Wysocy urzędnicy państwowi po raz pierwszy otrzymają premie za wyjątkowe wyniki w ramach nowego systemu, który według ministra gabinetu Darrena Jonesa ma nagradzać „działaczy, nie gadułów”. To odważny ruch w zawodzie, gdzie główną walutą tradycyjnie były spotkania o spotkaniach.

Jones, który jest także głównym sekretarzem premiera, ogłosił, że większość urzędników państwowych otrzyma 3,5% podwyżki, ale starsi pracownicy dostaną podstawowy wzrost o 2,5%, a 1% zostanie zatrzymane na premie dla najlepiej działających urzędników. Czyli to zasadniczo podwyżka z domieszką Igrzysk Śmierci dla wyższych szczebli.

Pomysł wynagradzania za wyniki dla wysokich urzędników państwowych był początkowo testowany przez konserwatystów przed ostatnimi wyborami, a od tego czasu został poparty przez Partię Pracy. Bo nic tak nie mówi o dwupartyjności jak wymyślanie, jak płacić ludziom więcej za dobrze wykonywaną pracę.

W styczniu Jones przedstawił swoją ambicję „przeprogramowania” służby cywilnej, obiecując wprowadzenie premii dla najlepszych pracowników na wyższych szczeblach, aby zachęcić do doskonałości. W czwartek wyjaśnił, że rząd chce przyznawać „wyższe, ale rzadsze premie tym wyjątkowym wysokim urzędnikom, którzy wykraczają poza oczekiwania”. Czyli nie tylko trofeum za uczestnictwo za pojawienie się na briefingu.

Rząd nie przyjął rekomendacji organu ds. przeglądu płac dotyczącej 3,5% podwyżki dla starszych pracowników, zamiast tego zdecydował się zatrzymać część gotówki, aby nagrodzić kilku najlepszych pracowników. Wprowadzi także podwyżkę o 5000 funtów dla najniższej grupy płacowej wysokich urzędników, co oznacza, że niektórzy urzędnicy dostaną podwyżki. Hurra dla małych ludzi.

Jones dodał: „To dopiero początek ulepszania naszego systemu płac… To jeden z wielu kroków, które podejmuję, aby wzmocnić system i zapewnić, że słowa zamieniają się w czyny”. Bo wszyscy mamy już dość słów, prawda? Chyba że idą za nimi premie.

Lauren Crowley, zastępczyni sekretarza generalnego FDA, związku zawodowego wysokich urzędników państwowych, powiedziała, że 3,5% ogólna nagroda wypada korzystnie w porównaniu z szerszym sektorem publicznym i obecnymi wskaźnikami inflacji. Zauważyła, że systemy płacowe były „dotknięte brakiem znaczącego awansu płacowego przez prawie dwie dekady”, co jest uprzejmym sposobem powiedzenia „byliśmy niedopłacani przez bardzo długi czas”.

Przemówienie Jonesa w styczniu koncentrowało się na obietnicy „działać szybko, naprawiać rzeczy”, tworząc oszczędności w wysokości 2 miliardów funtów rocznie do 2030 roku. Zasugerował również, że więcej urzędników państwowych zostanie „wskazanych drzwi”, jeśli nie spełnią standardów. Czyli albo premie, albo kopa w tyłek – klasyczna technika motywacyjna.

Rząd dokonał w tym tygodniu serii ogłoszeń, gdy Keir Starmer stoi pod presją, aby pokazać, że dostarcza krajowi w czasie zagrożenia dla jego przywództwa. Poglądy jego potencjalnych rywali, w tym Wesa Streetinga i Andy'ego Burnhama, na reformę służby cywilnej nie są jeszcze znane. Ale hej, kto potrzebuje rywali, gdy ma się premie?