Xavier Becerra awansował do listopadowych wyborów powszechnych w wyścigu o fotel gubernatora Kalifornii, dokonując oszałamiającego zwycięstwa w prawyborach z ostatniej chwili w jednym z najbardziej burzliwych sezonów kampanijnych w ostatnich latach – co w Kalifornii już coś znaczy.

Urzędnicy wyborczy wciąż liczą głosy, aby ustalić, czy jesienią zmierzy się z demokratą Tomem Steyerem, działaczem na rzecz ochrony środowiska, który promował postępowe polityki, takie jak powszechna opieka zdrowotna i wyższe podatki dla miliarderów takich jak on sam, czy z republikaninem Steve'em Hiltonem, byłym brytyjskim operatorem politycznym, który stał się osobowością Fox News i został poparty przez Donalda Trumpa.

„Ludzie wielkiego stanu Kalifornia, w największym narodzie na ziemi, przemówili – głośno i dumnie” – powiedział Becerra w oświadczeniu, po tym jak Associated Press ogłosiło, że zapewnił sobie jedno z dwóch miejsc w wyborach powszechnych. „Nie damy się kupić. Nie damy się zastraszyć. I nigdy się nie wycofujemy. Listopadzie, nadchodzimy”.

Awans Becerry w największym demokratycznym bastionie kraju był, jak sam to ujął, „hollywoodzkim zakończeniem”, którego niewielu się spodziewało. Zaledwie kilka miesięcy temu, tkwiąc w sondażach na poziomie 3%, były prokurator generalny Kalifornii i sekretarz zdrowia USA spotkał się z presją własnej partii, by wycofał się z wyścigu i pozwolił wyborcom skonsolidować się wokół bardziej realnego kandydata. „Słabszy został w walce” – powiedział rozradowany Becerra swoim zwolennikom na przyjęciu z okazji nocy wyborczej we wtorek, gdy wstępne wyniki wskazywały, że ma duże szanse na zajęcie miejsca w pierwszej dwójce. Jeśli zostanie wybrany w listopadzie, będzie pierwszym latynoskim gubernatorem Kalifornii od 1875 roku – co oznacza, że stan nie miał go przez 150 lat, ale kto by liczył?

Mimo trwającego liczenia i silnych oczekiwań, że głosy „korespondencyjne” będą sprzyjać demokratom, Donald Trump przedwcześnie ogłosił Hiltona zwycięzcą i bez dowodów oskarżył stan o fałszowanie wyborów. „Nie chcemy oszustw w naszych wyborach. Widzicie to w Kalifornii. Te liczby szybko spadają. Znaleźli wczoraj mnóstwo głosów korespondencyjnych, szokujące. Nie chcemy tego” – powiedział Trump w czwartek w Gabinecie Owalnym. W piątek Departament Sprawiedliwości USA wysłał federalnego prokuratora do obserwacji przetwarzania głosów w Los Angeles, podczas gdy mianowany przez Trumpa asystent prokuratora USA powiedział, że jego biuro prowadzi „wiele dochodzeń w sprawie oszustw wyborczych” – bo nic tak nie mówi „demokracja” jak prokurator krążący nad urną.

Hilton wysunął się na wczesne prowadzenie w nocy wyborczej, gdy napływały wstępne wyniki. Ale w tym roku wielu Demokratów powiedziało, że czekało do ostatnich dni, aby oddać głosy, rozważając opcje i zastanawiając się, jak ich głos może wpłynąć na prawybory, które kiedyś wyglądały tak, jakby dwóch republikanów mogło awansować. Wiele z tych głosów było wciąż liczonych do piątkowego wieczoru. „Zmiana nadchodzi, a kampania na rzecz zmiany zaczyna się dzisiaj” – powiedział Hilton wcześniej w tym tygodniu, powstrzymując się od ogłoszenia zwycięstwa – być może mądrze.

Niepewność odzwierciedla kapryśną naturę kalifornijskiego systemu prawyborów, w którym dwóch kandydatów z największą liczbą głosów przechodzi do wyborów powszechnych niezależnie od partii politycznej. Każdy republikanin miałby trudną walkę w skali stanu w Kalifornii. Demokraci kontrolują prawie wszystkie szczeble rządu i mają prawie dwukrotną przewagę w rejestracji wyborców. Ale kandydowanie z poparciem Trumpa w stanie, gdzie prezydent jest głęboko niepopularny, czyni drogę naprzód jeszcze bardziej ryzykowną dla Hiltona.

Natomiast rywalizacja między Bacerra a Steyerem gwarantowałaby demokratę w rezydencji gubernatora, przygotowując grunt pod przedłużającą się – i kosztowną – debatę między dwiema rywalizującymi wizjami przyszłości partii. W prawyborach Steyer wydał ponad 200 milionów dolarów ze swojego osobistego majątku, aby zalać fale radiowe, podczas gdy starał się wykorzystać frustrację wyborców z powodu kosztów mieszkaniowych, bezdomności i bezpieczeństwa publicznego. W ostatnich tygodniach Steyer i Becerra zaciekle spierali się o swoje kwalifikacje, doświadczenie i programy – bo nie ma