Pamiętam dokładny moment, w którym moje włosy postanowiły opuścić statek. Klęczałam nad hotelową wanną, myjąc się przed 40. urodzinami przyjaciółki, siedemnaście dni po pierwszej sesji chemioterapii z powodu raka piersi. Wmówiłam sobie, że mogę być jedną z tych szczęściarzy – a potem woda pociemniała od pasm brązowych włosów wirujących wokół odpływu. „Och, wow” – powiedziałam, bo szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że moja skóra głowy urządzi tak dramatyczne wyjście.
Podczas chemioterapii nosiłam zimną czapkę – zamrażający kask mający chronić włosy. Nie działa na wszystkich. Utrata włosów, jak się okazało, była gorsza niż utrata piersi w wyniku mastektomii. Bez nich nie byłam sobą. Nie miałam pojęcia, dopóki nie zaczęły wypadać, że moje włosy są częścią mojej tożsamości.
Teraz naukowcy w Japonii wierzą, że są o krok bliżej zmiany tej rzeczywistości dla milionów. Badacze pod kierownictwem prof. Takashiego Tsuji nazywają to „wielkim przełomem”: odtworzyli pełny cykl wzrostu włosów u myszy – włosy rosną, wypadają i odrastają naturalnie. Podczas gdy przeszczepione włosy już mogą rosnąć, odtworzenie mieszków włosowych zachowujących się jak naturalne – wielokrotnie wypadających i odrastających – było znacznie trudniejsze.
Dla kobiet z utratą włosów spowodowaną rakiem, łysieniem plackowatym czy starzeniem się, to sugeruje coś, co kiedyś uważano za niemożliwe: odwrócenie procesu. Dotyczy to milionów na całym świecie; badania sugerują, że około jedna trzecia kobiet doświadczy utraty włosów w pewnym momencie. Dlaczego więc emocjonalny wpływ jest wciąż niedoceniany i co nasza reakcja ujawnia o tożsamości, kontroli i postrzeganiu siebie?
Na przestrzeni dziejów włosy rzadko były tylko włosami. W starożytnym Egipcie faraonowie i szlachcianki nosili ozdobne plecione peruki, by okazać władzę. W średniowieczu długie włosy kobiet symbolizowały kobiecość i cnotę. Mężczyźni w XVII wieku nosili peruki – długie, bujne loki – by oznaczać bogactwo. W latach 20. XX wieku obcięte na bob włosy reprezentowały niezależność i bunt kobiet. „Włosy kształtują naszą tożsamość” – mówi psychiatra Sylvia Karasu. „Są biologicznym, fizjologicznym i społecznym znacznikiem etapów naszego życia”.
Włosy są również związane z godnością. Przymusowe usunięcie było używane do pozbawiania tożsamości: w niemieckich obozach koncentracyjnych golono głowy; po wyzwoleniu Francji w 1944 roku kobiety oskarżone o kolaborację publicznie golono na znak kary. Kultowe zdjęcie Roberta Capy „Ogolona kobieta z Chartres” przedstawia młodą matkę z namalowaną swastyką na czole, idącą przez szyderczy tłum.
Skoro włosy niosą taki ciężar, nie dziwi, że naukowcy od lat badają, dlaczego ich utrata jest druzgocąca. Do mojego podcastu z organizacją Future Dreams, „A potem przyszła rak piersi”, przeprowadziłam wywiady z kobietami o ich włosach. Raz za razem mówiły, że nie chodzi o próżność. Nicky Elkington, fryzjerka, była zdeterminowana, by nie stracić włosów podczas chemioterapii: „To nie kwestia próżności… to twoja tożsamość i nie chciałam wyglądać, jakbym miała raka”. Najgorsze, co można było powiedzieć, to: „To tylko włosy, nie martw się”.
Pielęgniarka szkolna Natasha Anderson uwielbiała eksperymentować z włosami – „raz wielkie afro, potem przedłużanie”. To była jej kultura. Stając przed chemioterapią, poprosiła brata, by ogolił jej głowę. „Poczułam się wyzwolona… bardziej bolesne i przygnębiające było patrzenie, jak same wypadają”.
Jedną z najtrudniejszych części raka jest brak kontroli – nad diagnozą, leczeniem, skutkami ubocznymi. Golenie włosów, zanim wypadną, staje się sposobem na odzyskanie kontroli. Zaskoczyło mnie, jak często obawy o utratę włosów były lekceważone jako powierzchowne. „Dlaczego martwisz się o włosy? Żyjesz”. To uzasadnione pytanie. Ale przeżycie choroby i żałoba po części własnej tożsamości nie wykluczają się wzajemnie. Jak powiedziała Karasu, utrata włosów jest „znacznikiem bycia chorym”.
Między 50% a 75% moich włosów wypadło podczas chemioterapii. Pamiętam, jak siedziałam w salonie peruk w Richmond, a właścicielka Amy Holt delikatnie szczotkowała moje splątane, wypadające włosy. Po prostu płakałam. Według Diane Trusson, badaczki medycznej z University of Nottingham, włosy