Bank Japonii (BoJ) zrobił coś, co brzmi dramatycznie – podniósł stopy procentowe do 31-letniego szczytu – dopóki nie uświadomisz sobie, że „szczyt” oznacza tu chłodne 1%. Tak, w ruchu mającym na celu zwalczanie presji inflacyjnej wywołanej wojną w Iranie, decydenci z Tokio podbili krótkoterminową stopę polityczną o ćwierć punktu, z 0,75% do 1%. Zgadza się: japońska gospodarka oficjalnie znalazła się na terytorium, które w większości innych dekad wydawałoby się uroczyście niskie.
BoJ ostrzegł, że firmy przenoszą na siebie rosnące koszty ropy w „stosunkowo szybkim tempie”, co w języku banku centralnego oznacza „wszyscy odczuwają presję”. Zdecydowali się zacieśnić politykę pieniężną pomimo niedawnego spadku cen ropy – dzięki zgodzie Waszyngtonu i Teheranu co do podstawowej struktury porozumienia pokojowego – oraz pomimo spadku rocznej inflacji bazowej w Japonii do czteroletniego minimum 1,4% w kwietniu. Bo nic tak nie mówi „walczmy z inflacją” jak podnoszenie stóp, gdy inflacja już spada.
Gubernator Shinichi Uchida powiedział na konferencji prasowej, że memorandum USA-Iran w sprawie zakończenia konfliktu na Bliskim Wschodzie było „mile widzianym ruchem”, ale obstawiał, jak szybko dostawy ropy faktycznie wzrosną. „W porównaniu z poprzednim posiedzeniem ryzyko gwałtownego pogorszenia koniunktury zmniejszyło się” – powiedział, po czym dodał, że wzrost cen się poszerza, a inflacja bazowa może odbiegać od celu BoJ. „W miarę jak inflacja bazowa zbliża się do 2%, ważne jest, aby zapewnić stabilne osiągnięcie naszego celu” – dodał w oświadczeniu, które mogłoby służyć jako mantra samopomocy dla bankierów centralnych.
Podwyżka stóp podnosi koszty pożyczek w Japonii do najwyższego poziomu od 1995 roku, kiedy BoJ zajęty był obniżaniem stóp po pęknięciu bańki na rynku nieruchomości i aktywów. Dla kontekstu: w 1973 roku BoJ podniósł stopy do oszałamiających 9%, aby zwalczyć embargo naftowe OPEC, a do 2016 roku wprowadzał ujemne stopy procentowe, aby wyciągnąć Japonię z deflacyjnego dołka. Historia, jak się wydaje, to huśtawka z bardzo małymi liczbami.
Susannah Streeter z Wealth Club nazwała ten ruch „zmianą kroku w polityce pieniężnej”, zauważając, że rozważano nawet podwyżkę o 50 punktów bazowych. „Była pewna ulga, że ruch nie był bardziej jastrzębi” – powiedziała, co jest finansowym odpowiednikiem wdzięczności za to, że tylko stłukłeś palec u nogi, a nie złamałeś go.
Tymczasem tokijska giełda zamknęła się na nowym rekordowym poziomie, a Nikkei po raz pierwszy osiągnął 70 000 punktów – rosnąc o jedną trzecią w tym roku. Bo najwyraźniej, podczas gdy pożyczanie staje się nieco droższe, inwestorzy są zbyt zajęci świętowaniem, aby się tym przejmować. BoJ jest drugim bankiem G7, który podniósł stopy od początku wojny w Iranie, po Europejskim Banku Centralnym. Rezerwa Federalna USA i Bank Anglii, zawsze ostrożne typy, oczekuje się, że utrzymają stopy bez zmian w tym tygodniu.