Target ogłosił, że otrzymał od rządu USA prawie 1 mld dolarów (733,9 mln funtów) zwrotu ceł, co dało jego najnowszym zyskom niezły zastrzyk - bo nic tak nie mówi 'odpowiedzialność fiskalna' jak płacenie podatków, a potem odzyskiwanie ich z wzruszeniem ramion.
Amerykańska sieć handlowa poinformowała, że zwrot 994 mln dolarów przed opodatkowaniem pomógł podwoić jej kwartalny zysk operacyjny do 2,6 mld dolarów, w porównaniu z 1,3 mld w zeszłym roku. To taki wzrost, który wywołuje uśmiech na twarzach dyrektorów finansowych i sprawia, że konkurencja zastanawia się, czy nie zacząć importować więcej towarów.
Target jest tylko kolejnym z długiej listy przedsiębiorstw, zarówno dużych, jak i małych, które otrzymały zwroty podatków od towarów importowanych po tym, jak Sąd Najwyższy uznał falę ceł importowych prezydenta Donalda Trumpa za niezgodną z prawem. Rząd wziął pieniądze, których nie powinien był brać, a teraz je oddaje - jak kosmiczna gra w gorącego ziemniaka.
Ale nie otwierajcie szampana zbyt wcześnie. Trump nadal nakłada cła na import innymi legalnymi ścieżkami, więc wiele firm wciąż ponosi dodatkowe podatki. Prezydent ogłosił też we wtorek, że opóźni o trzy dni nowe cła na różne kanadyjskie towary, podczas gdy trwają negocjacje handlowe. Bo nic tak nie mówi 'negocjacje' jak odroczenie w ostatniej chwili.
Trump zagroził 50-procentowym cłem na towary kanadyjskie o wartości prawie 20 mld dolarów (28 mld CAD), a oba kraje są w impasie w kwestiach takich jak amerykańskie cła na samochody i zakaz sprzedaży amerykańskiego alkoholu w kanadyjskich prowincjach. To wojna handlowa, w której wszyscy tracą, ale przynajmniej prawnicy zarabiają.
Odkąd wrócił do Białego Domu w zeszłym roku, Trump używał i groził cłami dziesiątkom krajów, argumentując, że ta polityka pobudzi amerykańską produkcję i miejsca pracy, gdy firmy będą pozyskiwać towary lokalnie lub przenosić działalność do USA. Ekonomiści ostrzegają jednak, że ceny mogą wzrosnąć, gdy firmy przerzucą dodatkowe koszty na konsumentów - bo jedyną rzeczą bardziej przewidywalną niż cła jest wynikająca z nich podwyżka cen.
Na początku tego miesiąca dokumenty sądowe ujawniły, że administracja Trumpa wypłaciła firmom 100 mld dolarów (78 mld funtów) zwrotów ceł z 'Dnia Wyzwolenia' - około 60% wszystkich dochodów celnych zebranych w ramach tej polityki. Więc wciąż pozostaje spora suma do zwrócenia, jak czek zwrotny, który zaginął w poczcie.
Zapytany, jak Target wykorzysta zwrot, dyrektor finansowy Jim Lee był enigmatyczny, ale powiedział: 'Inwestowaliśmy i będziemy inwestować w ceny'. Tłumaczenie: spodziewajcie się zniżek, bo tak się dzieje, gdy dostajesz miliardowy zastrzyk gotówki.
W zeszłym roku Target obniżył swoje prognozy, obwiniając 'bardzo trudne otoczenie' w związku z cłami. Firma dąży do zmniejszenia zależności od Chin w zakresie zaopatrzenia, choć nadal 30% jej towarów marki własnej pochodzi stamtąd (w porównaniu z 60% w 2017 roku). Małymi krokami.
Target jest w trakcie planu naprawczego, obniżając ceny na ponad 10 000 produktów w ciągu ostatniego roku. Dyrektor generalny Michael Fiddelke powiedział: 'Chociaż przed nami jeszcze dużo pracy, cieszymy się z postępów, jakie czynimy'. Tak, cieszymy się, ale też mamy miliardową poduszkę bezpieczeństwa.
Tymczasem gigant kosmetyczny Estee Lauder poinformował o '38 mln dolarów korzyści w koszcie sprzedaży' z tytułu zwrotów ceł w najnowszych wynikach kwartalnych, co 'częściowo zrekompensowało całoroczny wpływ dodatkowych ceł w wysokości 102 mln dolarów'. Czyli dostali trochę z powrotem, ale wciąż zapłacili znacznie więcej. Akcje właściciela Clinique i Bobbi Brown wzrosły o około 17% po tym, jak wyniki przekroczyły oczekiwania - dowód na to, że makijaż przetrwa cła, ale inwestorzy wolą zwroty.