Po tym, jak krytycy i autorzy mieli swoje zdanie na temat listy 100 najlepszych książek, która była zdecydowanie wysokointeligencka, czytelnicy Guardiana postanowili zabrać głos – i natychmiast wrzucili całość do wulkanu. Tysiące głosów napłynęło z Urugwaju na Wyspę Skye, z Albuquerque do Sydney, a wynik jest jasnym przesłaniem: przesuń się, Middlemarch; hobbici są tutaj.
Na szczycie listy 100 największych powieści opublikowanych w języku angielskim, według czytelników Guardiana, znajduje się Władca Pierścieni JRR Tolkiena – dzieło, które nawet nie znalazło się w zestawieniu, gdy autorzy, krytycy i akademicy dokonywali swojego wyboru. Ściśle rzecz biorąc, jest to trylogia, choć nie było to do końca ustalone podczas burzliwej drogi książki do publikacji w 1954 roku, gdy autor i wydawca zmagali się z tym, jak najlepiej ją zaprezentować. Powstawała przez wiele lat, napisana po angielsku i prozą, jednak czerpie obficie z innych języków, tradycji opowieści i form poetyckich – bo po co zadowalać się jedną tradycją literacką, skoro można mieć kilka?
Andrea Clark z Courtland w Alabamie podsumowała urok: „Ma głębokie znaczenie dotyczące wagi życia, poświęcenia, świata przyrody, korupcji władzy, zła wojny, hojności ducha – i wiele więcej. Nie znam żadnej powieści, która byłaby tak często czytana przez tak wielu jak ta. Łączy się z różnymi ludźmi na bardzo podstawowym poziomie.” Czyli w skrócie, to jedna książka, co do której wszyscy się zgadzają, co jest prawdopodobnie więcej, niż można powiedzieć o Jedynym Pierścieniu.