Baronowa Tanni Grey-Thompson, mistrzyni paralimpijska, której wózek inwalidzki odbył nieplanowaną europejską wycieczkę, zanim wrócił w dwóch kawałkach, poparła projekt ustawy, która nakładałaby kary finansowe na linie lotnicze za zawodzenie niepełnosprawnych pasażerów. W Izbie Lordów nazwała ustawę „znaczącą szansą” na poprawę doświadczeń lotniczych dla użytkowników wózków, zauważając, że obecny system szukania pomocy lub odszkodowania jest „trochę zbyt ad hoc” – co jest dyplomatycznym określeniem na „kompletny bałagan”.
Ustawa, która przeszła drugie czytanie, wprowadza nowe przepisy dotyczące lotów, zagubionego bagażu i przejrzystości cen. Minister lotnictwa Keir Mather powiedział, że „zmodernizuje” brytyjskie lotnictwo i wzmocni uprawnienia egzekucyjne Urzędu Lotnictwa Cywilnego – bo najwyraźniej proszenie grzecznie nie działało.
Grey-Thompson opowiedziała, jak jej wózek zniknął po locie z Genewy do Birmingham, by pojawić się „kilka tygodni” później przez Dublin, przecięty na pół. Pracownik linii lotniczej, zdając sobie sprawę, że jej wózka brak, zapytał, czy kiedykolwiek próbowała chodzić. Kiedy zwróciła uwagę, że nie, nie może chodzić, linia lotnicza próbowała zwrócić jej dwa śpiwory, twierdząc, że to jej zgubiony bagaż – mimo że były oznaczone dla innego pasażera i lotniska. Kiedy wózek w końcu wrócił do domu, ktoś zasugerował, żeby spróbowała taśmy klejącej. Nie zadziałało.
Przypomniała też inny incydent, gdy koła jej wózka wyścigowego zostały uszkodzone, a linia lotnicza „natychmiast je wymieniła” na droższy zestaw – bo nic tak nie mówi o odpowiedzialności jak nieproszony upgrade.
Walijska niezależna crossbencher podkreśliła potrzebę lepszej oceny szkód i jaśniejszej odpowiedzialności, zauważając, że „brakuje danych o tym, kiedy coś idzie nie tak – trudno wiedzieć, kogo kontaktować, do kogo się skarżyć, jak rozwiązywać problemy, a nawet kto jest odpowiedzialny”. Bo kiedy twoje urządzenie mobilne jest w kawałkach, ostatnią rzeczą, jakiej potrzebujesz, jest biurokratyczne polowanie na skarb.
Jednak złoty medalista paralimpijski Lord Christopher Holmes z Richmond, niewidomy były pływak, nalegał, aby jaśniejsze prawa niepełnosprawnych pasażerów zostały zapisane bezpośrednio w ustawie, a nie pozostawione przyszłym przepisom. Ostrzegł, że projekt ustawy brakuje konkretnych zabezpieczeń dla niepełnosprawnych, starszych i młodszych podróżnych, i wezwał do „ustawowego obowiązku projektowania włączającego” w prawie – co byłoby „ogromnym krokiem naprzód” w poprawie ochrony wszystkich pasażerów.
Parlamentarzystka Partii Pracy Baronowa Theresa Griffin z Princethorpe podzieliła się własnym doświadczeniem bycia pozostawioną w lotniskowych „zagrodach” i dostawania kredek podczas podróży do Strasburga – bo nic tak nie mówi „cenimy twoją klientelę” jak zestaw kredek w rozmiarze podróżnym. Zapytała, czy ustawa obejmie zarówno linie lotnicze, jak i lotniska. Minister transportu Lord Hendy potwierdził, że tak, zauważając, że lordowie „mówili z pasją” o poważnych niedociągnięciach w podróżach lotniczych dla niepełnosprawnych pasażerów, a rząd działa, bo „właściwie nie akceptuje, że to nieuniknione”.
Mather dodał we wcześniejszym oświadczeniu, że nowe przepisy zmodernizują brytyjskie lotnictwo i wesprą przeprojektowanie przestrzeni powietrznej dla szybszych, bardziej wydajnych lotów, jednocześnie „podnosząc standardy bezpieczeństwa lotniczego i zapewniając większą ochronę pasażerów”. Twierdził też, że sektor zapewnia „silne, niezawodne doświadczenie” dzień w dzień – co jest odważnym twierdzeniem, biorąc pod uwagę sytuację z taśmą klejącą.