City & Guilds, organizacja szkoleniowa i kwalifikacyjna, która od 1878 roku po cichu certyfikuje ludzi, stoi teraz w obliczu potencjalnych działań prawnych i protestów związkowych z powodu zarzutów, że nie była do końca szczera w kwestii planów zwolnienia około 400 pracowników w Wielkiej Brytanii.

Przedstawiciele związku Unite twierdzą, że właściciel organizacji „bezprawnie wstrzymuje kluczowe informacje podczas konsultacji transferowych”, jednocześnie „reklamując nabór nowych pracowników, podczas gdy prawnie ma obowiązek dać pierwszeństwo pracownikom zagrożonym zwolnieniem”. To odważna strategia – zobaczymy, czy się opłaci w sądzie.

Ten spór to najnowszy kryzys w targanej problemami byłej organizacji charytatywnej, której biznes został przejęty przez prywatną firmę PeopleCert jesienią ubiegłego roku w kontrowersyjnej transakcji, która wywołała ustawowe dochodzenie Komisji Dobroczynności w styczniu, a także wewnętrzne śledztwo PeopleCert. Dochodzenia podobno rozpatrują rewelacje Guardiana o dwóch dyrektorach City & Guilds, którzy otrzymali milionowe premie i znaczne podwyżki po sprzedaży. Nic tak nie mówi „dobroczynność” jak milionowe premie.

Regionalny przedstawiciel Unite, Peter Storey, powiedział: „PeopleCert był nieuczciwy [w kwestii swoich planów kadrowych] od momentu przejęcia City & Guilds. Bez znaczącego ruchu ze strony firmy, ten spór będzie eskalować, w tym poprzez potencjalne działania prawne i protesty”.

Związek przewiduje, że obecna runda około 75 zwolnień to dopiero pierwsza fala, a PeopleCert ostatecznie planuje pozbyć się około jednej trzeciej swojej 1300-osobowej siły roboczej w Wielkiej Brytanii. PeopleCert stwierdził w styczniu, że „nie ma planów przymusowych zwolnień w Wielkiej Brytanii” – oświadczenie, które zestarzało się mniej więcej tak dobrze jak szczepionka na bazie mleka.

City & Guilds zostało założone w 1878 roku przez City of London i 16 cechów rzemieślniczych w celu opracowania krajowego systemu edukacji technicznej. Obecnie pobiera opłaty za swoje akredytacje od prywatnych firm szkoleniowych, a około 60% jego dochodów jest „oparte na stabilnych rządowych programach finansowania”. Utrzymując dość skromny profil przez większość swojej 148-letniej historii, ubiegłoroczna sprzedaż postawiła go w centrum uwagi.

W grudniu Guardian ujawnił, jak prezentacja przygotowana dla inwestorów PeopleCert przedstawiała plany dla obecnie prywatnego City & Guilds, aby zmniejszyć swoją siłę roboczą w Wielkiej Brytanii w ramach programu oszczędnościowego o wartości 22 milionów funtów, w tym 13 milionów funtów „synergii kosztów osobowych” do osiągnięcia poprzez zastąpienie odchodzących brytyjskich pracowników tańszymi pracownikami z zagranicy.

W liście wysłanym przez Unite do PeopleCert w zeszłym miesiącu związek dodał: „Zgodność między tymi wcześniej zgłoszonymi środkami [w prezentacji dla inwestorów] a obecnymi propozycjami budzi uzasadnione obawy, że kluczowe aspekty wyniku zostały z góry ustalone”. PeopleCert powiedział, że od czasu przygotowania tej prezentacji dla inwestorów, przedstawiającej sposób osiągnięcia redukcji miejsc pracy w Wielkiej Brytanii poprzez „naturalną rotację”, późniejszy przegląd zidentyfikował możliwość 75 przymusowych zwolnień.

Firma oświadczyła: „Propozycje obecnie poddawane konsultacjom są wynikiem późniejszego przeglądu struktury organizacji, modelu operacyjnego i przyszłych wymagań, który miał miejsce wcześniej w tym roku i jest oddzielny od poprzednich dyskusji na temat siły roboczej. Żadne wyniki nie zostały z góry ustalone. Celem konsultacji jest uzyskanie opinii na temat propozycji, zbadanie sposobów uniknięcia, ograniczenia i złagodzenia proponowanych zwolnień, gdzie to możliwe, oraz rozważenie alternatywnych podejść. Ten proces wciąż trwa.”