Kiedy w czerwcu ubiegłego roku Biuro Zarządzania Gruntami (BLM) zatwierdziło poszukiwania minerałów pod planowaną kopalnię miedzi w południowej Arizonie, stwierdziło, że projekt nie będzie miał wpływu na zagrożoną meksykańską sowę plamistą ze względu na „brak odpowiedniego siedliska” dla ptaka na tym obszarze. Nawet po przedstawieniu zdjęć ptaków żyjących w okolicy, agencja federalna utrzymywała, że sowy tam nie występują.

We wtorek Centrum Różnorodności Biologicznej, Sojusz Zlewni Dolnego San Pedro i plemię San Carlos Apache złożyły zawiadomienie o zamiarze pozwania Biura Zarządzania Gruntami i Służby Rybołówstwa i Dzikiej Przyrody USA za naruszenie ustawy o gatunkach zagrożonych. Twierdzą, że zatwierdzony projekt zagraża meksykańskiej sowie plamistej, którą kamery pułapkowe ustawione przez Sojusz Zlewni Dolnego San Pedro znalazły mniej niż pół mili od miejsc wierceń, a także innym rzadkim dzikim zwierzętom, takim jak kukułka żółtodzioba. Oba gatunki ptaków są wymienione jako zagrożone na mocy ustawy o gatunkach zagrożonych (ESA).

„Urzędnicy federalni zostali ostrzeżeni, że meksykańskie sowy plamiste są w okolicy, ale mimo to pchnęli ten projekt górniczy do przodu i pominęli wymagane prawem kroki” – powiedział Russ McSpadden, działacz na rzecz ochrony przyrody na południowym zachodzie w Centrum Różnorodności Biologicznej. „Ustawa o gatunkach zagrożonych ma chronić zagrożoną dziką przyrodę, zanim zostaną wyrządzone szkody, a nie po tym, jak agencje zlekceważą dowody i dadzą zielone światło dla przemysłowych wierceń. Ten projekt górniczy jest wyraźnie nielegalny i musi zostać zatrzymany”.

W czerwcu ubiegłego roku BLM zatwierdziło Faraday Copper do wierceń w 67 miejscach na 18 akrach ziemi w ramach projektu Copper Creek, z wierceniami dozwolonymi przez całą dobę przez następne dwa do trzech lat. Każda platforma wiertnicza zużywa 70 000 galonów wód gruntowych miesięcznie. Obecnie projekt znajduje się w fazie poszukiwań, podczas której analizowane są zasoby mineralne obszaru, po czym zapada ostateczna decyzja o ewentualnym przejściu do odkrywkowej kopalni.

Projekt Copper Creek znajduje się zaledwie kilka mil na północ od małego miasteczka Mammoth w Arizonie i od samego początku spotykał się z oporem ze strony byłej społeczności górniczej. Zagrożenia dla skąpych zasobów wodnych i bioróżnorodności regionu były na czele obaw mieszkańców.

Od czasu zatwierdzenia projekt nabrał rozpędu, został dodany przez administrację Trumpa do listy przejrzystości FAST-41, a firma planuje zakupić zamkniętą kopalnię San Manuel w pobliżu od BHP, jednej z największych firm górniczych na świecie, przy czym BHP przejmie 30 procent udziałów w Faraday, jeśli transakcja zostanie zatwierdzona.

Służba Rybołówstwa i Dzikiej Przyrody USA odmówiła komentarza, powołując się na toczące się postępowanie sądowe, a BLM nie odpowiedziało na prośbę o komentarz. Przedstawiciele Faraday powiedzieli, że nie mogą skomentować na czas publikacji, podczas gdy analizują pozew.

Położony w sercu gór Galiuro, projekt ma widok na dolinę San Pedro, jeden z ostatnich nienaruszonych krajobrazów naturalnych Arizony. Copper Creek wpada do rzeki San Pedro, ostatniej większej niezatamowanej rzeki na południowym zachodzie, która płynie na północ przez 143 mile przez północny Meksyk i południową Arizonę. Góry takie jak Galiuro i Rincon tworzą tak zwane „niebiańskie wyspy” – serię gór w regionie, słynących z bioróżnorodności pielęgnowanej przez ich wysokość. Szczyty zapewniają odizolowane schronienia przed gorącym pustynnym dnem, inspirując zarówno swoją wyspiarską nazwę, jak i służąc jako most dla dzikiej przyrody łączący Góry Skaliste i pasmo Sierra Madre w Meksyku.

Jeden z największych sów w Ameryce Północnej, nocna meksykańska sowa plamista, ma popielato-kasztanowo-brązowy kolor z brązowymi i białymi plamami i jest wymieniona jako zagrożona od 1993 roku. W całym procesie wydawania pozwoleń dla Copper Creek lokalne grupy ekologiczne wyrażały obawy dotyczące potencjalnego wpływu projektu na ten gatunek, w szczególności z powodu hałasu i zanieczyszczenia światłem.

ESA zabrania agencji federalnej lekceważenia dowodów naukowych, argumentuje pozew.