Michael Collins spojrzał na zegarek. Astronauta Apollo 11 wyprzedził już o trzy dni pierwotny harmonogram otwarcia Narodowego Muzeum Lotnictwa i Kosmosu, ale nikt by o tym nie pamiętał, gdyby te ostatnie 36 minut nie poszło idealnie. Prezydent Gerald Ford i wiceprezydent Nelson Rockefeller potrzebowali 35 sekund, by znaleźć swoje miejsca. Przylot Thunderbirds był wystarczająco szybki. Na każdym innym wydarzeniu byłby to jedyny problem związany z czasem.

Collins zerkał na czas. Prezentacja Barw zajęła 20 sekund. Hymn narodowy w wykonaniu orkiestry Sił Powietrznych trwał około 85 sekund. Potem nastąpiła inwokacja wygłoszona przez biskupa Waszyngtonu, a następnie sekretarz Smithsonian Dillon Ripley powitał wszystkich. Prezes Sądu Najwyższego Warren Burger szybko przedstawił prezydenta. Ford stanął na podium o 11:13.

„To piękne nowe muzeum i jego ekscytujące eksponaty mistrzostwa w powietrzu i kosmosie to doskonały prezent urodzinowy od narodu amerykańskiego dla samego siebie” – powiedział Ford. „Choć wypada nie chwalić się, możemy z patriotyczną dumą powiedzieć, że latające maszyny, które tu widzimy, od dwunastokonnego dwupłatowca braci Wright po najnowszy pojazd kosmiczny, były w większości »Made in USA«”. Dziewięć i pół minuty później zakończył cytatem z Thomasa Jeffersona i Johna Adamsa: „Mogę tylko dodać: niech eksperyment trwa”.

Wszyscy przenieśli się do wejścia, gdzie 12-stopowe turkusowe tło z nazwą muzeum było otoczone sygnalizacją świetlną – dwa zielone światła (wyłączone) i zestaw migających czerwonych świateł. Na środku, na białym stole, leżał kawałek sprzętu NASA: ramię pobieracza próbek z modelu inżynieryjnego lądownika marsjańskiego Viking. Czerwono-biało-niebieska wstążka była rozpięta między ramieniem a ścianą.

Około 36 minut wcześniej NASA wysłała sygnał do prawdziwej sondy Viking 1 – wtedy 20 dni od lądowania na Marsie – która przekazała go z powrotem na Ziemię. Na tę odległość komunikacja trwała około 18 minut w jedną stronę. Komenda została odebrana przez stację śledzącą i wysłana do ramienia inżynieryjnego przed muzeum. Gdy Ford, Collins i Ripley spojrzeli w górę, zielone światła zapaliły się, potwierdzając odbiór sygnału.

„Wstrzymałem oddech” – wspominał Collins dekady później. „Myślałem o tych wszystkich elektronach gubiących się w kosmosie i tych wszystkich VIP-ach stojących wokół, patrzących na tę wstążkę i to mechaniczne urządzenie tnące, i nic by się nie działo”. Otwarcie muzeum zostało przesunięte z 4 lipca, by uniknąć konkurencji z obchodami dwustulecia, a lądowanie Viking 1 zostało opóźnione z 4 lipca na 20 lipca z powodu nierównego terenu na głównym miejscu lądowania. Więc Collins już miał do czynienia ze zmianami dat i godzin poza jego kontrolą.

„Ale uwierzcie lub nie, wszystkie elektrony zrobiły swoje urocze rzeczy, wstążka została przecięta i budynek został otwarty. Było dobrze” – powiedział. Drzwi się otworzyły, a publiczność po raz pierwszy zobaczyła Wright Flyer, Spirit of St. Louis i moduł dowodzenia Apollo 11 Columbia.

Oczywiście NASA i Smithsonian nie zamierzali pozwolić, by zbłąkany sygnał zepsuł dzień. „Byliśmy przygotowani na oszustwo” – powiedział Don Lopez, pracownik muzeum. „Mieliśmy faceta z tyłu z przyciskiem do naciśnięcia, gdyby to nie nastąpiło”. Po udanym przecięciu wstążki, próbnik został spakowany i zabrany przez NASA.

Wewnątrz muzeum 1 lipca 1976 roku Viking był reprezentowany przez statyczny model, który był w pawilonie USA na Międzynarodowym Salonie Lotniczym w Paryżu w 1975 roku. Dopiero w 1979 roku NASA przekazała artykuł testowy, który miliony widziały później w Galerii Kamieni Milowych Lotnictwa Boeinga – ten sam model używany na Ziemi podczas misji Viking 1 i 2 do testowania odpowiedzi na komendy radiowe. Jest mało prawdopodobne, choć nie niemożliwe, że NASA zdjęła ramię z tego artykułu testowego na ceremonię.

Wykonano co najmniej trzy inne aktywne ramiona. Oprócz dwóch na Marsie i jednego w Narodowym Muzeum Lotnictwa i Kosmosu, model inżynieryjny...