W ponownym procesie, który zapewne wydawał się ponurym powtórką, rodzice nastoletniego strzelca z Serbii otrzymali wyroki więzienia. Vladimir i Miljana Kecmanović, których 13-letni syn zabił dziewięcioro dzieci i ochroniarza w szkole Vladislav Ribnikar w Belgradzie w 2023 roku, zostali skazani za zaniedbanie i znęcanie się nad małoletnim. Ojciec, Vladimir, usłyszał także zarzuty o poważne przestępstwo przeciwko bezpieczeństwu publicznemu i otrzymał surowszy wyrok 14 lat i 6 miesięcy. Matka, Miljana, otrzymała 2 lata i 11 miesięcy. Obie strony apelują, bo po co nie przeciągać tego dalej?

Strzelec, będąc poniżej wieku odpowiedzialności karnej, został umieszczony w zakładzie psychiatrycznym, pozostawiając rodziców, by stawili czoła konsekwencjom. Chłopiec, mający wówczas 13 lat, zabrał dwa pistolety z sejfu ojca, spakował je do plecaka i otworzył ogień w holu szkoły oraz w klasie 3 maja 2023 roku. Atak zabił siedem dziewczynek, chłopca i ochroniarza, a kolejna dziewczynka zmarła później w szpitalu. Pięcioro innych dzieci i nauczyciel historii zostało rannych. Łącznie oddano 66 strzałów w ciągu dwóch minut i jednej sekundy, według szczegółowego opisu sędziego, co jest statystyką, o którą nikt nie prosił, ale wszyscy ją teraz znają.

Proces był 'długą walką' dla rodzin ofiar, jak to ujęła ich prawniczka Zora Dobričanin, i jeszcze się nie skończył. Pierwszy proces w 2024 roku zakończył się skazaniem ojca za szkolenie syna w posługiwaniu się bronią i niewłaściwe jej przechowywanie, podczas gdy matka została uniewinniona od nielegalnego posiadania, ale skazana za zaniedbanie. Instruktor ze strzelnicy, gdzie chłopiec ćwiczył, również został uznany winnym składania fałszywych zeznań. Jednak sąd apelacyjny zarządził ponowny proces w listopadzie 2025 roku, powołując się na niejasne i sprzeczne powody wyroków. W ponownym procesie główny prokurator argumentował, że skazanie rodziców pomoże odpowiedzieć na pytanie, jak serbskie społeczeństwo zareagowało na jedno z najbardziej tragicznych wydarzeń w historii pokoju. Obrona jednak twierdziła, że zarzuty nie zostały udowodnione i żadna opinia biegłego nie wykazała, że chłopiec był zaniedbywany – najwyraźniej 13-latek z dostępem do broni i zamiłowaniem do strzelectwa to nie wystarczający dowód.

Masowe strzelaniny były w Serbii praktycznie niespotykane przed tym wydarzeniem, a atak wstrząsnął narodem. Dwa dni później inny strzelec zabił dziewięć osób w strzelaninie z jadącego samochodu w pobliżu Belgradu. Dziesiątki tysięcy protestowały, a rząd odpowiedział amnestią dla broni i zaostrzeniem przepisów. Ale dla rodzin ofiar sprawiedliwość wciąż pozostaje dziełem w toku.