W zwrocie akcji, jakiego nawet najbardziej cyniczny serial kryminalny nie odważyłby się napisać, Andy Burnham spędza ostatnie godziny na negocjacjach, którzy gwałciciele dzieci i poważni przestępcy seksualni mają być oszczędzeni przed rządowym programem wcześniejszego zwolnienia – bo, wiecie, miejsca w zakładach karnych jest tylko tyle, zanim cały system zawali się jak domek z kart w huraganie.
Ministrowie rządu mają ciasne 24-godzinne okno, aby ustalić, których przestępców można zwolnić wcześniej, aby zwolnić cele, przy czym każdy wyjątek jest ważony wobec ponurej perspektywy załamania się systemu wymiaru sprawiedliwości. Premier, w drugim tygodniu swojej pracy, mądrze zahamował plany zwolnienia tysięcy morderców, gwałcicieli i przestępców seksualnych we wrześniu – posunięcie, które miało złagodzić krytyczne przeludnienie, ale zamiast tego wywołało moralną panikę i konflikt terminów z Kemi Badenoch w Izbie Gmin.
Burnham jest nieugięty w kwestii trzymania gwałcicieli dzieci i innych poważnych sprawców wykorzystywania seksualnego za kratami, zwłaszcza po tym, jak przedstawiciele ofiar i służby wsparcia zaprotestowali, ostrzegając, że bez zabezpieczeń ofiary wykorzystywania zostaną pozostawione same sobie. Przegląd programu ma się zakończyć do końca poniedziałku, dając Służbie Więziennej akurat tyle czasu na przygotowanie się na nieunikniony chaos.
Ale w tym sęk: jeśli nic się nie zmieni, więzienia zabraknie szybciej niż mieszkania w Londynie w dzień czynszu. A jeśli niektórzy przestępcy zostaną wyłączeni, możecie być pewni, że ustawi się kolejka innych domagających się takiego samego traktowania. Były sekretarz sprawiedliwości, David Lammy, który wprawił to wszystko w ruch ustawą umożliwiającą zwolnienia, wcześniej ostrzegał, że bez tego więzienia w Anglii i Walii będą pełne do listopada. Jego następca, Alex Norris, mianowany przez Burnhama 20 lipca, został z tym wszystkim sam.
Program wcześniejszego zwolnienia – wraz z nowym rozszerzeniem elektronicznego monitoringu – nadal ma wystartować tej jesieni z pierwszą partią około 700 przestępców, mimo że kuratorzy przewidują, że będzie to istny bajzel. Źródło rządowe ujęło to wprost: „Jeśli nie podejmiemy żadnych działań, zabraknie nam miejsca – to po prostu nie do utrzymania”.
Tymczasem rodzina policjanta Andrew Harpera nie jest zadowolona, a jego matka, Debbie Adlam, nazwała potencjalne wcześniejsze zwolnienie dwóch zabójców jej syna, Jessie Cole'a i Alberta Bowersa, „kolejnym rozczarowaniem”. Nowe przepisy karne, uchwalone za rządów Keira Starmera, miały zapobiec kryzysowi przeludnienia, który ministrowie twierdzą, że może zamrozić system sprawiedliwości. Rzecznicy ofiar obawiają się, że duża liczba więźniów ograniczy liczbę poważnych przestępców, którzy mogą zostać wyłączeni – to prawdziwy wybór Zofii.
Jess Phillips, była minister ds. ochrony i zagorzała krytyczka, uważa, że wyłączenia to krok w dobrym kierunku, ale podkreśla, że potrzebna jest „całościowa zmiana systemu zarządzania ofiarami i ryzykiem w miarę postępu przeglądu wyroków”, z udziałem agencji ds. ofiar, kuratorów i policji. Na mocy ustawy o wyrokach z 2026 roku, uchwalonej w styczniu, poważni przestępcy stają się uprawnieni do zwolnienia po połowie wyroku zamiast po dwóch trzecich, a ci z mniejszymi przestępstwami mogą być zwolnieni po jednej trzeciej zamiast po 40%. Ustawa ogranicza również krótkie kary więzienia, zastępując je nadzorem kuratorskim i nakazami społecznymi – co krytycy twierdzą, że obciąży i tak już przeciążoną służbę kuratorską.
Phillips argumentuje, że każdy przegląd musi wykraczać poza wcześniejsze zwolnienia i objąć presumpcję przeciwko krótkim wyrokom. „Wyłączenia to natychmiastowy kryzys bezpieczeństwa, ale prawdziwa, dogłębna praca, aby trwale poprawić sytuację i opierać się na ryzyku i rehabilitacji, musi zostać wykonana” – powiedziała. Claire Waxman, komisarz ds. ofiar w Anglii i Walii, spotkała się z Norrisem w środę i powiedziała Telegraphowi, że jest „ostrożnie bardziej optymistyczna” co do postępów, choć przyjęła z zadowoleniem jego przyznanie, że ofiary zostały zawiedzione.
Ale grupy reformujące więziennictwo i urzędnicy rządowi są wściekli na decyzję Burnhama o wstrzymaniu