Po raz trzeci w ciągu trzech lat SpaceX odprawiło rytuał składania nowego, jeszcze większego Starshipa na platformie startowej w południowym Teksasie, kilka mil na północ od granicy z Meksykiem. Ten, nazwany Starship V3, jest wyższy i potężniejszy od poprzedników, bo najwyraźniej poprzednie nie były wystarczające, żeby zdenerwować sąsiadów.

Ulepszeń jest wiele, ale główne atrakcje to silniki Raptor o większym ciągu i wydajności, nowa wielokrotnego użytku krata do gorącego rozdzielania stopni (co brzmi jak coś, co zamówiłbyś na eleganckim grillu) oraz trzy – nie cztery – zmodyfikowane stery kratowe. Bo czasami mniej sterów, więcej finezji.

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem – a kiedy start Starshipa poszedł dokładnie zgodnie z planem? – to jest wersja, której SpaceX użyje do rozpoczęcia eksperymentów z tankowaniem na orbicie. To zdolność, którą inżynierowie muszą opanować, zanim wyślą statki gdziekolwiek poza niską orbitę okołoziemską, na przykład na Księżyc, by służyły jako lądowniki w programie Artemis NASA. Starship pozostaje iteracyjnym programem rozwojowym, a nowe wersje są w przygotowaniu, ale V3 powinien oznaczać krok w kierunku faktycznego używania Starshipów w kosmosie, a nie tylko udowadniania, że mogą tam dotrzeć i wrócić w chwale.

Ale najpierw SpaceX musi to faktycznie zrobić z V3. Firma nie ogłosiła oficjalnie docelowej daty startu, choć ostrzeżenia o zamknięciu przestrzeni powietrznej i morskiej sugerowały start w piątkowy wieczór – dopóki półtoradniowe opóźnienie w przygotowaniach w weekend nie ostudziło zapału. Świeże ostrzeżenia morskie w poniedziałek wskazują, że SpaceX celuje teraz we wtorek, 19 maja.

Naziemne ekipy złożyły górny stopień Starshipa na szczycie boostera Super Heavy w sobotę, montując po raz pierwszy w pełni złożonego V3. Rakieta ma 124 metry wysokości – kilka stóp więcej niż poprzednia wersja. Bo kiedy już jesteś najwyższy, po co przestawać? W poniedziałek zespół startowy załadował ponad 5 000 ton metrycznych superzimnego metanu i ciekłego tlenu do obu stopni, po przerwaniu poprzedniej próby tankowania w sobotę wieczorem z powodu problemu technicznego. Próba nastąpiła po odpaleniu testowym 33 silników Raptor 3 boostera 6 maja.

Podczas startu rakieta ma wytworzyć około 18 milionów funtów ciągu – około 10 procent więcej niż poprzednia generacja. Skala jest oszałamiająca: wewnętrzna rura transferowa, która prowadzi metan ze szczytu boostera do komory silnika, ma mniej więcej taki sam rozmiar jak pierwszy stopień roboczego konia SpaceX, rakiety Falcon 9 (około 3,7 metra średnicy). Tak, rura wewnątrz tej rakiety jest tak duża jak cała inna rakieta.

Nadchodzący lot będzie również pierwszym startem z nowej platformy startowej w Starbase, około 300 metrów na zachód od punktu startowego wszystkich poprzednich lotów testowych Starshipa. Będzie to 12. pełnowymiarowy lot testowy Starshipa i pierwszy od października, po opóźnieniach w przygotowaniu V3 do pierwszego startu.

Jak w większości poprzednich lotów Starshipa, górny stopień będzie celował w kontrolowane wodowanie na Oceanie Indyjskim około godzinę po starcie. W przyszłych lotach SpaceX spróbuje sprowadzić statek z powrotem do Starbase, by został złapany przez mechaniczne ramiona wieży startowej – jak już zademonstrowali z boosterem Super Heavy. Jedna zmiana: bardziej południowa trasa lotu nad Zatoką Meksykańską, prowadząca rakietę między Półwyspem Jukatan a zachodnią Kubą, zamiast nad Cieśniną Florydzką. Bo po co wywoływać panikę w jednym regionie, skoro można w innym?

Co pozostało, zanim V3 będzie gotowy do lotu? Pracownicy muszą zainstalować sprzęt do systemu samozniszczenia rakiety – pirotechnikę, która wysadziłaby ją w powietrze, gdyby odchyliła się od planu lotu. Będzie to wymagało zdjęcia statku z boostera. Wciąż oczekiwana jest również licencja startowa od Federalnej Administracji Lotnictwa. Więc, wiecie, zwykłe biurokratyczne przeszkody stojące między ludzkością a jej najwyższym, najbardziej ambitnym fajerwerkiem.