W oszałamiającym pokazie niezależności redakcyjnej, Forbes podobno rozstał się ze swoim głównym redaktorem po tym, jak przyjął on ładne 6 milionów dolarów od wspólnika biznesowego - sumę, która, co nieprzypadkowo, pochodzi od kogoś, czyja firma współpracuje z magazynem.
New York Times poinformował w tym tygodniu, że Randall Lane, redaktor naczelny i dyrektor ds. treści, otrzymał płatność od RJ Shooka, którego firma Shook Research współpracuje z Forbes od 2016 roku przy publikacji rankingów doradców majątkowych. Płatność nastąpiła po sprzedaży przez Shooka większościowego pakietu udziałów w jego firmie funduszowi private equity rok wcześniej.
Wewnętrzny e-mail z 23 lipca, przejrzany przez Associated Press, potwierdził odejście Lane'a, ale nie podał żadnego wyjaśnienia. Lane, który był związany z Forbes przez prawie 16 lat i pełnił funkcję redaktora naczelnego od 2017 roku, najwyraźniej odszedł bez fajerwerków - lub, jak się okazuje, bez odprawy w wysokości 6 milionów dolarów.
Pracownik Forbes, wypowiadający się pod warunkiem zachowania anonimowości ze względu na wrażliwość sprawy, powiedział AP, że personel dowiedział się o rzekomym powodu zwolnienia, czytając artykuł w Times. Kolejny e-mail firmowy brzmiał: "Nie możemy dalej komentować", co jest korporacyjnym określeniem na "mamy nadzieję, że to się przetoczy".
Times zacytował źródło zaznajomione z myśleniem Lane'a, mówiąc, że postrzegał on płatność jako podziękowanie za lata porad udzielanych Shookowi. Sam Lane wydał oświadczenie: "Popełniłem błąd i biorę za niego odpowiedzialność. Powinienem był ujawnić prezent, a nieujawnienie go było poważnym błędem w ocenie. Głęboko tego żałuję i straciłem przez to pracę i zespół, które kochałem". Lane i rzecznik Forbes nie odpowiedzieli na prośby AP o komentarz.
Dlaczego Shook zapłacił Lane'owi, pozostaje niejasne, ale obie firmy były wyraźnie zżyte - strona internetowa Shook Research wymienia 12 rankingów doradców majątkowych i zespołów zarządzających we współpracy z Forbes. Tymczasem własne oświadczenie o wartościach redakcyjnych Forbes zabrania pracownikom "przyjmowania wynagrodzeń, przywilejów lub przysług jakiegokolwiek rodzaju od osób, firm lub grup opisywanych w ich materiałach". Najwyraźniej ta zasada jest bardziej sugestią.
Skandal pojawia się w czasie, gdy zaufanie publiczne do mediów jest już w odwrocie: analiza Pew Research Center z lutego wykazała, że 57% Amerykanów ma niskie zaufanie do dziennikarzy, jeśli chodzi o działanie w interesie publicznym. Ta historia raczej nie poprawi tych liczb.
Forbes, założony w 1917 roku, od dawna kronikarz amerykańskiego biznesu, umieszczając na okładce takie ikony jak Steve Jobs i Warren Buffett. Teraz trafia na pierwsze strony gazet z innego rodzaju historią biznesową - taką, która lepiej pasowałaby do innej sekcji.