Pacific Fusion oficjalnie wbił łopatę pod obiekt w Albuquerque w Nowym Meksyku, który – jak ma nadzieję – wreszcie osiągnie świętego graala branży fuzyjnej: wytwarzanie tyle energii, ile zużywa. Bo poważnie, po co źródło energii, które potrzebuje elektrowni, żeby działać?

„To ogromny krok naprzód dla komercyjnej energii fuzyjnej” – powiedziała Carrie von Muench, współzałożycielka i dyrektor operacyjna, z takim optymizmem, na jaki stać tylko osobę z miliardem dolarów finansowania. „O ile nam wiadomo, żaden taki obiekt nie jest budowany w tym kraju”. A przez „kraj” ma na myśli Stany Zjednoczone, bo Chiny najwyraźniej budują podobne rzeczy, a na to nie możemy pozwolić.

Obiekt przetestuje specyficzną markę fuzyjnej magii Pacific Fusion: wystrzeliwanie intensywnych, ściśle zsynchronizowanych impulsów elektrycznych, aby wytworzyć pole magnetyczne wokół celu paliwowego wielkości gumki do ołówka, ściskając go, aż atomy się poddadzą i połączą. Maszyna demonstracyjna będzie wykonywać kilka „strzałów” dziennie, podczas gdy komercyjna elektrownia będzie musiała odpalać jeden na sekundę. Proste, prawda?

System opiera się na 156 modułach impulsatorów, każdy z 32 okrągłymi stopniami złożonymi z 10 cegiełek, a każda cegiełka ma dwa kondensatory i jeden przełącznik. To jak gigantyczna, bardzo droga gra w Jengę. Wcześniej w tym roku wersja w skali jednej trzeciej wyzwoliła 440 gigawatów mocy szczytowej w 80 nanosekund, co najwyraźniej było wystarczająco dobre, aby dać zielone światło prawdziwej maszynie.

Pacific Fusion dąży do osiągnięcia zysku netto obiektu do 2030 roku, a komercyjna elektrownia ma powstać w połowie lat 30. XXI wieku. Komercyjny reaktor będzie musiał wytwarzać pięć razy więcej energii niż demonstrator, bo elektrownie mają dodatkowe rzeczy do zasilania, jak światła i ekspresy do kawy.

Nowy kampus będzie również gospodarzem eksperymentów z zakresu bezpieczeństwa narodowego obejmujących fuzję o wysokiej wydajności, bo czemu nie połączyć badań nad energią z odrobiną prac obronnych? Każdy impuls wygeneruje około 100 megadżuli, czyli mniej więcej 10 razy więcej niż starzejący się National Ignition Facility. „To nie istnieje nigdzie na świecie” – powiedział dyrektor techniczny Keith LeChien. „Chiny budują tego typu obiekty, a my zamierzamy być pierwsi, którzy je dostarczą”. Nic tak nie pobudza innowacji, jak odrobina zimnowojennej energii.

Założona w 2023 roku Pacific Fusion jest względnym nowicjuszem, ale należy do najlepiej finansowanych, pozyskawszy ponad miliard dolarów w kamieniach milowych w ramach serii A. Ten kapitał pozwala im planować z wyprzedzeniem bez uciążliwego rozpraszania się zbiórkami co kilka lat. „Nie sądzę, żeby udało się działać z taką prędkością, gdybyśmy nie zaprojektowali struktury kapitałowej w taki sposób” – powiedziała von Muench. W tłumaczeniu: mamy pieniądze do spalenia, co jest ironiczne dla firmy fuzyjnej.

Pacific Fusion stoi w obliczu ostrej konkurencji ze strony podobnie zasobnych startupów, takich jak Commonwealth Fusion Systems, Helion Energy, Proxima Fusion i Inertia Enterprises, które wszystkie dążą do podłączenia elektrowni fuzyjnej do sieci do połowy lat 30. XXI wieku. Niech wygra najlepszy reaktor.