Przywódca w opałach, w obliczu buntu, ogłasza referendum w sprawie separacji, a potem obiecuje kampanię przeciwko niemu. Brzmi znajomo? Duch Brexitu nawiedza kanadyjską prowincję Alberta, gdzie mniejszość naciska na secesję, tworząc pytanie referendalne tak zawiłe, że wygląda jak egzamin z prawa konstytucyjnego zaprojektowany przez sadystę.

Premier Alberty Danielle Smith ujawniła w czwartek swoją pokręconą propozycję: „Czy Alberta powinna pozostać prowincją Kanady, czy też rząd Alberty powinien rozpocząć proces prawny wymagany na mocy Konstytucji Kanady w celu przeprowadzenia wiążącego referendum prowincjonalnego w sprawie tego, czy Alberta powinna oddzielić się od Kanady?” To pytanie, które udaje się być zarówno konkretne, jak i bez znaczenia – referendum w sprawie referendum. Określenie „franken-pytanie” zostało użyte i nie bez powodu.

Ta pokrętna składnia odzwierciedla jej pokręcone pochodzenie: polityka żalu na prerii, improwizowana teoria konstytucyjna, osobiste ambicje, wewnętrzne waśnie, zdrady, gorzkie procesy i bezprecedensowy wyciek danych. Wysiłki secesjonistów wywołały ostrzeżenia o potencjalnie katastrofalnych skutkach w czasie, gdy Stany Zjednoczone otwarcie rozważają podważenie, a nawet aneksję Kanady.

„Analogia do Brexitu pojawia się w kółko – i nie bez powodu” – powiedział Duane Bratt, profesor nauk politycznych na Mount Royal University w Calgary. „Nie tylko było to słabo przemyślane, ale David Cameron poddał to pod głosowanie, a potem prowadził kampanię przeciwko – dokładnie to, co Danielle Smith powiedziała, że zrobi”. Bratt zauważył, że podczas gdy Brexit był skomplikowany, „to jest rozbijanie kraju”.

Smith próbowała zadowolić zarówno separatystów, jak i federalistów w swojej Zjednoczonej Partii Konserwatywnej, mimo że sondaże pokazują, iż większość mieszkańców Alberty nie jest zainteresowana secesją. Jej przemówienie zostało nazwane „najbardziej prokanadyjskim, jakie słyszałem od niej” przez Bratta, ale decyzja o niepotrzebnym przeprowadzeniu głosowania spotkała się z szybką kpiną.

Burmistrz Edmonton, Andrew Knack, nazwał to ryzyko „katastrofalnym”. Corey Hogan, federalny poseł rządzących liberałów, powiedział, że „wewnętrzne problemy polityczne” Smith stały się „kryzysem narodowym”. Nawet separatyści to znienawidzili: jeden z prominentnych liderów powiedział, że Smith „spojrzała każdemu mieszkańcowi Alberty w oczy i okłamała ich w twarz”, nazywając ją „najbardziej nieuczciwym i skorumpowanym przywódcą w moim życiu”.

Ten ruch był zwieńczeniem miesięcy spekulacji, jak Smith, w obliczu wewnętrznego buntu, spełni obietnicę bycia „bardziej demokratyczną”. Jen Gerson, felietonistka polityczna z Calgary, powiedziała: „To wszystko przypomina odcinek Veep: to poczucie surrealizmu i oderwania od rzeczywistości”. Dodała: „Problem w tym, że klasa polityczna w Albercie jest taktycznie bardzo mądra, ale strategicznie idiotyczna”.

Rządowa komisja kontrolowana przez UCP próbowała w tym tygodniu przyspieszyć decyzję w sprawie pytania referendalnego, ale została udaremniona, gdy pracownik partii przypadkowo wydał komunikat prasowy przed zakończeniem spotkania. Tymczasem separatyści triumfalnie dostarczyli pudła z ponad 300 000 podpisów popierających referendum – tylko po to, by zostać wstrząśnięci ujawnieniem, że sprzymierzona grupa nielegalnie uzyskała dostęp do „niesamowicie poufnych” prywatnych danych wyborczych, co wywołało śledztwa ze strony urzędników wyborczych i policji. Wyciek danych, jeden z najgorszych w historii Kanady, doprowadził do wzajemnych oskarżeń między rządem prowincji a agencją wyborczą.

Pytania o integralność 300 000 nazwisk stały się bezprzedmiotowe, gdy sąd uchylił całe przedsięwzięcie, orzekając, że rząd prowincji nie skonsultował się z Pierwszymi Narodami, których traktaty z Koroną poprzedzają Alberty. Sturgeon Lake Cree Nation nazwała UCP „niedemokratyczną, autorytarną i skłonną do ulegania kaprysom głośnej, wściekłej mniejszości”.

Gerson powiedziała, że wysiłki UCP mające na celu zaspokojenie separatystów są „absurdalne, komiczne – i niepokojące”. Ostrzegła, że sprowadzanie złożonych kwestii do prymitywnego pytania na tak lub nie „może otworzyć puszkę Pandory”.