Dla tysięcy kobiet uzyskanie diagnozy endometriozy zajmuje średnio dziewięć lat – czyli około osiem lat i jedenaście miesięcy dłużej, niż ktokolwiek z silnym bólem miednicy powinien czekać. Teraz pilotażowe badanie z Uniwersytetu Oksfordzkiego sugeruje, że nowa technika tomografii komputerowej może faktycznie wykryć tę chorobę wcześniej, co byłoby miłą odmianą od obecnego systemu: „spróbujmy USG, rezonansu magnetycznego i wzruszenia ramion”.
Technika wykorzystuje tomografię komputerową w połączeniu z molekularnym znacznikiem zwanym maracyklatydem, który przyłącza się do obszarów, gdzie tworzą się nowe naczynia krwionośne – co uważa się za kluczowy element wczesnego rozwoju endometriozy. W badaniu z udziałem 19 kobiet z potwierdzoną lub podejrzewaną endometriozą nowa metoda prawidłowo wykryła obecność lub brak choroby u 16 kobiet i poprawnie zidentyfikowała 14 z 17 przypadków później potwierdzonych chirurgicznie. Nie idealnie, ale znacznie lepiej niż „myślimy, że to tylko ciężkie miesiączki”.
Endometrioza dotyka jedną na dziesięć kobiet w Wielkiej Brytanii i powoduje, że komórki podobne do tych wyściełających macicę rosną w innych miejscach ciała. Objawy wahają się od bardzo obfitych miesiączek po skrajne zmęczenie i ból brzucha, często naśladując inne schorzenia – dlatego pacjentki często kończą z kolekcją błędnych diagnoz, takich jak zespół jelita drażliwego lub, jak powiedziano Gabrielli Pearson, „część bycia kobietą”.
Pearson, obecnie 33 lata i współzałożycielka organizacji charytatywnej Menstrual Health Project, została zdiagnozowana z endometriozą w wieku 23 lat po ponad 10 latach nasilających się objawów. Mówi, że gdyby „wysłuchano jej i zdiagnozowano wcześniej, byłaby teraz w zupełnie innej sytuacji”. Choroba wpłynęła na jej jelita, pęcherz i jajnik, pozostawiając trwałe uszkodzenia. „Z powodu bólu i powikłań nie mogłam rozwijać kariery ani iść na uniwersytet” – mówi. „Ma to efekt domina w zakresie zdrowia psychicznego, finansów, pracy i płodności”.
Obecnie jedynym sposobem na ostateczną diagnozę jest laparoskopia – zabieg chirurgiczny, podczas którego mała kamera jest wprowadzana przez nacięcie w jamie brzusznej. To może zająć lata, a jak zauważa Pearson, nawet nieinwazyjne badania, takie jak USG, mogą być różnie interpretowane przez różnych lekarzy. „Zasługujemy na coś bardziej spójnego i wiarygodnego dla pacjentów, a także nieinwazyjnego” – mówi. „Dla mnie inwazyjne USG było bardzo bolesne”.
Dr Tatjana Gibbons, główna badaczka, mówi, że standardowe skany wykrywają głównie zmiany pojawiające się w zaawansowanej chorobie, co oznacza, że wiele kobiet „zmaga się z objawami, mimo że mówi się im, że wyniki badań obrazowych są prawidłowe”. Nowa technika „oferuje bardzo obiecujące narzędzie diagnostyczne i monitorujące, szczególnie w przypadku powierzchownej endometriozy otrzewnej, która jest najczęstszym, a zarazem najtrudniejszym do zidentyfikowania typem”.
Dr Lucy Whitaker, ginekolog i badaczka z Uniwersytetu w Edynburgu niezaangażowana w badanie, zauważa, że istnieje „rozpaczliwa potrzeba nowych nieinwazyjnych technik obrazowania”. Nazywa wyniki „naprawdę ekscytującymi wstępnymi danymi”, ale ostrzega, że skany i znacznik wiążą się z ekspozycją na promieniowanie. To ryzyko, jak mówi, należy rozważyć w porównaniu z ryzykiem laparoskopii – a spoiler: operacja to zazwyczaj nie spacer po parku.
Praca opublikowana w „Lancet Obstetrics, Gynaecology and Women's Health” została przeprowadzona przez Nuffield Department of Women's and Reproductive Health na Uniwersytecie Oksfordzkim i Serac Healthcare. Potrzebne są większe badania, aby potwierdzić wyniki, ale dla jednej na dziesięć kobiet, które obecnie spędzają około dekady, słysząc, że to wszystko w ich głowach, jest to przynajmniej promyk nadziei, że „może w końcu spojrzą”.