Jamie i Jools Oliver po raz kolejny zademonstrowali zaszczytną tradycję płacenia sobie w pierwszej kolejności, zgarniając 1,7 mln funtów dywidendy - sumę, która, choć o 40% niższą niż w zeszłym roku, wciąż wystarczy, aby przez dłuższy czas utrzymać spiżarnię zaopatrzoną w rzemieślniczą oliwę z oliwek. Dzieje się tak, gdy zyski ich kulinarnego i medialnego imperium prawie spadły o połowę, co dowodzi, że nawet celebryci-kucharze nie zawsze mogą zjeść ciastko i mieć ciastko.

Sprzedaż w Jamie Oliver Holdings pozostała w dużej mierze stabilna i wyniosła 28,4 mln funtów w 2025 roku, czyli zaledwie 160 000 funtów mniej niż w roku poprzednim. Własne restauracje firmy, działalność franczyzowa, szkoły gotowania i produkcje telewizyjne spisały się znakomicie, rekompensując spadek dochodów z tantiem, licencji i rekomendacji. Bo nic tak nie mówi „kryzys” jak lekki spadek dochodu pasywnego z umieszczania swojego nazwiska na serii patelni.

„W ciągu roku dostarczyliśmy nowe tytuły Jamie Oliver w formie książkowej i telewizyjnej, a także odnotowaliśmy utrzymującą się dobrą sprzedaż tytułów z katalogu wstecznego oraz międzynarodową dystrybucję naszych treści telewizyjnych” – oświadczyły sprawozdania finansowe złożone w Companies House, w takim optymistycznym tonie, jakim opisałoby się suflet, który tylko trochę opadł.

Książka kucharska „Eat Yourself Healthy” była światowym bestsellerem nr 1, sprzedając się w prawie 70 000 egzemplarzy w pierwszym tygodniu, co czyni ją jedną z najszybciej sprzedających się książek Jamiego. Bo nic tak nie mówi „zdrowie” jak książka, która sprzedaje się w 70 000 egzemplarzy w siedem dni, prawdopodobnie ludziom, którzy następnie zjadają okładkę i nazywają to sałatką.

Jednak zysk przed opodatkowaniem grupy – która w 2019 roku uzyskała certyfikat B Corp, bo cóż jest bardziej społecznie odpowiedzialnego niż imperium medialne? – spadł do 1,25 mln funtów z 2,4 mln funtów rok wcześniej. Stało się tak po 1,46 mln funtów kosztów nadzwyczajnych związanych z restrukturyzacją biznesu, w wyniku której utracono około 20 miejsc pracy w zespole medialnym Oliversów. Bo „optymalizacja” to tylko wymyślne słowo na „zwolniliśmy kilku ludzi, żeby utrzymać dywidendę”. Na zyski wpłynęły również koszty przedotwarciowe nowej szkoły gotowania w sklepie Johna Lewisa na Oxford Street w Londynie, ponieważ John Lewis najwyraźniej konkuruje teraz z Waitrose o tytuł „Najbardziej średnioklasowego miejsca do nauki gotowania jajka”.

Sprzedaż w restauracjach własnych i prowadzonych wzrosła o 17% do 4,3 mln funtów, a sprzedaż w restauracjach franczyzowych, głównie zagranicznych – takich jak Jamie Oliver's Deli i Jamie Oliver Kitchen – wzrosła o 6,5% do 4 mln funtów. Dochody ze szkół gotowania wzrosły o 48% do 1,6 mln funtów, co dowodzi, że ludzie zapłacą dobre pieniądze za to, by usłyszeć, że mają dodać kawałek masła. Grupa otworzyła Jamie Oliver Catherine Street, jego powrót na brytyjską scenę restauracyjną z menu skupionym na brytyjskich produktach, w 2023 roku. Bo nic tak nie mówi „brytyjskie produkty” jak restauracja, która pobiera 18 funtów za kiełbasę z puree.

W grudniu ubiegłego roku Oliver otworzył także nową Jamie's Italian na londyńskim Leicester Square, wspieraną przez właściciela Prezzo, Brava Hospitality Group, siedem lat po upadku sieci. Oryginalna sieć ogłosiła upadłość w 2019 roku, pozostawiając 83 mln funtów długu i powodując utratę 1000 miejsc pracy. Ale hej, drugie szanse są w modzie, zwłaszcza gdy podawane są z dodatkiem „wyciągnęliśmy wnioski” i sporą dawką optymizmu. Inwestorzy Bravy sugerowali, że istnieje możliwość otwarcia nawet 40 kolejnych nowych restauracji w Wielkiej Brytanii, a w tym roku planowana jest jeszcze jedna, jeśli uda się znaleźć odpowiednią lokalizację. Bo jeśli nie uda ci się za pierwszym razem, ponieś porażkę ponownie, ale z większą liczbą lokalizacji.

Rzecznik Olivera powiedział, że w tym roku planowane jest otwarcie na świecie 10 nowych restauracji franczyzowych pod jego nazwiskiem, w tym jedna właśnie otwarta w Abu Zabi po otwarciu w Bahrajnie i Indiach. Bo Jamie Oliver najwyraźniej jest nie tylko kucharzem; jest magnatem franczyzowym typu fast food o globalnym zasięgu, szerzącym swoją ewangelię „pukka” jedzenia od Zatoki Perskiej po subkontynent.

Jednak dochody z tantiem, licencji i rekomendacji – które stanowią zdecydowanie największą część biznesu Olivera i obejmują serię patelni Tefal – spadły o blisko 2 mln funtów do 15,9 mln funtów. To drugi rok z rzędu spadku dochodów z tego źródła.