Maj był dobrym miesiącem dla amerykańskiego rynku pracy. Podobnie jak kwiecień i marzec. Gospodarka znów dodaje dziesiątki tysięcy nowych miejsc pracy w różnych branżach – tylko nie nazywajcie tego boomem, bo najwyraźniej byłoby to niegrzeczne.
W zeszłym roku amerykański rynek pracy tkwił w tym, co Rogé Karma z The Atlantic nazwał Wielkim Zamrożeniem – okresie, gdy bezrobocie było niskie, ale zatrudnianie szło wolniej niż kolejka w urzędzie. Teraz mamy coś w rodzaju wiosennej odwilży: pracodawcy dodawali średnio 114 000 miejsc pracy miesięcznie w tym roku. W porównaniu z 2025 rokiem, gdy średnia wynosiła marne 10 000 miesięcznie, to znaczące odwrócenie. Ale to umiarkowany wzrost, a nie radykalna ekspansja, bo nic tak nie mówi „ostrożne przejście” jak kilkaset tysięcy nowych wypłat.
Wielkie spowolnienie zatrudnienia w 2025 roku miało kilka możliwych wyjaśnień. Gdy prezydent Trump wrócił do urzędu w styczniu, jego rząd natychmiast zaostrzył egzekwowanie przepisów imigracyjnych, deportując setki tysięcy ludzi. Congressional Budget Office oszacowało, że migracja netto wyniosła 410 000 w zeszłym roku – około jednej piątej prognoz sprzed Trumpa, choć Brookings Institution uważa, że może być jeszcze niższa. Mniej nowych ludzi oznacza mniej osób szukających pracy, co może wyjaśniać, dlaczego bezrobocie utrzymywało się na poziomie 4,3 procent pomimo słabego zatrudniania. Nagłe pojawienie się i wycofanie agresywnych polityk taryfowych również odegrało rolę; pracodawcy grali w grę „poczekajmy i zobaczmy, co prezydent zrobi dalej”.
Rynek pracy zdaje się teraz otrząsnąć z części tego paraliżu decyzyjnego. Co niezwykłe, bezrobocie utrzymuje się poniżej 5 procent od około pięciu lat. Pracodawcy dodali 172 000 nowych miejsc pracy w maju w sektorach takich jak rekreacja i hotelarstwo, samorząd lokalny, budownictwo, produkcja i opieka zdrowotna. Do niedawna opieka zdrowotna była jedyną grą w mieście – Diane Swonk, główna ekonomistka KPMG US, zauważyła: „W 2025 roku nie było żadnej gry w mieście poza opieką zdrowotną”. Ale teraz inne branże dołączają do imprezy, częściowo dzięki starzejącej się populacji, która nie chce przestać potrzebować opieki medycznej.
Analitycy mają teorie, dlaczego tak się dzieje, ale zrozumienie rynku pracy wymaga zgadywania, częściowo dlatego, że Bureau of Labor Statistics ciągle poprawia stare dane. Matthew C. Klein, dziennikarz ekonomiczny, zasugerował, że imigracyjna nagonka administracji Trumpa mogła „osiągnąć dno” – deportacje są nadal wysokie, ale tempo wzrostu wzrosło na tyle, by przezwyciężyć część negatywnej presji. (Rządowe ankiety nie rozróżniają zatrudnionych z wizami tymczasowymi i bez, więc latamy w ciemno w tej kwestii.)
Inna możliwość: firmy odczuwają skutki ulg podatkowych z zeszłorocznej One Big Beautiful Bill Act, co daje im więcej pieniędzy na wydatki personalne. Entuzjazm wokół AI – która nadal ewoluuje w zdumiewającym tempie, otrząsając się z obaw krytyków o bańkę – również może pomóc. A zeszłoroczny kij taryfowy w dużej mierze opadł, częściowo dzięki orzeczeniu Sądu Najwyższego z lutego przeciwko podejściu prezydenta. Firmy mają teraz „dużo więcej pewności”, powiedział Guy Berger z Burning Glass Institute.
Czy wzrost zatrudnienia będzie kontynuowany? Ponieważ Trump sygnalizuje, że wojna w Iranie ma się wkrótce zakończyć, ceny energii spadają – co może dać pracodawcom pewność, by dalej zatrudniać. „Nie widzę niczego na horyzoncie, co martwiłoby mnie o rynek pracy” – powiedział Berger The Atlantic. „Zwłaszcza jeśli ceny gazu są poza stołem, nie ma aktywnego ryzyka”.
Amerykanie są w dużej mierze niezadowoleni z zarządzania gospodarką przez prezydenta, więc dane o zatrudnieniu z zeszłego miesiąca dały mu bardzo potrzebne polityczne zwycięstwo. „LEJE SIĘ PRACA” – napisał Trump, ironicznie, biorąc pod uwagę jego historię nazywania danych BLS „sfabrykowanymi” i „ustawionymi”. Najwyraźniej ufa federalnym danym, gdy działają na jego korzyść. Ostatecznie jednak te liczby są bardziej jak korekta kursu – powrót do normalności po kacu po pościgowym zatrudnianiu po COVID – a nie dowód „złotego wieku”.