WASZYNGTON – Rocket Lab, firma kosmiczna, która sprawia, że wystrzeliwanie rakiet wygląda niemal rutynowo, zrobiła to znowu 20 sierpnia, wysyłając kolejnego satelitę na orbitę dla japońskiej firmy zajmującej się obrazowaniem radarowym iQPS. Bo po co zatrzymywać się na ośmiu?
Rakieta Electron wystartowała z kompleksu startowego 1 Rocket Lab w Nowej Zelandii o 9:04 czasu wschodniego w misji noszącej kapryśną nazwę „Obrona Boga Piorunów” – prawdopodobnie po to, by trzymać bogów pogody w gotowości. Docelowa orbita znajdowała się 575 kilometrów nad Ziemią, z nachyleniem 42 stopni, co jest albo precyzyjną mechaniką orbitalną, albo bardzo specyficzną pozycją jogi.
Ładunek, QPS-SAR-18, zbudowany przez Institute for Q-shu Pioneers of Space (iQPS), oddzielił się od górnego stopnia około 50 minut później. iQPS potwierdziło, że nawiązano kontakt 40 minut po rozmieszczeniu, a satelita podobno działa prawidłowo – co zawsze miło usłyszeć.
To dziewiąty start Electrona dla iQPS ogółem i drugi z rzędu dla tej firmy. Poprzedni odbył się zaledwie dwa tygodnie wcześniej, 6 sierpnia. W tym tempie iQPS i Rocket Lab są praktycznie kumplami od wspólnych dojazdów do pracy.
iQPS buduje konstelację satelitów z radarem z syntetyczną aperturą (SAR), marząc o 24 na orbicie do maja 2028 roku i 26 do 2030. W dużym stopniu polegają na rakiecie Electron w kwestii ciężkiej roboty, a kolejne dziewięć startów jest już objętych kontraktem. To sporo zaufania do rakiety wielkości słupa telefonicznego.
To był 14. start Electrona w tym roku, w tym trzy suborbitalne misje HASTE. Rocket Lab jest przekonany, że pobije ubiegłoroczny rekord firmy wynoszący 21 misji Electron i HASTE – rekord, który, szczerze mówiąc, ustanowili sami, ale pozwólmy im się nim cieszyć.
„Electron i HASTE nadal przodują w branży małych rakiet nośnych” – powiedział dyrektor generalny Peter Beck podczas telekonferencji wynikowej 10 sierpnia – „i jesteśmy na dobrej drodze, aby pobić również zeszłoroczną liczbę startów”. Beck jest w zasadzie facetem, który przewiduje, że jego własna drużyna wygra, a potem oni wygrywają.
Popyt na Electrona pozostaje wysoki, twierdzi firma. Podczas gdy konkretne ceny są pilnie strzeżoną tajemnicą, dyrektor finansowy Adam Spice przyznał, że średnie ceny sprzedaży „znacznie wzrosły na przestrzeni lat”. Więc, no wiecie, popyt i podaż – albo po prostu inflacja uderzająca nawet w przemysł rakietowy.
Beck argumentował również, że sprawdzona historia Electrona, który do tej pory wystartował 93 razy, pomaga w zdobywaniu kontraktów na większą rakietę Neutron, która jeszcze nie latała. „Mamy sprawdzone osiągnięcia z Electronem i HASTE, a klienci wiedzą, że opracowujemy i skalujemy niezawodne rakiety nośne, dlatego przychodzą do nas teraz i rezerwują miejsca na Neutrony z wyprzedzeniem”. Bo jeśli potrafisz wystrzelić 93 małe rakiety, to na pewno poradzisz sobie z jedną dużą – to zwykła matematyka, prawda?