Przez dziesięciolecia kobiety z autyzmem doskonaliły sztukę kamuflażu – wtapiania się, maskowania i udawania, że wszystko jest w porządku – podczas gdy establishment medyczny wzruszał ramionami. Teraz, zdiagnozowane jako dorosłe, wiele robi to, co zrobiłaby każda rozsądna osoba: pisze o tym książki.

Alex Morgan zrobiła internetowy test na autyzm, gdy była chora na Covid, głównie z nudów. Wynik sprawił, że wszystko zaczęło mieć sens. „Miałam mnóstwo błędnych przekonań” – mówi. „Myślałam, że to monosylabiczni chłopcy, chodzący i patrzący w podłogę, zbierający informacje o pociągach.”

Komik Fern Brady, autorka książki „Strong Female Character”, dowiedziała się o swojej diagnozie od „19-letnich dziewczyn na TikToku”, bo najwyraźniej tam ukrywała się ekspertyza. „Mogłam znaleźć tylko informacje dla rodziców autystycznych dzieci. Była absolutna pustka informacyjna.”

Sarah Hendrickx przez lata diagnozowała autyzm u chłopców i mężczyzn, a jednak jakoś przeoczyła go u siebie. „Nie udało mi się zastosować tego do siebie” – przyznaje. Neurolog Gina Rippon zauważa, że wzrost późnych diagnoz około 2020 roku ujawnił ukryty świat mechanizmów radzenia sobie. „Większość z nich próbowała ukryć swój autyzm” – mówi Rippon. „Kamuflowały się, desperacko chciały być towarzyskie i dopasować się.”

Morgan, obecnie 62-letnia, założyła stronę The Autistic Woman po swojej diagnozie trzy lata temu. „Zdałam sobie sprawę, że często jesteśmy niewidzialne” – mówi. Jej pamiętnik „Mothertongue” został opublikowany w tym miesiącu. Jako nastolatka miała to, co jej lekarz rodzinny uznał za załamanie nerwowe wywołane oglądaniem „The War Game” – filmu z lat 60. o wojnie nuklearnej. Dostała środki uspokajające. Teraz rozpoznaje to jako autystyczne wypalenie. „To moment, gdy jesteś całkowicie wyczerpany próbą egzystowania w świecie, który nie jest zaprojektowany pod działanie twojego mózgu” – wyjaśnia.

Brady, która szukała diagnozy po doświadczeniu załamań, napisała swoją książkę mimo obaw, że może to zniszczyć jej karierę. Wystawiła też program stand-upowy „Autistic Bikini Queen”, później sfilmowany dla Netflixa. „Właściwie zniechęcano mnie do mówienia, że jestem autystyczna, gdy pierwszy raz zdiagnozowano, bo to wciąż brudne słowo, w przeciwieństwie do ADHD” – mówi. „Tak wiele osób używa słowa neuroatypowy jako grzecznego eufemizmu dla autystyczny, co mnie irytuje.”

Książka Rippon „The Lost Girls of Autism” (2025) bada, dlaczego kobiety były tak długo pomijane. Pierwsze badania nad autyzmem w latach 40. obejmowały kilka dziewcząt, ale stan wydawał się częstszy u chłopców, a podział płciowy stał się „samosprawdzającą się przepowiednią”. „Jeśli młoda dziewczyna miała problemy behawioralne, osoba zgłaszająca problem słyszała, że dziewczyny nie mają autyzmu albo że jest nieśmiała, z tego wyrośnie” – mówi Rippon. Pozostawione bez diagnozy, borykały się z poważnymi wyzwaniami zdrowia psychicznego, w tym wysokim wskaźnikiem myśli samobójczych.

Morgan pewnego dnia wyszła z pracy pod wysoką presją jako redaktorka, poszła do domu partnera, założyła piżamę i została w łóżku przez sześć miesięcy. Terapia pomogła, ale jej autyzm został przeoczony. „Byłoby miło [dostać diagnozę], to byłoby bardzo pomocne, wiedzieć o tym dawno temu. Ale realistycznie, w latach 80., to nigdy nie miało się wydarzyć.”

Hendrickx, która napisała „Women and Girls on the Autistic Spectrum”, opublikowała drugie wydanie w 2024 roku po zauważeniu większej liczby kobiet po czterdziestce szukających diagnozy. „Perimenopauza była dla mnie okropna i przerażająca. Strategie radzenia sobie, które trzymały mnie przez całe życie, po prostu przestały działać.”

Brady, która ma przedmiesiączkowe zaburzenie dysforyczne, życzyłaby sobie, aby personel medyczny był bardziej świadomy, jak schorzenia wpływają na autystyczne kobiety. „Wyniki opieki zdrowotnej dla autystycznych osób są naprawdę słabe. Sposób, w jaki komunikujemy ból, może być inny. To może stać się niebezpieczne, a choroby są pomijane.”

Rippon ostrzega przed narracją w mediach społecznościowych, że autyzm jest „rodzajem modnego dodatku”. Nazywa to „bardzo toksycznym” i czymś, co powinno niepokoić. Na razie te kobiety robią to, co potrafią najlepiej: dbają o to, by ich historie wreszcie zostały opowiedziane.