To nie kwestia czy będzie kolejny kryzys wodny, ale kiedy".
Rachunki dla klientów SEW wzrosły o 7% od kwietnia, podnosząc średni roczny rachunek do 324 funtów na rok 2026/27 - z 303 funtów. Klienci płacą więc więcej za mniej wody. Raport jest następstwem dwóch przesłuchań parlamentarnych w sprawie awarii w Pembury Treatment Works pod koniec 2025 roku, która pozostawiła dziesiątki tysięcy domów, szkół, przychodni i placówek opiekuńczych bez czystej wody na okres do dwóch tygodni.
Przewodniczący komisji Alistair Carmichael powiedział: "Nie można przecenić niebezpieczeństw związanych z pozbawieniem tak wielu społeczności dostaw wody na dłuższy czas". Komisja wezwała również akcjonariuszy SEW - w tym Utilities Trust of Australia, fundusz emerytalny NatWest Group i Desjardins Group - do podjęcia działań.
Regulator Ofwat stwierdził, że SEW ma jeden z najgorszych w branży wskaźników przerw w dostawach w ciągu ostatniej dekady i prowadzi konsultacje w sprawie proponowanej grzywny w wysokości do 22,46 mln funtów za niepowodzenia związane z incydentem w Tunbridge Wells. To dużo pieniędzy, ale prawdopodobnie za mało, by ktokolwiek rozlał swoją wodę butelkowaną.