Tennessee Valley Authority, największy publiczny zakład energetyczny w Ameryce, niedawno rozdawał na publicznym spotkaniu 35-stronicową broszurę twierdzącą, że popiół węglowy jest całkowicie bezpieczny. Naukowcy, którzy faktycznie badają popiół węglowy, mają na to inne słowo: „kłamstwa”.
Broszura zatytułowana „Poznaj fakty: Popiół węglowy” została rozdana 15 kwietnia podczas publicznej sesji komentarzowej zorganizowanej przez Departament Środowiska i Ochrony Przyrody Tennessee w sprawie planu remediacji popiołu węglowego TVA dla elektrowni Cumberland Fossil Plant. Co warte uwagi, broszura nie zawierała żadnego brandingu TVA ani informacji o autorze, choć pracownicy TVA byli widziani przy stoliku.
Avner Vengosh, kierownik katedry jakości środowiska w Nicholas School of the Environment na Duke University, przejrzał broszurę i nazwał ją „niewiarygodną” oraz częścią „wprowadzającej w błąd kampanii publicznej”. „To przerażające” – powiedział Vengosh dla Inside Climate News. „To jak alternatywna rzeczywistość”.
Pierwsza strona broszury głosi: „Popiół węglowy nie jest niebezpieczny” i zauważa, że EPA zdecydowała się nie regulować go jako odpadów niebezpiecznych na mocy ustawy Resource Conservation and Recovery Act. Czego broszura wygodnie pomija, to fakt, że EPA klasyfikuje popiół węglowy jako „odpad specjalny” – obok pyłu z pieców cementowych i odpadów ropy naftowej – oraz że na własnej stronie internetowej EPA nazywa popiół węglowy „potencjalnie toksycznym” i zauważa, że „może zawierać zanieczyszczenia znane z wywoływania raka i innych poważnych skutków zdrowotnych”.
Howard Frumkin, profesor emerytowany w School of Public Health Uniwersytetu Waszyngtońskiego i były dyrektor Narodowego Centrum Zdrowia Środowiskowego CDC, nazwał broszurę „nieuczciwą”. „Nagłówek głosi, że 'Popiół węglowy nie jest niebezpieczny'; to po prostu nieprawda” – powiedział Frumkin. „Lista składników popiołu węglowego w broszurze pomija niebezpieczne metale; to nieuczciwe. Broszura minimalizuje ryzyko popiołu węglowego, porównując spalanie węgla do ogniska, a popiół węglowy do gleby ogrodowej; to jak porównywanie broni automatycznej do procy”.
Broszura używa wykresów pokazujących, że popiół węglowy zawiera pierwiastki występujące również w „skałach i glebie” oraz wymienia inne sposoby, w jakie ludzie mogą mieć kontakt z arsenem, rtęcią, ołowiem i innymi metalami ciężkimi – jakby wskazywanie, że toksyny istnieją gdzie indziej, czyniło je bezpieczniejszymi w wodzie pitnej.
Rzecznik TVA Scott Brooks bronił broszury, mówiąc, że została „opracowana, aby pomóc w pogłębieniu zrozumienia publicznego przy użyciu informacji i danych z wiarygodnych źródeł zewnętrznych”. Dodał, że „powszechna narracja na temat popiołu węglowego nie ma oparcia w rzeczywistości ani nie jest poparta obszernymi badaniami naukowymi, monitorowaniem i nadzorem regulacyjnym, które dziś regulują jego zarządzanie”.
Gdy naciskano na krytykę Vengosha, TVA odpowiedziała nie odnosząc się do jego argumentów, ale zauważając, że Nicholas School na Duke University „nie jest certyfikowana przez stan Karolina Północna”, a jej metodologie nie są „zatwierdzone przez EPA”. Vengosh ripostował, że TVA „zaprzecza faktom naukowym opublikowanym w recenzowanych czasopismach wysokiego szczebla”.
Stephen Smith, dyrektor wykonawczy Southern Alliance for Clean Energy, zwrócił uwagę na tragiczną ironię bagatelizowania przez TVA ryzyka związanego z popiołem węglowym, biorąc pod uwagę historię tego zakładu. W 2008 roku przerwanie tamy w elektrowni TVA w Kingston w stanie Tennessee uwolniło 1,1 miliarda galonów szlamu popiołu węglowego do rzek Emory i Clinch, niszcząc trzy domy i uszkadzając dziesiątki innych. Podczas sześcioletniego oczyszczania setki pracowników zgłaszało choroby, które przypisywali kontaktowi z popiołem węglowym, a dziesiątki zmarło. W 2018 roku federalna ława przysięgłych uznała, że wykonawca TVA nadzorujący oczyszczanie nie zapewnił ochrony pracownikom.
Kierowniczka TVA Missy Hedgecoth, obecna przy stoliku, podobno powiedziała Stewart County Standard, że ludzie „wyolbrzymiają arsen, ołów i rtęć” i porównała poziom arsenu w wodzie gruntowej do tego, co można dostać z filiżanki gorącego kakao. Vengosh nazwał to porównanie „całkowicie błędnym”, zauważając, że zanieczyszczona woda gruntowa w niektórych przypadkach osiągała „setki mikrogramów na litr, znacznie powyżej 10 mikrogramów na litr, które jest normą EPA dla wody pitnej”.
Hedgecoth jest wymieniona