Rady miejskie i Airbnb zaczęły wymieniać się danymi, by identyfikować nielegalne podnajmowanie mieszkań socjalnych na platformie krótkoterminowego wynajmu – bo nic tak nie mówi „dom, słodki dom” jak skrytka na klucze i karuzela obcych ludzi z walizkami.

Program, koordynowany przez zespół ds. nadużyć w Kancelarii Premiera, pozwala radom na krzyżowe sprawdzanie rejestrów mieszkań socjalnych z ofertami Airbnb, by walczyć z tym, co rząd nazywa „oszustwami w mieszkaniach socjalnych”. Wstępne wyniki wskazują, że zidentyfikowano dotąd 470 przypadków w uczestniczących gminach, a sprawcom grożą kary, w tym eksmisja, grzywny i do dwóch lat więzienia. Tenancy Fraud Forum podejrzewa, że w Anglii około 6000 mieszkań socjalnych jest nielegalnie podnajmowanych na platformach krótkoterminowych – więc 470 to prawdopodobnie tylko przystawka.

Oszuści mogą to być osoby posiadające więcej niż jeden dom lub mieszkające za granicą, co wydaje się zaskakująco dużym wysiłkiem dla kogoś, kto już ma dom. Rząd szacuje, że każdy taki przypadek kosztuje podatników około 78 300 funtów, pokrywając tymczasowe zakwaterowanie dla prawdziwych wnioskodawców, koszty prawne i utracony czynsz w okresie pustostanu. To sporo pieniędzy za problem, który – zdaniem niektórych grup kampanijnych – będzie miał „bardzo mały wpływ na ostry kryzys mieszkaniowy”.

Geraldine Geraldi, lokatorka w bloku w King’s Cross, opisuje charakterystyczne oznaki: „Ostatnio mnóstwo ludzi przychodzi i odchodzi z walizkami. To nie są mieszkańcy budynku”. Zauważa, że skrytki na klucze pojawiają się i są przenoszone – „To naprawdę oczywiste, że ktoś próbuje uniknąć wykrycia”. Ciągła rotacja doprowadziła do zniszczenia dywanów, drzwi i wejść, a „grupy sześciu lub ośmiu osób zatrzymują się w jednopokojowym mieszkaniu”, podczas gdy mieszkańcy płacą opłaty eksploatacyjne za naprawę szkód.

David Harvey z Westminster City Council uważa, że około 3000 z 13 000 ofert Airbnb w dzielnicy to nielegalnie podnajmowane mieszkania socjalne, dodając, że urzędnicy ds. mieszkalnictwa muszą „grać detektywów”, szukając skrzynek na klucze i rozmawiając z sąsiadami. Westminster ma 7500 gospodarstw domowych na liście oczekujących na mieszkania socjalne, więc uwolnienie tych ofert mogłoby pomóc.

Lisa Marçais z Airbnb powiedziała, że „oszustwa w mieszkaniach socjalnych” nie mają miejsca na Airbnb i wyraziła dumę z umowy o wymianie danych, wzywając resztę branży wynajmu krótkoterminowego do przyłączenia się. Booking.com oświadczył, że podejmie „niezbędne działania”, jeśli oferty naruszają lokalne przepisy. Notting Hill Genesis, stowarzyszenie mieszkaniowe, stosuje „politykę zerowej tolerancji” i mówi, że „podejmie działania, jeśli zostanie to udowodnione”.

W ramach programu wymiany danych lokalne władze w Londynie, Edynburgu, Birmingham i Anglesey będą współpracować z Airbnb, aby usuwać oferty działające bez zezwolenia. Kancelaria Premiera spodziewa się, że inicjatywa „zwróci setki mieszkań prawdziwym rodzinom w pierwszym roku”. Tymczasem Social Housing Action Campaign twierdzi, że jest to „wyrachowane odwrócenie uwagi” od ostrego kryzysu mieszkaniowego – ale minister Kancelarii Premiera Satvir Kaur zapewnia, że nie jest to kwestia „albo-albo”, zauważając, że 39 miliardów funtów jest inwestowanych w nowe domy.

Ponieważ w Anglii na listach oczekujących znajduje się ponad 1,3 miliona gospodarstw domowych (wzrost o 10% w ciągu dwóch lat), każda pomoc się liczy – nawet jeśli oznacza to zabawę w detektywa od skrzynek na klucze.