Nepal ma uzależnienie od hydroenergetyki. Prawie 100% jego energii elektrycznej pochodzi z tego źródła, a kraj jest w tym tak dobry, że zarabia prawie 200 milionów dolarów rocznie na sprzedaży nadwyżek do Indii i Bangladeszu. Ale jest haczyk: lodowce i góry, które to umożliwiają, topnieją szybciej niż sorbet w lipcu, a ubiegłotygodniowe śmiertelne powodzie obnażyły pęknięcia w tym hazardowym zakładzie Nepalu.
Ponad 1300 osób zginęło, a tysiące wciąż uznaje się za zaginione. Powodzie, które zniszczyły całe wioski w pobliżu granicy nepalsko-tybetańskiej, poważnie uszkodziły 12 elektrowni wodnych w dorzeczu rzeki Trisuli i wyłączyły ponad 10% mocy produkcyjnych Nepalu. Operatorzy drapią się po głowach, niepewni, czy którąkolwiek z tych instalacji da się przywrócić do życia.
Państwowy Nepal Electricity Authority, który posiada sześć zniszczonych elektrowni, zapewnia, że gospodarstwa domowe wciąż mają prąd. Ale rzecznik Rajan Dhakal przyznaje, że skoro katastrofy klimatyczne stają się tak częste jak złe komentarze w mediach społecznościowych, "nadszedł czas na przemyślenie naszej polityki hydroenergetycznej".
Cofnijmy się: w 2010 roku tylko dwie trzecie Nepalczyków miało elektryczność, a nawet ci szczęśliwcy doświadczali blackoutów trwających do 16 godzin dziennie. Potem nastąpił boom hydroenergetyczny, działania antykorupcyjne i import energii z Indii, aby wyrównać sezonowe braki. Do 2018 roku większość Nepalu cieszyła się całodobowym zasilaniem – to prawdziwy triumf. Dziś działa 225 elektrowni wodnych o łącznej mocy ponad 3900 MW, wystarczającej do jednoczesnego oświetlenia około trzech milionów domów. Kolejne setki są w budowie, głównie wysoko w górach, gdzie szybkie prądy robią całą robotę, bez potrzeby zbiorników retencyjnych.
Ale o to chodzi: wysokogórskie regiony Himalajów ocieplają się o 50% szybciej niż średnia globalna, co czyni je bardziej ryzykownymi niż ewolucja na deskorolce po linie. Wstępne badania obwiniają o ubiegłotygodniową powódź błyskawiczną zapadnięty lodowiec i jego podłoże. Naukowcy są ostrożni w wiązaniu tego konkretnego zdarzenia ze zmianami klimatu, ale nepalski Urząd ds. Redukcji Ryzyka Katastrof i Zarządzania nimi zauważa, że ponad dziewięć na dziesięć katastrof w latach 2018–2024 było "związanych z klimatem".
Były minister energii Kulman Ghising, który nazwał tę powódź "wydarzeniem stulecia", mówi, że to lekcja w kwestii projektowania elektrowni i wyboru lokalizacji. "Musimy zaprojektować elektrownie tak, aby były bardziej odporne na powodzie, a co najważniejsze, wprowadzić systemy wczesnego ostrzegania oraz solidne procedury ewakuacji awaryjnej" – powiedział Mongabay. Potencjalnie setki pracowników elektrowni wodnych, inżynierów i mieszkańców wciąż jest uwięzionych w błotnistych tunelach, co nadaje jego słowom ponurą pilność.
"Przemyślenie" może oznaczać elektrownie zbiornikowe położone niżej, magazynujące wodę do kontrolowanego uwalniania. Ale to wiąże się z wysokimi kosztami ekonomicznymi i środowiskowymi. Niektórzy zastanawiają się, czy Nepal nie włożył zbyt wielu jajek do jednego bardzo mokrego koszyka. "Nie powinniśmy wkładać wszystkich jajek do jednego koszyka w tych niebezpiecznych czasach" – mówi Kushal Gurung, założyciel WindPower Nepal. "Musimy poważnie rozważyć inne alternatywy, takie jak energia słoneczna i wiatrowa. A do tego będziemy musieli zrewidować naszą politykę energetyczną, która obecnie jest bardzo pro-hydroenergetyczna".
Vivek Shastry z Columbia University zgadza się: "Znaczące dodanie mocy wiatrowych i słonecznych to strategia odporności, która może ograniczyć awarie systemu elektroenergetycznego w przyszłości". Raport niemieckiej agencji pomocowej sugeruje, że potencjał słoneczny Nepalu jest około dziesięciokrotnie większy niż jego moc hydroenergetyczna. Ale Puspa Sharma z National University of Singapore ostrzega, że dywersyfikacja może sięgnąć "tylko w ograniczonym zakresie". Hydroenergetyka, jak zauważa, daje Nepalowi ogromną przewagę konkurencyjną nad sąsiadami z Azji Południowej.
Pomimo ryzyka, hydroenergetyka wciąż dominuje w wielkich inwestycjach. Projekt Upper Trishuli-1, obecnie prawie zniszczony, był jedną z największych bezpośrednich inwestycji zagranicznych Nepalu, o wartości około 647 milionów dolarów, wspierany przez Azjatycki Bank Rozwoju i Międzynarodową Korporację Finansową. Upper Trishuli 3A, również uszkodzony, był kolejnym znaczącym projektem.