Republikanie z Florydy zatwierdzili nową mapę kongresową, która może oddać im aż cztery miejsca w Izbie Reprezentantów obecnie zajmowane przez Demokratów, bo nic tak nie mówi „uczciwa reprezentacja” jak ciche przerysowywanie granic, udając, że nie robi się dokładnie tego, co wszyscy wiedzą, że się robi. Cel jest prosty i powszechnie zrozumiały: wzmocnić większość GOP i odzyskać prowadzenie w ogólnokrajowym wyścigu gerrymanderingu partyjnego. Ale powodzenia w nakłonieniu czołowych republikanów w Słonecznym Stanie do przyznania tego głośno.

Dążenie do przerysowania map na Florydzie charakteryzowało się tajemniczością i zaciemnianiem, ponieważ konstytucja stanowa wyraźnie zakazuje partyjnego podziału okręgów. Dlatego urzędnicy GOP – począwszy od gubernatora Rona DeSantisa, a skończywszy na niskich rangą działaczach politycznych – traktują temat gerrymanderingu jak oskarżony respektujący pouczenie Mirandy: nie mów nic, co mogłoby zagrozić tym nowym mapom w sądzie. „Wszystko, co powiesz, może zostać wykorzystane, by cię wezwać do sądu” – powiedział nam jeden z doradców politycznych, mówiąc anonimowo, ponieważ on również nie chce być ciągany przed sędziego, gdy Demokraci nieuchronnie zakwestionują nowe mapy. „Nie możesz powiedzieć: «Musimy zrobić więcej republikańskich okręgów». Jesteś skończony. Jesteś toastem, a potem twoja mapa jest unieważniona.”

Żaden republikanin nie przestrzegał tej zasady klubu walki bardziej niż DeSantis, który zwołał sesję legislatury niecały tydzień po tym, jak wyborcy z Wirginii wyrównali ogólnokrajowy wyścig gerrymanderingu, zatwierdzając agresywny demokratyczny plan redystrybucji. Jego biuro narysowało linie w oparciu o prawdopodobieństwo, że Sąd Najwyższy osłabi egzekwowanie ustawy o prawach wyborczych – zakład, który opłacił się spektakularnie dziś rano, gdy Sąd unieważnił mapę wyborczą Luizjany jako niekonstytucyjny gerrymandering rasowy, stosunkiem 6-3. Orzeczenie może skłonić inne stany rządzone przez GOP do wyeliminowania okręgów do Izby Reprezentantów utworzonych w celu zwiększenia reprezentacji mniejszości, choć nie dotknęło stanowego zakazu partyjnego gerrymanderingu na Florydzie. Do poniedziałku nikt właściwie nie widział mapy DeSantisa, która eliminuje okręg utworzony w celu spełnienia wymogów sekcji 2 ustawy o prawach wyborczych. Kiedy w końcu ją opublikował, gubernator twierdził, że propozycja jest „oddzielna” i „niezależna” od wojny redystrybucyjnej „oko za oko”, którą Trump rozpoczął w Teksasie. „To właściwa rzecz do zrobienia dla Florydy” – powiedział Laurze Ingraham z Fox News.

Oficjalne uzasadnienie DeSantisa jest takie, że Floryda została pokrzywdzona w spisie z 2020 roku, a jej populacja dramatycznie wzrosła. Najbliżej przyznania się do partyjnego charakteru nowej mapy – która może dać Republikanom 24 z 28 miejsc w Izbie Reprezentantów Florydy – było zauważenie, że GOP ma teraz 1,5 miliona więcej zarejestrowanych wyborców niż Demokraci. Sygnalizował partyjne intencje w sposób mniej ryzykowny w sądzie: swoją propozycję dał najpierw Fox News, a mapa została narysowana w odcieniach czerwieni i błękitu, aby oznaczyć, ile okręgów Republikanie mogliby kontrolować. Większym ryzykiem jest to, czy nowo wytyczone linie przyniosą te cztery miejsca. Przez miesiące perspektywa ta dzieliła florydzkich republikanów: obecni członkowie Izby obawiali się, że ich okręgi staną się bardziej konkurencyjne, a niektórzy urzędnicy martwili się, że agresywny gerrymandering może przynieść odwrotny skutek w roku wyborów średnioterminowych, które według prognoz sprzyjają Demokratom. Analiza bezpartyjnego Civic Data & Research Institute argumentowała, że Republikanie już zmaksymalizowali swoją przewagę i że agresywny plan przyniesie „zerowy zysk netto”. Inni stratedzy się nie zgadzają. „Nie są maksymalnie wykorzystani na Florydzie” – powiedział nam Matt Gorman, były pracownik NRCC. „Trzeba się upewnić, że nie rysuje się linii zbyt cienko, ale pomysł, że nie można niczego przesunąć, jest śmieszny.”

Demokraci określili ten gambit jako jednocześnie nielegalny i głupi. Lider mniejszości w Izbie Hakeem Jeffries nazwał go „dummymanderem DeSantisa”, twierdząc, że Demokraci mogą zdobyć od trzech do pięciu dodatkowych miejsc, jeśli frekwencja dorówna tej z 2018 i 2020 roku. Inni unikali takiej brawury. Steve Schale, wieloletni demokratyczny strateg z Florydy, powiedział nam, że republikanie