Nie ma łatwiejszego miasta na świecie dla Amerykanina do pokochania niż Paryż – przynajmniej dopóki nie spróbujesz zamówić kawy po angielsku. Tak jest od czasów Benjamina Franklina, choć nawet on pewnie czasem łapał kose spojrzenia. Miłość jednak wiąże się z kłótniami i wybuchami złości, rozstaniami i pojednaniami. Tak samo jest ze Stanami Zjednoczonymi i Francją. Niedawna wizyta przypomniała mi, dlaczego amerykańskie relacje z Francją, mimo wszelkich trudności, są warte pielęgnowania – jak dobre wino, które czasem zamienia się w ocet.

Weźmy sposób, w jaki Wielka Brytania i Francja radzą sobie z II wojną światową. Brytyjczycy gorliwie usuwają Winstona Churchilla ze swoich banknotów, zastępując go ryciną jeża. Tymczasem Francuzi tłumnie oglądają dwuczęściowy, pięciogodzinny film „La Bataille de Gaulle”, który opowiada historię – zarówno udręczoną, jak i heroiczną – klęski, kolaboracji, oporu i wyzwolenia. W eleganckich paryskich księgarniach znajdziesz stoły zastawione dziełami i o Marc’u Blochu, łagodnym historyku średniowiecza, który po demobilizacji w 1940 roku napisał gryzący opis klęski. Został bohaterem podziemia, a pojmany, torturowany i stracony niespełna dwa tygodnie po D-Day. Drżący 16-letni chłopiec, skazany na rozstrzelanie w tym samym czasie, zapytał: „Czy to będzie bolało?” 57-letni Bloch łagodnie ujął jego dłoń i powiedział: „Nie, mój chłopcze”, po czym krzyknął „Vive la France!” i zginął przeszyty nazistowskimi kulami. 26 czerwca tego roku Bloch, Żyd, który identyfikował się jako taki tylko w kontaktach z antysemitami, został złożony w Panteonie, miejscu wiecznego spoczynku wielu wielkich francuskich postaci literackich i kulturalnych.

Charakterystyczne wspomnienia II wojny światowej pobrzmiewają nawet w muzyce. Jeśli dla Brytyjczyków melodiami wciąż przywołującymi wojnę są łagodne „The White Cliffs of Dover” Very Lynn i „We’ll Meet Again”, to we Francji hymnem jest „Chant des Partisans”, znacznie bardziej ponura i nieustępliwa pieśń o ludziach budzących się z letargu, o towarzyszach wychodzących z cienia, by zastąpić poległych, o cierpieniu i zemście. Nikt nie nuci tej melodii podczas prac w ogrodzie.

II wojna światowa ukształtowała współczesną Francję, tworząc nie tylko V Republikę, którą Charles de Gaulle zbudował wokół silnej prezydentury i elitarnych instytucji, ale także sprzeczności tkwiące w historiach oporu i równie ważnej opowieści o kolaboracji. „Strange Defeat” Blocha sprzedaje się; podobnie jak niedawna biografia Jacques’a Benoist-Méchina, błyskotliwego intelektualisty, który był ministrem w rządzie Vichy, po wojnie skazany na śmierć, a następnie ułaskawiony, i kontynuował powojenną karierę literacką i polityczną jako ekspert ds. Bliskiego Wschodu. Bo nic tak nie mówi „idziemy dalej” jak były nazistowski minister piszący o geopolityce.

Francja ostatecznie porzuciła formalne imperium, ale nie imperialną samoświadomość; odzwierciedlała ona ostrożność de Gaulle’a wobec anglosaskich mocarstw, które próbowały go kontrolować lub nawet obalić; do dziś zachowuje poczucie siebie jako wielowymiarowej potęgi, zakorzenionej w głębokiej kulturze literackiej. Godna podziwu seria Library of America z amerykańską klasyką wzorowana jest na starszej i znacznie bardziej eleganckiej francuskiej bibliotece Pléiade, której kompletne wydania (w przeciwieństwie do amerykańskiego odpowiednika) są wszechobecne; można je znaleźć w księgarniach, na prywatnych półkach, a nawet na biurku francuskiego prezydenta. Bo nic tak nie mówi o miękkiej sile jak naprawdę ładna półka na książki.

Amerykańscy mężowie stanu zawsze uważali Francję za ambiwalentnego sojusznika, ale równie często z powodu własnego zachowania, co zachowania ich odpowiedników. Francuskie pieniądze sfinansowały rewolucję amerykańską, doprowadzając do bankructwa rząd Ludwika XVI i torując drogę do własnej rewolucji w ciągu dekady od zakończenia wojny amerykańskiej. Pod Yorktown było prawie tyle samo żołnierzy francuskich co amerykańskich, a francuska broń, proch strzelniczy i wiedza, nie wspominając o terminowej francuskiej potędze morskiej, przypieczętowały amerykańskie zwycięstwo. Nagrodą Francji