W duszny poranek w Kalkucie, prawnik zamieniony w polityka Koustav Bagchi, kandydat Bharatiya Janata Party (BJP) z Barrackpore, prowadził kampanię od drzwi do drzwi w chrupko białym i czerwonym tradycyjnym stroju. Jego kluczowy dodatek? Ryba. Bębny waliły, a zwolennicy skandowali, ale głównym przesłaniem był obraz: jestem jednym z was.

Kilka kilometrów dalej, w porcie w Kalkucie, kolejny kandydat BJP, Rakesh Singh, zorganizował podobne widowisko, wielokrotnie podnosząc rybę, przeciskając się przez tłum, by rzucić wyzwanie burmistrzowi miasta, Firhadowi Hakimowi. W Bengalu ryba to więcej niż jedzenie; to krwiobieg kuchni, wpleciony w pamięć, rytuały i codzienne życie jako wyznacznik tożsamości i przynależności. Ten rezonans stał się teraz teatrem politycznym, z kandydatami wymachującymi rybami, by uśmierzyć konkretny niepokój.

W kraju, gdzie nawyki żywieniowe są głęboko polityczne, partia premiera Narendry Modiego, BJP, często kojarzona jest z bardziej asertywnym, czasem moralizatorskim wegetarianizmem. Okresowe ograniczenia sprzedaży mięsa w niektórych stanach rządzonych przez BJP oraz represje związane z ochroną krów utrwaliły to przekonanie, mimo że Indie pozostają przytłaczająco niewegetariańskie. W wyborach w Zachodnim Bengalu ryba wyślizgnęła się z talerza do kampanii, przekształcona w dowód wierności kulturowej i odparcie zarzutów ingerencji.

Szefowa rządu stanowego Mamata Banerjee z rządzącej Trinamool Congress, ubiegająca się o czwartą z rzędu kadencję, ostrzegła, że BJP „zagraża bengalskiemu stylowi” życia, przywołując rybę i ryż jako niepodlegające negocjacjom. „BJP nie pozwoli wam jeść ryb. Nie pozwolą też jeść mięsa ani jajek” – powiedziała na spotkaniu wyborczym. Żwawa 71-letnia liderka rzuciła wyzwanie BJP na innym spotkaniu: „Bengal żyje rybą i ryżem. Mówicie Bengalczykom, że nie możecie mieć ryby, nie możecie mieć mięsa, nie możecie mieć jajek – co w takim razie będą jeść?”

BJP ostro się odcięła. Smriti Irani, liderka BJP prowadząca kampanię w Bengalu, nazwała to twierdzenie „kłamstwem”, nalegając, że „Bengal i ryba z ryżem są częścią jego kultury, która nigdy się nie skończy”. Swapan Dasgupta, kandydat partii z okręgu Rashbehari w Kalkucie, stwierdził, że zarzut Banerjee to odwrócenie uwagi: „Próbują odwrócić uwagę społeczeństwa od swojej korupcji tą fałszywą narracją, że zabronimy spożycia ryb. To bzdury”.

Na szlaku kampanii sam Modi, wegetarianin, sięgnął po rybę jako wyznacznik porażki w zarządzaniu. Oskarżył rząd Banerjee o niepowodzenie w uczynieniu Bengalu samowystarczalnym w rybach: „Nawet po 15 latach u władzy Trinamool Congress nie zdołał zapewnić wam nawet czegoś tak podstawowego jak ryba. Nawet ryby trzeba sprowadzać spoza stanu”. Banerjee natychmiast odpowiedziała, że 80% zapotrzebowania Bengalu na ryby zaspokajane jest lokalnie. „Wy [BJP] nie pozwalacie na spożycie ryb w Biharze, Uttar Pradesh i Radżastanie, stanach, którymi rządzicie, i organizujecie ataki na sklepy rybne w Delhi. Nie wstydzicie się?” – powiedziała na spotkaniu wyborczym.

Między kulturowym niepokojem a krytyką ekonomiczną ryba stała się skrótem dla wszystkiego, co rywale uważają za zagrożone. Indie są trzecim co do wielkości producentem ryb na świecie i drugim w akwakulturze, jednak zajmują dopiero 129. miejsce globalnie w spożyciu ryb na mieszkańca. Ale w Zachodnim Bengalu ryba jest niemal powszechna. Wspólne badanie ICAR i WorldFish z 2024 roku wykazało, że około 65,7% ludzi w Zachodnim Bengalu spożywa ryby co tydzień. Bengal plasuje się obok stanów wschodnich i południowych, gdzie ponad 90% ludzi je ryby, nawet gdy w całych Indiach obserwuje się stały wzrost spożycia ryb, sięgający obecnie ponad 70% populacji.

W Bengalu ryba zawsze niosła znaczenia daleko wykraczające poza talerz. W swojej cenionej bengalskiej powieści Padma Nadir Majhi (Łodzie na Padmie) Manik Bandopadhyay zamienia rybę w los i przetrwanie wzdłuż niespokojnej rzeki. W Głodnej fali powieściopisarz Amitav Ghosh wiąże ją z ekologią i niepewnością w delcie Sundarban nad Zatoką Bengalską. Ceniona ryba hilsa, pisze Samanth Subramanian w Following Fish, jest tak centralna, że „gdyby kuchnia bengalska była Wimbledonen, hilsa zawsze grałaby na Centre Court”. Zjedzenie jej właściwie – zręczne odfiletowanie w ustach – to niemal rytuał przynależności.

Ryba sygnalizuje też geografię (systemy rzeczne jak Ganges versus Padma), historię (dziedzictwo podziału Indii oddzielającego Bengal Wschodni i Zachodni) oraz klasę – kto może sobie pozwolić na cenione odmiany, kto je przygotowuje i kto posiada kulturową wiedzę. Nawet najzacieklejsza rywalizacja piłkarska w Bengalu niesie rybę: kibice East Bengal FC – wielu z korzeniami w dzisiejszym Bangladeszu – stereotypowo preferują hilsę, podczas gdy kibicom Mohun Bagan Super Giant przypisuje się sympatię do krewetek. To żartobliwy skrót dla głębszych historii migracji, klasy i smaku.

Socjologowie uważają, że ta gęsta symbolika uczyniła rybę politycznie użyteczną. Partie nie tylko ją przywołują; wplatają ją w choreografię kampanii, by przynęcać przeciwników. Dla historyka Jayanty Sengupty ryba jest „nierozerwalna z kuchnią bengalską, ukształtowana przez geografię i jej długą rolę jako przystępnego źródła białka”. „Ponieważ BJP bywało kojarzone z dążeniem do norm wegetariańskich, rządząca partia Bengalu wplotła jedzenie w szerszą ofertę wokół dumy kulturowej” – mówi Sengupta. „Znając symboliczne znaczenie ryby, BJP nie mogło zignorować tej kwestii. Tak widzimy, jak obie strony kontrują kampanię drugiej wokół jednego z ulubionych dań Bengalu”.

W zeszłym tygodniu stanowy przewodniczący BJP Samik Bhattacharya zaproponował dziennikarzom w Kalkucie zaproszenie na dzień ogłoszenia wyników 4 maja – kiedy, jak powiedział, partia powita ich smażoną rybą. Po wynikach, stwierdził Bhattacharya, BJP wyśle „różne rodzaje małych ryb” do domu Banerjee i zaprosi jej działaczy partyjnych na mach bhaat, po bengalsku rybę z ryżem. Żart opierał się na cichym założeniu: że BJP będzie w pozycji gospodarza – a jej rywale, by przyjąć zaproszenie.

W wyborach kształtowanych przez tożsamość, środki do życia i żartobliwe przynęty, ryba może nie zadecydować o wyniku. Ale już ukształtowała konkurs – ukazując, jak instynktownie kultura i polityka przenikają się na szlaku kampanii.