W wielkiej tradycji politycznych thrillerów, wyścig do Senatu w Karolinie Północnej miał być prawdziwym hitem. Thom Tillis, republikański urzędujący senator, postanowił odwiesić ostrogi na kołek. Donald Trump, nigdy nie stroniący od castingu, zwerbował Michaela Whatleya, byłego przewodniczącego RNC, aby wypełnić tę lukę. Demokraci, spragnieni konkurencyjnego wyścigu w stanie, który Trump wygrał trzykrotnie i gdzie od 2008 roku żaden demokrata nie zdobył mandatu senatorskiego, pokładali nadzieje w Royu Cooperze, byłym dwukadencyjnym gubernatorze. To był polityczny odpowiednik modlitwy Hail Mary.

Przenieśmy się do dziś: wyścig ma tyle emocji, co maraton na C-SPAN. Whatley, polityczny nowicjusz, nie może złapać wiatru w żagle, a Cooper zmienił się z underdoga w faworyta. Sztab Coopera nie otwiera jeszcze szampana. "To będzie wyścig o dwa-trzy punkty na koniec dnia", powiedział mi jego wieloletni strateg, Morgan Jackson. "Wiemy, że to stan 50 na 50 i wygrywa się lub przegrywa na marginesach." Ale większość prognostyków skłania się ku zwycięstwu Coopera, co w politycznych realiach jest tak blisko pewniaka, jak to tylko możliwe bez bycia nim.

W erze, gdy Partia Demokratyczna przechodzi kryzys tożsamości głośniejszy niż playlista zbuntowanego nastolatka, sukces Coopera w purpurowym stanie stał się politycznym odpowiednikiem kocyka bezpieczeństwa. Krajowa prasa okrzyknęła jego kampanię "nudną" (komplement) i "normalną". Ten brak dramatyzmu to ulga dla partii, która widziała więcej niż swój udział chaosu, od kontrowersyjnych stanowisk Abdula el-Sayeda w Michigan po osobiste skandale Grahama Platnera w Maine. I w przeciwieństwie do Jamesa Talarico z Teksasu, Cooper nie dał Republikanom żadnych łatwych etykiet "dziwaka" do przyklejenia.

Kuszenie demokratów, by zapakować to, co ma Cooper, jest zrozumiałe, ale sceptycznie podchodzę do tego, że jego sukces oferuje jakieś proste, przenośne lekcje. Nie znaczy to, że etykiety "nudny" i "normalny" są błędne. Kiedy zapytałem Jacksona wprost, czy Cooper jest nudny, nie zaprzeczył dokładnie. "On jest wołem roboczym, a nie koniem pokazowym", powiedział. "To stabilna ręka. Więc wyborcy nie widzą go jako piorunochronu."

Pierwszym wielkim atutem Coopera jest jego długoletnia relacja z wyborcami Karoliny Północnej. Jest w stanie na stanowiskach od schyłku administracji Clintona, co zakończyło się dopiero w styczniu 2025 po dwóch kadencjach jako gubernator. To oznacza, że każdy republikański kandydat będzie miał trudności z zdefiniowaniem Coopera na własnych warunkach - jest już znaną wielkością, jak ten krewny, który zawsze przynosi tę samą zapiekankę na Święto Dziękczynienia.

Ta długowieczność jest również produktem ostrożności Coopera. Niemal od momentu, gdy został prokuratorem generalnym w 2001 roku, oczekiwano, że będzie kandydował na senatora lub gubernatora. Ale zrobił to dopiero w 2016 roku, kiedy ledwo pokonał urzędującego republikańskiego gubernatora Pata McCrory'ego różnicą nieco ponad 10 000 głosów. Czekał z wejściem do wyścigu senatorskiego aż do krótko po ogłoszeniu emerytury przez Tillisa, co prawdopodobnie odstraszyło bardziej groźnych republikanów niż Whatley. Wybrał też niezwykle korzystny cykl dla demokratów w skali kraju. Mowa o grze na długą metę.

Ostrożności i sympatyczności Coopera nie należy mylić z miękkością. Chris Cooper, politolog z Western Carolina University (najwyraźniej nie spokrewniony), żartuje, że Roy Cooper jest jak Mister Rogers, gdyby Mister Rogers nosił sprężynowy nóż. Andrew Dunn, pisarz z Karoliny Północnej i republikański operatyw, jest mniej pochlebny. "Roy Cooper starannie pielęgnował publiczną personę przyjaznego, wyluzowanego dziadka, który nosi swetry i mówi cicho", powiedział mi. "To dalekie od jego prywatnej persony. Jest niesamowicie oportunistyczny i wyrachowany." Innymi słowy, jest politykiem. Szokujące.

Jako gubernator Cooper używał różnych sztuczek, aby przeforsować swój program. Prowadził wojnę na wyniszczenie z republikańską legislaturą stanową w sprawie rozszerzenia Medicaid w ramach Affordable Care Act. GOP