Biorąc pod uwagę lekceważenie przez prezydenta Trumpa wieloletnich norm politycznych i jego wysiłki zmierzające do obalenia wyborów w 2020 roku, wielu Amerykanów obawia się, że jest on wrogi demokracji. Według tego poglądu 49,8 procent wyborców, którzy poparli go w 2024 roku, musi po prostu nie zdawać sobie sprawy z egzystencjalnego zagrożenia, jakie stanowi dla naszej republiki. Logika dla krytyków Trumpa jest więc prosta: Gdy wyborcy w pełni zrozumieją, że demokracji zagraża pełzający autorytaryzm, z pewnością odwrócą się od Trumpa.
Jednak strategia ta w dużej mierze nie przyniosła efektu. Dlaczego? Organizacje konsultingowe i prodemokratyczne, w których pracujemy, spędziły ostatnie kilka miesięcy z konserwatywnymi wyborcami Trumpa w trzech hrabstwach w Wyoming, Michigan i Południowej Karolinie. Dowiedzieliśmy się, że wielu z nich rzeczywiście czci amerykański projekt założycielski, w tym Konstytucję, wolne i uczciwe wybory, Kolegium Elektorów i rządy prawa. Ale ci wyborcy czują, że instytucje rządowe odeszły od swoich założycielskich wartości i priorytetów, które klasyfikują jako wiarę, czyli przekonanie, że autorytet moralny poprzedza autorytet polityczny; rodzinę, podstawową jednostkę życia społecznego i obowiązku; wolność, głównie przed nadmierną ingerencją rządu; oraz miejsce, czyli znaczenie lokalnej społeczności ponad narodową abstrakcją. Osoby, z którymi rozmawialiśmy, wyjaśniły, że porzucając te wartości, instytucje polityczne kraju straciły kontakt z etosem moralnym, który ich zdaniem powinien kierować życiem publicznym i który te instytucje miały chronić.
Nasze badania polegały na przeprowadzaniu dogłębnych wywiadów i obserwowaniu codziennego życia kilkudziesięciu osób wraz z ich przyjaciółmi, rodzinami i sąsiadami, aby lepiej zrozumieć, jak myślą o amerykańskiej demokracji w tej chwili. Naszym celem nie było przekonywanie ani ocenianie, ale zrozumienie, dlaczego zaufanie publiczne do instytucji krajowych spadło do historycznie niskiego poziomu i co można zrobić, aby je odbudować.
Dowiedzieliśmy się, że centralnym pytaniem dla konserwatystów, których spotkaliśmy, nie jest „Czy Ameryka powinna być demokracją?” Zamiast tego brzmi ono: „Czy amerykańska demokracja pozostała wierna temu, co czyni ją legitymizowaną?” Instytucje demokratyczne są legitymizowane, zdaniem konserwatystów, gdy honorują i chronią wiarę, wolność, rodziny i społeczności swoich wyborców. Kiedy instytucje i politycy, którzy je zamieszkują, nie doceniają centralności tych podstawowych wartości, stają się nielegitymizowane.
Jedna z uczestniczek, Sarah, 30-letnia matka trójki dzieci z wiejskiego Wyoming, dorastała w biedzie jako córka samotnej nastoletniej matki. Od 10 roku życia jej lokalny kościół karmił jej rodzinę, opiekował się nią, gdy matka nie mogła być w pobliżu, i otaczał ją ludźmi, którzy traktowali ją z godnością. W 2008 roku, mając 18 lat, poważnie rozważała głosowanie na Baracka Obamę na prezydenta. Doceniała jego troskę o borykających się z trudnościami Amerykanów i wierzyła w jego obietnice zmian. Rodzice jej ówczesnego chłopaka nie kłócili się z nią. Zamiast tego przyszli teściowie wysłuchali, a następnie zapytali: Kto wyprowadził cię z biedy? Odpowiedź, jak Sarah zdała sobie sprawę, nie brzmiała: rząd federalny, ale jej społeczność kościelna – pogląd, który jej zdaniem zbliżył ją do priorytetów i polityki konserwatystów, a nie demokratów.
Prawie 20 lat później Sarah powiedziała nam, że praktycznie każda ważna instytucja, z którą zetknęła się w swoim życiu, w tym szkoły publiczne, szpitale i różne agencje federalne, zmarnowała jej zaufanie i nie dorównała temu, co dał jej kościół. Widząc niedociągnięcia systemu szkół publicznych z pierwszej ręki jako nauczycielka, Sarah uczy teraz swoje dzieci w domu. Kiedy neurolodzy zlekceważyli nawracające napady padaczkowe jej małego syna, zwróciła się do sieci matek online, aby wspólnie znaleźć diagnozę i plan leczenia, który w dużej mierze polegał na unikaniu niektórych zatwierdzonych przez rząd produktów i chemikaliów. (Kiedy ją poznaliśmy, jej syn nie miał napadu od ponad roku.) Podczas pandemii koronawirusa Sarah obserwowała polityki, które wydawały się zaprojektowane dla mieszkańców miast, docierające