Czy Donald Trump jest teraz silny czy słaby? Ostatnie tygodnie dostarczyły powodów, by wierzyć w jedno i drugie, co jest mniej więcej tak pomocne jak prognoza pogody mówiąca 'może deszcz, może nie.'

Wczoraj wieczorem reprezentant Thomas Massie, republikanin z Kentucky, który publicznie krytykował politykę Trumpa przez całą jego drugą kadencję, przegrał prawybory z Edem Gallreinem, kandydatem zwerbowanym i wspieranym przez Trumpa. Próba prezydenta, by uczynić te wybory referendum na swój temat, najwyraźniej się powiodła: Massie, który jest równie ekscentryczny teraz, jak wtedy, gdy wyborcy jego okręgu wybrali go na pierwszą z siedmiu kadencji, ostatecznie stracił do Gallreina około 10 punktów procentowych.

To był najnowszy pokaz siły w serii. W sobotę senator Bill Cassidy z Luizjany, któremu ani Trump, ani wyborcy nigdy nie wybaczyli głosu za skazaniem Trumpa w procesie impeachmentu w 2021 roku, zajął trzecie miejsce w republikańskich prawyborach. A wcześniej w maju kilku republikańskich ustawodawców stanowych w Indianie, którzy sprzeciwiali się republikańskiej redystrykcji okręgów wyborczych, przegrało prawybory z kandydatami wspieranymi przez Trumpa, realizując obietnicę zemsty z Białego Domu.

Wspólnym wątkiem w komentarzach na temat tych wyborów jest to, że pokazują one trwałą władzę Trumpa. Zerwanie Marjorie Taylor Greene z Trumpem nie było oznaką pęknięć w ruchu MAGA, jak się uważa; prawdziwą historią była jego zdolność do całkowitego wygnania Greene, która i tak zawsze była wyjątkową postacią, a teraz ma większy wstęp do anty-Trumpowych przestrzeni niż do mediów MAGA. 'To jest Partia Republikańska @realDonaldTrumpa. Reszta z nas ma przywilej w niej żyć' – oświadczył wczoraj wieczorem uległy reprezentant Randy Fine z Florydy.

Jednak pozycja Trumpa wydaje się również pogarszać. W tym tygodniu sondaż New York Times/Siena wykazał, że prezydent ma 37 procent poparcia, co jest najniższym wynikiem w historii tego sondażu i spadkiem o cztery punkty procentowe od stycznia. Analityk sondażowy gazety, Nate Cohn, zaczął się zastanawiać, czy tak wychwalane 'dno' w sondażach Trumpa zaczyna pękać. Sondaż Reuters/Ipsos opublikowany wczoraj daje mu jeszcze niższe poparcie – 35 procent, czyli 12 punktów poniżej poziomu z początku jego kadencji w tym samym badaniu. Większość sondaży dotyczących poszczególnych kwestii jest jeszcze gorsza. Oznacza to, że niektórzy republikanie odrzucają decyzje Trumpa, nawet jeśli nadal darzą go sympatią.

Jak pogodzić te sprzeczności? Jeśli jesteś stałym czytelnikiem tego newslettera, odpowiedź cię nie zaskoczy: Wpływ Trumpa na bazę MAGA jest wciąż silny, ale te same działania, które pomagają mu go utrzymać, przyczyniają się również do erozji jego poparcia wśród szerszej publiczności – i grożą porażką republikanów w listopadowych wyborach śródokresowych.

Wyborcy w prawyborach – a zwłaszcza w Indianie, Luizjanie i Kentucky – nie są reprezentatywni dla ogółu elektoratu. (Trump wygrał te stany odpowiednio 19, 22 i 31 punktami w 2024 roku.) Nie są nawet koniecznie reprezentatywni dla republikanów głosujących w wyborach powszechnych, grupy, która jest prawdopodobnie mniej zaangażowana, mniej ideologiczna i ogólnie mniej skrajna politycznie. W rezultacie głosy w listopadzie będą bardziej zależeć od takich kwestii jak inflacja czy wojna w Iranie.

Czasami osobliwa dynamika prawyborów tworzy sytuacje, które sprawiają, że Trump wygląda na pozornie silnego, ale w rzeczywistości sugerują słabość. Wczoraj Trump wreszcie wydał długo oczekiwane poparcie w przyszłotygodniowej drugiej turze wyborów do Senatu USA w Teksasie. Wyścig ten przeciwstawia senatora Johna Cornyna prokuratorowi generalnemu stanu Kenowi Paxtonowi. Cornyn to wieloletni mainstreamowy republikanin, który był głównie lojalnym, choć mało entuzjastycznym żołnierzem Trumpa; Paxton to, używając terminologii politologicznej, niezły numer.

Początkowo oczekiwano, że Trump poprze Cornyna, ale sondaże wskazywały na prowadzenie Paxtona, a jedno z nich wykazało, że nawet poparcie Trumpa tego nie zmieni. Trump zwlekał, a potem czekał do ostatniej chwili, by poprzeć Paxtona. To praktycznie gwarantuje, że Trump poprze zwycięzcę, ale może to być pyrrusowe zwycięstwo: republikańscy senatorowie boją się teraz