Festiwal filmowy w Telluride – Christine Molloy i Joe Lawlor, irlandzcy artyści i filmowcy znani ze swoich niesamowitych dramatów psychologicznych i złożonych, kwestionujących samych siebie filmów eseistycznych, powrócili z Aktem 3, dokumentem, który jest jednocześnie głębokim zanurzeniem w ich 40-letni związek i zalążkowym dramatem o queerowych ikonach sztuki, Claude Cahun i Marcel Moore. Bo po co tylko refleksja nad własną partnerską twórczością, skoro można też zmierzyć się z najbardziej intrygującą lesbijską parą w historii sztuki?

Duet, który zbudował karierę na metatekstualnym pępkowaniu (czule nazywanym ich stronami 'Alfreda Hitchcocka' i 'Chrisa Markera'), stworzył film skonstruowany wokół dziwnie samoświadomego dialogu między Molloy i Lawlorem. Mówią cicho i powoli, jakby zahipnotyzowani, każde trzymając kamerę na drugim w układzie shot-reverse-shot – technika, która rodzi pytanie: czy to intymność, czy tylko bardzo wyszukana gra w 'pokażę ci moje, jeśli ty pokażesz mi swoje'?

Ich poprzednie dzieło, The Future Tense, służyło jako komentarz do planowanego filmu o pro-IRA-owskiej dziedziczce Rose Dugdale, który ostatecznie stał się dramatem Baltimore. Akt 3 podąża podobnym wzorcem, potencjalnie zwiastując konwencjonalny dramat o swoim domniemanym temacie. Ale na razie dostajemy ten wciągający, stylizowany obraz życia, sztuki i ich niechlujnego przecięcia. Bo cóż lepiej mówi 'romantyczny wypad' niż filmowanie partnera w zbliżeniu podczas omawiania wspólnej historii przyciszonymi głosami.