Firma private equity EQT uznała, że ostatnia granica może skorzystać z odrobiny lewarowanego wykupu, ogłaszając 18 czerwca, że przejmie Exolaunch, berlińską firmę, która pomogła ponad 790 satelitom złapać stopa w kosmos. Cena transakcji pozostaje pilnie strzeżoną tajemnicą, a zamknięcie spodziewane jest w czwartym kwartale 2026 roku – przypuszczalnie po tym, jak wszystkie kosmiczne kontrakty zostaną podpisane w trzech egzemplarzach.

Exolaunch, znany głównie z organizowania ładunków rideshare na 47 misjach – w tym każdym starcie Transporter i Bandwagon, które SpaceX sklecił – opracował również własne systemy rozmieszczania satelitów. Bo najwyraźniej samo dotarcie w kosmos to za mało; trzeba jeszcze zostać grzecznie wyrzuconym w odpowiednim momencie.

„EQT jest podekscytowany partnerstwem z Exolaunch, co oznacza pierwszą inwestycję EQT Private Equity w sektor kosmiczny” – powiedział Nils Ketter, partner w EQT, w oświadczeniu, które prawdopodobnie nie wymagało wyjaśnienia, że to ich pierwsza kosmiczna inwestycja. Dodał, że firma nie może się doczekać, aby pomóc Exolaunch „rozszerzyć dostęp do kosmosu”, który obecnie kosztuje mniej więcej tyle, co PKB małego kraju za kilogram.

CEO Exolaunch Robert Sproles wyjaśnił, że firma sprzedała się, ponieważ potrzebowała „siły ognia”, aby zrealizować plany skalowania. „Zdaliśmy sobie sprawę, że mamy pewne plany skalowania, które chcemy wdrożyć, ale potrzebujemy do tego trochę siły ognia” – powiedział, najwyraźniej nieświadomy, że opisywał typowy wtorek dla każdego założyciela startupu. Zauważył, że EQT było „filozoficznie zgodne” z Exolaunch – wyrażenie, które zwykle oznacza „dali nam najlepszą ofertę bez zadawania zbyt wielu pytań”. Nie planuje się żadnych zmian w kadrze zarządzającej ani personelu, więc nie spodziewajcie się dramatycznych przetasowań w biurze.

Dzięki wsparciu EQT, Exolaunch planuje pozyskać dodatkową zdolność startową, ponieważ najwyraźniej obecny niedobór rakiet jest pewnym wąskim gardłem. „Jesteśmy w momencie ograniczenia startów w branży. Popyt na starty przewyższa dostęp do orbity” – powiedział Sproles, co jest uprzejmym sposobem branży kosmicznej na stwierdzenie, że nie ma wystarczająco dużo rakiet dla wszystkich.

Głównym motorem tego popytu jest wzrost konstelacji małych satelitów, które są zbyt duże na standardowe rideshare, ale zbyt małe na własne dedykowane starty. „Gdy tylko wprowadzisz nawet jednego lub dwóch graczy, którzy potrzebują konsekwentnie 24 lub 36 pojazdów na start, natychmiast przytłaczasz tę zdolność rideshare” – zauważył Sproles, opisując scenariusz, który brzmi jak logistyczny koszmar owinięty w biznesową okazję.

Exolaunch podjął już kroki, aby temu zaradzić, ogłaszając 26 maja, że nabył dwa starty Falcon 9 na własne dedykowane misje rideshare w 2027 i 2028 roku. Firma rozmawia również z innymi dostawcami startów, ponieważ wkładanie wszystkich kosmicznych jajek do jednego koszyka rakietowego nigdy nie jest dobrym pomysłem.

Ta zmiana następuje w obliczu spekulacji branżowych, że SpaceX może ostatecznie wycofać swój program rideshare Falcon 9 na rzecz Starship, lub po prostu zaprzestać rideshare'ów całkowicie. Sproles przyznał, że „SpaceX był bardzo przejrzysty co do swojego pragnienia, aby Starship był przyszłością firmy”, ale dodał, że nawet jeśli SpaceX utrzyma obecny program, to nie wystarczy. „W każdym scenariuszu, który rozgrywamy, potrzebujemy innych pojazdów i innych opcji dla nowych klientów. Więc właśnie to budujemy.”

„Jedną z rzeczy, które mówię dostawcom startów za każdym razem, gdy się spotykamy, jest to, że każdy kilogram masy wynoszonej, który możecie udostępnić, zostanie sprzedany” – dodał Sproles. „Minie wiele lat, zanim ten popyt zostanie nasycony, więc każdy pojazd, który możecie wprowadzić na rynek, każdy sposób na zwiększenie tempa startów, zostanie sprzedany.” Innymi słowy, jeśli to zbudujecie, oni wystartują.