Gigant farmaceutyczny Merck ogłosił w czwartek, że FDA zatwierdziła codzienną tabletkę o nazwie Lipfendra, alternatywę dla statyn w leczeniu wysokiego poziomu LDL – tak zwanego złego cholesterolu, który utrzymuje kardiologów w biznesie. Lipfendra jest inhibitorem PCSK9, klasą leków, które wcześniej wymagały zastrzyków, bo najwyraźniej branie tabletki byłoby zbyt łatwe.

Przez dziesięciolecia statyny były terapią pierwszego wyboru w przypadku wysokiego cholesterolu i pozostają najczęściej przepisywanym lekiem w USA. Ale statyny mają czasami skutki uboczne, takie jak bóle mięśni, a czasami po prostu nie obniżają cholesterolu na tyle, by osiągnąć zalecane poziomy – problem dla 70% pacjentów, którzy według dr Paji Banki z Merck nie osiągają celu LDL. „Siedemdziesiąt procent pacjentów nie osiąga swojego celu LDL” – powiedziała, co jest albo druzgocącą statystyką, albo świetnym chwytem marketingowym, w zależności od punktu widzenia.

Nowa tabletka ma być przyjmowana razem ze statynami, choć w niektórych przypadkach może działać samodzielnie. Jej skutki uboczne, jak powiedziała Banka, „były jak placebo”, co w języku medycznym oznacza „nie znaleźliśmy niczego paskudnego”. Nie zgłoszono bólów mięśni, co jest miłą odmianą po doświadczeniach ze statynami.

Choroby serca pozostają główną przyczyną zgonów w USA, a wysoki poziom LDL jest znany z powodowania miażdżycowej choroby sercowo-naczyniowej (ASCVD), czyli gromadzenia się blaszki – sercowo-naczyniowego odpowiednika zatkanego odpływu. Wytyczne American College of Cardiology i American Heart Association, wydane w marcu, zalecają poziom LDL poniżej 100 mg/dL dla większości, z niższymi celami dla pacjentów wysokiego ryzyka: poniżej 70 mg/dL dla tych z wysokim ryzykiem i poniżej 55 mg/dL dla tych z ASCVD, którzy są bardzo wysokiego ryzyka. Badania kliniczne sugerują, że Lipfendra może obniżyć LDL „do 50 lub 60, a nawet niżej” – według The New York Times, co jest świetną wiadomością dla każdego, kto chce, aby jego liczby cholesterolu wyglądały jak odczyt ciśnienia krwi.

Merck mówi, że lek będzie dostępny w ciągu kilku tygodni, z ceną katalogową 10,50 dolara dziennie, czyli ponad 300 dolarów miesięcznie. Ale nie panikujcie – spodziewają się, że koszty własne będą niższe dla wielu pacjentów, bo nic tak nie mówi „przystępna opieka zdrowotna” jak miesięczna dopłata 300 dolarów.