Rząd federalny przeprowadza gruntowną reformę swojego prawie stuletniego systemu zarządzania wypasem zwierząt gospodarskich na 155 milionach akrów ziem publicznych na Zachodzie – obszarze dwukrotnie większym od Nowego Meksyku – a nowe przepisy są subtelne jak tratwa. Proponowane aktualizacje Biura Zarządzania Gruntami (BLM), pierwsze od 1995 roku, mają na celu zwiększenie liczby bydła, owiec i innych zwierząt gospodarskich na tych terenach, jednocześnie utrudniając społeczeństwu zabranie głosu w tej sprawie.
Mimo że eksperci ds. zarządzania pastwiskami zgadzają się, iż nadmierny wypas zdegradował ziemie publiczne, projekt przepisów BLM rozszerza tę praktykę i ogranicza udział społeczeństwa. Zgodnie z nowymi zasadami agencja ściśle określi, kto kwalifikuje się jako „zainteresowana publiczność”, wymagając „rozpoznawalnego” interesu – terminu, którego BLM nie zdefiniowało, ale który ekolodzy interpretują jako „tylko hodowcy”. Propozycja eliminuje również wiele etapów, na których społeczeństwo mogło obserwować i komentować decyzje dotyczące pozwoleń.
„Wyraźnie starają się ograniczyć udział kogokolwiek poza hodowcami” – powiedział jeden z pracowników BLM zajmujących się zarządzaniem pastwiskami, który poprosił o anonimowość w obawie przed nazwaniem go nienawidzącym krów.
BLM nie odpowiedziało na pytania dotyczące proponowanych przepisów, które zostały opublikowane w maju i wrócą do dalszego przeglądu w połowie lipca po okresie konsultacji społecznych – zakładając, że społeczeństwo będzie wiedziało, jak się wypowiedzieć. W czerwcowym komunikacie prasowym agencja stwierdziła, że aktualizacja „odzwierciedla priorytet administracji Trumpa, jakim jest redukcja zbędnych obciążeń regulacyjnych, promowanie produktywnych gruntów rolnych i wzmacnianie lokalnych gospodarek”.
ProPublica i High Country News rozmawiały z wieloma obecnymi i byłymi pracownikami BLM, którzy przyznali, że są pewne korzyści: przepisy wymagałyby badań wpływu ekologicznego dla wszystkich zastosowań ziemi publicznej, nie tylko dla zwierząt gospodarskich; pozwalałyby na nieformalne rozpatrywanie drobnych naruszeń; usuwałyby niespójności w kodeksie; i oferowałyby większą elastyczność w zarządzaniu pastwiskami. Jednak krytycy twierdzą, że wady przeważają nad zaletami.
Tim Canterbury, prezes grupy hodowlanej Public Lands Council, nazwał aktualizację „ogromnym krokiem naprzód”, twierdząc, że stare przepisy były zakorzenione w ruchu „bydło wolne do ’93”. Inne grupy, jak Western Watersheds Project, przewidują „znacznie więcej miejsc, gdzie będą krowy i owce, i więcej szkód”.
Przemysł hodowlany miał wpływ na przepisanie zarówno z zewnątrz, jak i wewnątrz Departamentu Spraw Wewnętrznych. National Cattlemen’s Beef Association i Public Lands Council spotkały się wiosną z sekretarzami Spraw Wewnętrznych i Rolnictwa, naciskając na „Plan Działań na rzecz Wypasu”. Tymczasem plemiona indiańskie i grupy ekologiczne twierdzą, że zostały wykluczone z procesu.
Karen Budd-Falen, wysoka rangą urzędniczka Departamentu Spraw Wewnętrznych i wieloletnia orędowniczka wypasu, otrzymała zwolnienie etyczne, aby pracować nad polityką wypasu pomimo potencjalnych konfliktów interesów. W grudniowej dyskusji z senator Cynthia Lummis, Budd-Falen powiedziała, że nowe przepisy wrócą do ery Reagana i oświadczyła: „Jestem tak podekscytowana tymi przepisami”.
Plemiona zarządzające stadami bizonów obawiają się utraty pozwoleń na rzecz hodowców, którzy martwią się przenoszeniem chorób. Administracja Trumpa już cofnęła pozwolenia dla American Prairie, grupy ekologicznej wykorzystującej bizony do odtwarzania ekosystemów. Nowe przepisy nakazują, aby działalność hodowlana na ziemiach publicznych była „zorientowana na produkcję”, potencjalnie eliminując pozwolenia na odnowę ekologiczną.
Przepisy ułatwiają również hodowcom kontynuowanie szkodliwych praktyk poprzez automatyczne wstrzymywanie decyzji agencji podczas odwołań. „To skutecznie zachęca każdego do odwoływania się, aby uniknąć decyzji” – powiedział profesor prawa Mark Squillace. „To katastrofa”.
Nada Culver, była zastępczyni dyrektora BLM za Bidena, zauważyła, że najwięcej tekstu w propozycji poświęcono wyjaśnieniu, „dlaczego społeczeństwo nie może już uczestniczyć w prawie każdym etapie procesu”. Administracja priorytetowo traktuje również ponowne zasiedlanie pustych obszarów, z B