Liczba ofert pracy w Wielkiej Brytanii spadła do najniższego poziomu od ponad pięciu lat, ponieważ mniejsze firmy uznały, że zatrudnianie nowych pracowników jest po prostu zbyt kosztowne – wynika z oficjalnych danych. Urząd Statystyczny (ONS) poinformował, że w okresie maj–lipiec liczba wakatów spadła do 707 000, a małe firmy jako powód ograniczenia rekrutacji podają koszty pracy i działalności. Koszty energii wzrosły od czasu rozpoczęcia wojny w Iranie, a firmy odczuwają również skutki podwyżek składek na ubezpieczenie społeczne i płacy minimalnej, co sprawia, że zatrudnianie pracowników jest droższe.

Wzrost płac nieco przyspieszył ogółem, ale płace w sektorze prywatnym rosły w najwolniejszym tempie od prawie sześciu lat. Regularne zarobki (bez premii) wzrosły o 3,5% w skali roku w ciągu trzech miesięcy do czerwca, według ONS. Płace w sektorze publicznym wzrosły o 6,1% (podziękujmy za to podwyżkom w NHS), podczas gdy płace w sektorze prywatnym spadły do 2,8%.

Suren Thiru, główny ekonomista Instytutu Księgowych w Anglii i Walii, opisał rynek pracy jako „utknięty w niskiej rotacji w zawieszeniu”, a pracodawcy niechętnie zatrudniają, zwalniają lub oferują większe podwyżki, borykając się z rosnącymi kosztami, globalnymi przeciwnościami i niepewnością polityczną. Nazwał utrzymujący się spadek liczby ofert pracy „czerwoną flagą”, sugerując, że popyt na pracę kurczy się w obliczu rosnących kosztów zatrudnienia i energii, a automatyzacja ogranicza również niektóre stanowiska podstawowe.

ONS poinformował, że rynek pracy „ogółem niewiele się zmienił”, a bezrobocie utrzymuje się na poziomie 4,9%. Liczba pracowników na liście płac spadła o 13 000 w czerwcu, a wstępne szacunki wskazują na kolejny spadek o 13 000 w lipcu.

Sekretarz stanu ds. pracy i emerytur, Pat McFadden, przedstawił to w pozytywnym świetle, mówiąc, że „zachęcające jest widzieć oznaki postępu”. Chwalił reformy Universal Credit i wydatki na wsparcie dla osób z problemami zdrowotnymi i niepełnosprawnościami. Kanclerz cieni Mel Stride był jednak mniej optymistyczny: „Oferty pracy są najniższe od ponad pięciu lat, a bezrobocie pozostaje wysokie. Partia Pracy jest partią opieki społecznej, a nie pracy”.

Tymczasem konserwatyści zaproponowali ułatwienie młodym ludziom zdobycia letniej pracy, z większą elastycznością w kwestii przerw i zmian. Ale dla niektórych młodych ludzi poszukiwanie pracy to mozół. Aaron Diangienda, 19 lat, szuka pracy od ponad roku i wraca do college’u, aby zrobić dyplom ze sportu. Jasmine Walker, 24 lata, wysłała ponad 300 podań o pracę w marketingu od czasu ukończenia studiów w lipcu. „To trochę frustrujące, bo uczysz się i ćwiczysz, jak doprowadzić CV i podania do perfekcji, a i tak nie możesz nigdzie dotrzeć” – mówi.

Planowany przez rząd atak na umowy zerogodzinowe może kosztować firmy nawet 2,9 miliarda funtów rocznie, według analizy opublikowanej w zeszłym tygodniu. Brytyjska Izba Handlowa stwierdziła, że zaufanie biznesu jest na najniższym poziomie od czasu pandemii, a takie środki oznaczają, że firmy „będą ponownie oceniać swoje plany rekrutacyjne”. TUC, co nie dziwi, nazwał umowy zerogodzinowe „wyzyskiwackimi” i „wszechobecnymi”, a sekretarz generalny Paul Nowak domaga się bezpiecznego zatrudnienia dla młodych ludzi.

Analitycy nie widzą oznak inflacyjnego wzrostu płac, więc Bank Anglii raczej nie podniesie stóp procentowych we wrześniu. Yael Selfin z KPMG spodziewa się, że stopy pozostaną bez zmian do końca roku. Gospodarka brytyjska wzrosła o 0,4% w drugim kwartale, ale wewnętrzne prognozy sugerują, że wzrost może wynieść zaledwie 0,3% w 2027 r., jeśli wojna w Iranie będzie nadal zakłócać żeglugę przez Cieśninę Ormuz. Tak więc jest na co czekać.