Na Hungaroringu wieje wiatr, a jeśli jesteś Mercedesem, to tyle samo radości co niespodziewana wizyta FIA. W FP2 podmuchy były szczególnie niemiłe dla Srebrnych Strzał, ale hej, przynajmniej nie cierpią sami – wszyscy walczą o ułamki. David Croft informuje, że ostatnie cztery pole position tutaj rozstrzygnięto łączną różnicą mniejszą niż jedna dziesiąta sekundy. Czyli zgaduj, kto wygra.
Tymczasem szefowie F1 bawią się w geopolityczne Tetris z kalendarzem. Jeśli Donald Trump jakimś cudem doprowadzi do odwołania Kataru i Abu Zabi (bo czemu nie dodać warstwy absurdu?), finał sezonu przeniesie się do Imoli – na domowy tor Lewisa Hamiltona w Ferrari. A w zwrocie akcji, który zawstydziłby powieść szpiegowską, Malezja ma gościć wyścig pod nazwą Grand Prix Bahrajnu, finansowany przez Bahrajn. Bo nic tak nie rozwiązuje konfliktów bliskowschodnich jak ściganie się w Azji Południowo-Wschodniej pod pożyczoną nazwą. Tor Sepang, ostatnio używany w 2017, wypełni lukę między Azerbejdżanem a Singapurem, potwierdzenie już w niedzielę.
Jeśli chodzi o akcję na torze, Lando Norris był najszybszy w FP3, udowadniając, że odrodzenie McLarena to nie przypadek. Lewis Hamilton był 0,117 sekundy za nim, co w F1 to wieczność, ale wyjechał szeroko w szykanie, więc jest nadzieja. Kimi Antonelli, po odległym 13. miejscu w piątek, wrócił na trzecie, tracąc zaledwie 0,129 sekundy. George Russell wciąż walczy z własnymi demonami – i swoim samochodem. Mówi, że Mercedes naprawił usterkę baterii, która zrujnowała mu GP Belgii, ale w FP3 był sześć dziesiątych wolniejszy od Norrisa. To nie usterka, to przepaść.
Mercedes zdobył pole position we wszystkich głównych wyścigach tego sezonu (Antonelli 6, Russell 4), ale FP3 sugeruje, że czeka ich walka. W klasyfikacji konstruktorów Mercedes prowadzi z 358 punktami, przed Ferrari (285), McLarenem (195) i Red Bullem (151). W mistrzostwach kierowców Antonelli prowadzi z 204, Hamilton ma 159, a Russell 154.
Lando Norris, nigdy nie owijający w bawełnę, skrytykował podejście F1 nastawione na biznes: „Szkoda, że Formuła 1 jest dziś zbyt mocno kierowana faktem, że to biznes, a nie tym, jak uczynić sport jak najlepszym”. Ma rację – podział 50-50 między moc elektryczną a silnik spalinowy zamienił wyścigi w symulator zarządzania baterią. Kierowcy spędzają więcej czasu na martwieniu się o wykorzystanie energii niż o wyprzedzanie. F1 odpowiedziała standardowym korporacyjnym bełkotem: „Kierowcy są słuchani bardziej niż kiedykolwiek”. Jasne.
Aston Martin wprowadził 16 ulepszeń do samochodu, co jest albo oznaką desperacji, albo nadziei. Fernando Alonso osiągnął obiecujące 13. miejsce w FP1, ale Lance Stroll miał awarię zawieszenia i opuścił FP2. Więc Aston Martin po staremu.
Problemy Russella z baterią w Spa zostały obwinione za jego kraksę z Hamiltonem: „Wyjechałem z pierwszego zakrętu z 35% mniej… Dotarłem na szczyt Eau Rouge z 0% baterii i szczerze mówiąc, to było niebezpieczne”. Toto Wolff go poparł, mówiąc, że problem był „w 100% po naszej stronie”. To jest solidarność zespołowa.
Więc, gdy wchodzimy w kwalifikacje, wielkie pytania brzmią: Czy Węgry przyniosą powrót Russella? Czy dwa Mercedesy w końcu osiągną porównywalne wyniki? I czy wiatr będzie się grzecznie zachowywał? Stay tuned.