Każdy, kto przeżył dziecięcą ospę wietrzną, pamięta to szczególne piekło swędzącej wysypki. Rękawice kuchenne, śniegowe, kąpiele owsiane – wszystkie szlachetne, ale ostatecznie daremne próby powstrzymania małych ludzi przed rozdrapywaniem się do krwi. Wysypka przechodzi swoje okrutne cykle: wypukłe grudki, pęcherzyki wypełnione płynem, sączące się wycieki, chrupiące strupy, i tak od nowa. To cykl zaprojektowany, by wystawić na próbę cierpliwość zarówno dzieci, jak i rodziców.
Dla jednej 15-latki z Nepalu koszmar nie skończył się, gdy pęcherzyki wyschły. Zamiast cicho zniknąć, niektóre z jej blizn po ospie postanowiły pójść w odstawkę, wyrastając w duże, gumowate, bolesne i trwałe narośla. Największy, na klatce piersiowej, mierzył 4 na 4 cm – mniej więcej 1,6 cala kwadratowego. To nie jest rodzaj pamiątki, jakiej ktokolwiek chce po chorobie dziecięcej.
Te narośla to keloidy – słabo poznane przerosty skóry, które powstają, gdy gojenie ran wymyka się spod kontroli, rozszerzając się poza pierwotny uraz. W przypadku tej nastolatki pięć dużych keloidów wybuchło z blizn po ospie, pojawiając się na prawej szczęce, klatce piersiowej, brzuchu i prawym boku. Jednoczesne pojawienie się przyniosło diagnozę „keloidów wybuchowych”, ultrarzadkiego powikłania tak rzadkiego, że w literaturze medycznej istnieje tylko pięć poprzednich przypadków. Jej jest szóstym, opisanym w tym tygodniu w czasopiśmie Clinical Case Reports.
Lekarze zauważyli, że nastolatka była poza tym zdrowa po wyzdrowieniu z ospy wietrznej kilka tygodni wcześniej. Była leczona przeciwwirusowym acyklowirem. Dlaczego keloidy wybuchły, pozostaje tajemnicą – ogólnie powstawanie keloidów jest słabo poznane. Ale coś najwyraźniej poszło nie tak w jej procesie gojenia.
Gojenie ran ma trzy główne fazy: zapalną (ograniczenie uszkodzeń), proliferacyjną (budowa nowej tkanki, z fibroblastami produkującymi kolagen) i dojrzewania (ostateczne kształtowanie i wzmacnianie). Keloidy powstają, gdy faza proliferacyjna przedłuża się – fibroblasty stają się nadaktywne, żyją dłużej i produkują do 20 razy więcej kolagenu niż normalna skóra. Genetyka i czynniki środowiskowe są prawdopodobnymi winowajcami; keloidy są częstsze u ciemniejszej skóry. Lekarze nastolatki spekulują, że infekcje wirusem ospy wietrznej mogą wywoływać sygnały prozapalne, które indukują stan hiperproliferacyjny. Ale to na razie tylko hipoteza.
Leczenie keloidów to koszmar. Ponieważ problemem jest wadliwe gojenie, każde leczenie tworzące nowe rany ryzykuje pogorszenie sytuacji. Chirurgiczne usunięcie ma wskaźniki nawrotów między 45 a 100 procent. Krioterapia może zabić tkankę bliznowatą, ale może pozostawić skórę w gorszym stanie. Laser i radioterapia niosą ryzyko i mieszane wyniki. Podstawowym leczeniem są zastrzyki z kortykosteroidów, które pomagają na swędzenie i pieczenie.
Po trzech miesiącach monitorowania keloidy nastolatki były stosunkowo stabilne, bez szybkiego wzrostu – choć mogą się powiększać z czasem. Ze względu na osobiste preferencje i ograniczenia finansowe, zdecydowała się zrezygnować z agresywnego leczenia i łagodzić objawy lekami przeciwhistaminowymi i dostępnym bez recepty paracetamolem. Czasami koegzystencja to najlepsze, na co można liczyć.
Tymczasem sama ospa wietrzna ma doskonałą profilaktykę: szczepionkę przeciwko ospie wietrznej, wprowadzoną w USA w 1995 roku. Dwie dawki zapewniają 97-procentową ochronę, a od jej debiutu liczba przypadków i powikłań gwałtownie spadła. Przypomnienie, że małe ukłucie jest nieskończenie lepsze niż życie z gumowatymi guzkami.