Kiedy uderza katastrofa, ludzie szukający pomocy rządowej to zazwyczaj ci, którzy już mieli pełne ręce roboty: seniorzy, osoby ze specjalnymi potrzebami i właściciele domów, którzy zrobili wszystko, co trzeba – ubezpieczenie, plan – ale żyli od wypłaty do wypłaty i teraz nie mają dokąd pójść. Alan Harris, zarządca kryzysowy w hrabstwie Seminole na Florydzie, pod Orlando, mówi wprost: „To są ludzie, którzy polegają na FEMA, żeby przyszła z pomocą. Jeśli nie przyjdą nam z pomocą na lokalnym poziomie, zrobimy, co w naszej mocy, ale bez funduszy nie wiem, jak to będzie wyglądać.”
To właśnie ten radosny nastrój krąży teraz w kręgach zarządzania kryzysowego na szczeblu stanowym i lokalnym, gdy administracja Trumpa bierze się za odchudzanie Federalnej Agencji Zarządzania Kryzysowego i przekazywanie większej części jej obowiązków stanom, lokalnym społecznościom i plemionom. W pierwszym tygodniu urzędowania prezydent Donald Trump powołał grupę zadaniową do oceny FEMA i wskazania reform. Niedługo potem wydał rozporządzenie wykonawcze wzywające władze stanowe, lokalne i osoby prywatne do „odgrywania bardziej aktywnej i znaczącej roli w krajowej odporności i gotowości”. Nawet zasugerował możliwość całkowitego rozwiązania agencji.
Gdy utworzona przez Trumpa Rada Przeglądowa FEMA opublikowała w tym miesiącu swój długo oczekiwany raport, nie zaleciła likwidacji agencji – ale też nie wystawiła jej błyskotliwej recenzji. Rada opisała FEMA jako znajdującą się w „punkcie zwrotnym” z powodu „rozszerzania misji” za administracji Bidena i „endemicznych niepowodzeń programów”. Ich wielka wizja: „Czas zamknąć rozdział FEMA. Należy utworzyć przekształconą agencję, która zachowa podstawowe misje FEMA, podkreślając jednocześnie nowy nacisk na zarządzanie kryzysowe realizowane lokalnie, zarządzane przez stan lub plemię i wspierane federalnie”. Innymi słowy, federalni nadal będą – tylko, wiecie, w mniejszym stopniu.
Rada zaleciła zarezerwowanie federalnej pomocy dla „naprawdę znaczących wydarzeń” i usprawnienie programów pomocowych. Zasugerowała również reformę Narodowego Programu Ubezpieczeń Powodziowych, którym zarządza FEMA i który obecnie jest obciążony długiem przekraczającym 20 miliardów dolarów. Raport zauważa, że program opiera się na nieaktualnych informacjach, co powoduje rozbieżność w postrzeganiu ryzyka przez społeczeństwo. Zmiany byłyby wprowadzane stopniowo przez dwa do trzech lat i wymagałyby działań legislacyjnych, politycznych i regulacyjnych.
Społeczności lokalne i stany od dawna prowadzą reakcję na katastrofy na miejscu – przyznał Casey Tingle, starszy wiceprezes w firmie konsultingowej ds. infrastruktury Plexos Group i były dyrektor Biura Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Gotowości Kryzysowej gubernatora Luizjany, podczas webinaru z Southern Environmental Law Center. Ale jakiekolwiek redukcje federalnego finansowania funduszy na odbudowę, jak powiedział, „musimy po prostu przeprowadzić bardzo szczerą i przejrzystą dyskusję na ten temat, jeden po drugim”. Przeniesienie finansowania z federalnego na stanowe może być korzystne, zauważył Tingle, „ale gdy nałoży się je na siebie i połączy, może to radykalnie zmienić odpowiedzialność finansową za te zdarzenia”.
Rola FEMA obejmuje również finansowanie z wyprzedzeniem działań łagodzących zagrożenia – takich jak modernizacja starzejących się systemów odwadniania burzowego. Pozostawienie finansowania tych projektów społecznościom lokalnym może kolidować z innymi priorytetami, powiedziała Casi Callaway, dyrektor w grupie doradczej ds. odporności Activate-Build-Connect, Inc. i była dyrektor ds. odporności w Mobile w Alabamie. Nawet gdy wszyscy wiedzą, że większa rura zmniejsza powodzie, powiedziała, „radnemu miasta, a nawet obywatelom bardzo trudno powiedzieć: »tak, proszę zrobić to zamiast parku, który jest ładny, w którym bawią się moje dzieci«”. Bez inwestycji z wyprzedzeniem w zmniejszenie szkód spowodowanych burzami, firmy, domy i priorytety gospodarcze ucierpią.
„Gospodarka i nasze zasoby naturalne, katastrofy są ze sobą nierozerwalnie związane”, powiedziała Callaway. „Jeśli nie inwestujemy przed nadejściem katastrofy, nasze gospodarki ucierpią. Z pewnością o