Odkąd Robert F. Kennedy Jr. objął urząd ponad rok temu, próbuję zrozumieć ruch MAHA od środka, uczestnicząc w okrągłych stołach MAHA Institute, krążąc po korytarzach konferencji antyszczepionkowych i rozmawiając z oddolnymi zwolennikami w całym kraju. Mówią mi o swoich obawach dotyczących toksycznych chemikaliów, wysoko przetworzonej żywności i niepokojącego wzrostu przewlekłych chorób u dzieci. Ale kiedy dzielę się tym, co słyszę, z moimi kolegami z medycyny i zdrowia publicznego, wielu gani, że angażowanie się w MAHA jest całkowicie bezcelowe. Dla nich cały ruch to nic więcej niż wywrotowy syndrom antyszczepionkowy i antynaukowy.
To założenie, jak się okazuje, jest błędne. MAHA to szansa – i to taka, której sektor zdrowia publicznego – naukowcy, lekarze i liderzy grup rzeczniczych – nie może zmarnować. Tak, antyszczepionkowe skrzydło MAHA jest bardzo głośne i skłonne do procesów. Ale dla wielu w ruchu MAHA ich najważniejsze kwestie leżą gdzie indziej: zanieczyszczenia środowiska, koszty opieki zdrowotnej i głęboko zakorzenione przekonanie, że instytucje zdrowotne zostały przejęte przez branże, które mają regulować. To nie są marginalne, nienaukowe obawy. To obawy, które miliony Amerykanów żywią od dziesięcioleci, na długo przed pojawieniem się etykiety MAHA. I to obawy, które wielu w zdrowiu publicznym podziela – gdyby tylko mogli spojrzeć poza tę etykietę i znaleźć wspólną sprawę.
Największym osiągnięciem MAHA do tej pory nie jest polityka, ale polityczność. Pokazało, że ludzie pragną ruchu, który walczy o ich zdrowie widocznie, głośno i w prostym języku. Dlatego ruch mający zaledwie dwa lata zyskuje poparcie czterech na dziesięciu Amerykanów, według sondażu KFF. Zwolennicy MAHA wymieniają koszty opieki zdrowotnej jako swój priorytet numer jeden, a następnie ograniczenie dodatków chemicznych w żywności i ograniczenie wpływów korporacji w polityce żywnościowej. Jednocześnie prawie ośmiu na dziesięciu zwolenników MAHA uważa długo ugruntowane szczepionki, takie jak te przeciwko odrze, śwince, różyczce i polio, za bezpieczne, a tylko 4 procent wymienia szczepionki jako powód swojego poparcia dla ruchu. Ta rozbieżność sama w sobie pokazuje, że MAHA nie jest synonimem wyłącznie antyszczepionkowego elektoratu.
Kiedy usiadłem z Nancy Fuller, wieloletnią demokratką i zwolenniczką MAHA, w chrześcijańskiej kawiarni w wiejskim Ohio, powiedziała mi, że podoba jej się gotowość ruchu do próbowania. Odkąd jej syn został zdiagnozowany z autyzmem dziesiątki lat temu, zastanawiała się, czy winne są czynniki środowiskowe, a może szczepionki, i spędziła lata obserwując, jak instytucje zdrowotne odrzucają rodziców takich jak ona jako ignorantów lub niedoinformowanych. W jej opinii, zdrowie publiczne wkracza do akcji tylko wtedy, gdy zna już wynik. Niezależnie od tego, czy chodzi o autyzm, AI, czy coś innego, MAHA zamachuje się na wszystko – więcej chybień, okazjonalne trafienia – w kwestiach, które wszyscy inni uznali za zbyt skomplikowane, zbyt skompromitowane lub zbyt politycznie niewygodne, by je ruszyć.
To nie jest model, który zdrowie publiczne powinno kopiować w całości. Wiele zamachów MAHA było naprawdę lekkomyślnych – promowanie niesprawdzonych i często niebezpiecznych porad wellness, fabrykowanie fałszywych informacji o składnikach szczepionek i wysuwanie twierdzeń sprzecznych z wszelkimi wiarygodnymi dowodami. Ale zdrowie publiczne było zbyt ostrożne, ustawiając poprzeczkę dowodów zbyt wysoko. W przypadku wysoko przetworzonej żywności, toksyn środowiskowych i cen leków, problemem zdrowia publicznego rzadko był brak danych; to był brak odwagi.
Zdrowie publiczne nie zawsze było takie nieśmiałe. Ta dziedzina narodziła się jako potężna siła polityczna, walcząca o bezpieczniejsze miejsca pracy, czystszą wodę, lepsze mieszkania. Gdzieś po drodze skurczyła się do tła, a wielu liderów wolało postrzegać siebie jako techniczne i technokratyczne przedsięwzięcie działające poza zgiełkiem. Problem z niewidzialnymi tarczami jest taki, że nikt nie wie, że tam są. Kiedy dziedzina została zmuszona do wyjścia na front podczas pandemii koronawirusa, wielu Amerykanów doświadczyło zdrowia publicznego nie jako tarczy, ale jako gderacza – mówiącego w akronimach.