Oficjalny raport potwierdził to, co każdy mieszkający w zasięgu słuchu Heathrow już wiedział: budowa trzeciego pasa startowego będzie fatalna dla zdrowia nawet 3 milionów okolicznych mieszkańców. Analiza przygotowana dla Departamentu Transportu przez konsultantów z Aecom wykazała, że rozbudowa może mieć „poważnie negatywny” wpływ na lokalną ludność, dotykając nie tylko hałasu i jakości powietrza, ale także dostępu do mieszkań, edukacji, opieki zdrowotnej, terenów zielonych i transportu. Jakość wody, tożsamość społeczności, krajobraz, klimat i łagodzenie zmian klimatycznych również ucierpią. Z drugiej strony, może to być dobre dla miejsc pracy, dochodów, edukacji, umiejętności i szkoleń – zakładając, że jeszcze będziesz w stanie usłyszeć własne myśli.
Minister transportu Heidi Alexander przedstawiła konsultacje jako „pozytywny krok w kierunku realizacji korzyści z trzeciego pasa startowego”, podczas gdy kanclerz Rachel Reeves – która najwyraźniej stawia na to swoją karierę – chwaliła się, że „do czasu następnych wyborów łopaty wbiją się w ziemię”. Plan, wyceniony na 33 miliardy funtów, wymagałby przesunięcia autostrady M25 i przymusowego wykupu około 800 domów. Dyrektor generalny Heathrow, Thomas Woldbye, nazwał to „postępem”, co jest jednym ze słów na wyburzanie dzielnic i dodanie do 756 000 lotów i 150 milionów pasażerów rocznie.
Nie wszyscy są zachwyceni. Paul McGuinness z Koalicji Przeciwko Trzeciemu Pasowi Startowemu opisał plany jako „osuwanie się w farsę” i przewidział „dekadę zniszczenia”. Celeste Hick z Federacji Środowiska Lotniczego oskarżyła rząd o przepychanie polityki „przy bardzo niewielu znaczących konsultacjach z ludźmi”, którzy zapłacą cenę – czyli społeczności pod trasami lotów i ci, których domy zostaną zniszczone lub staną się niezdatne do zamieszkania. Ale hej, przynajmniej linie lotnicze będą miały gdzie gubić twój bagaż.