Gdy Anthony Fauci pojawi się jutro na Kapitolu, by zeznawać przed Kongresem, będzie mu towarzyszyć ochrona, którą sam opłaca. Fauci zeznaje przed wybranymi przedstawicielami narodu od około czterdziestu lat, od czasów, gdy stał na czele wczesnych badań nad AIDS. W przeszłości przygotowywał się, konsultując się z kolegami i studiując dane – był tam, jakby powiedział, by mówić w imieniu nauki. Teraz stawi się na wezwanie Senackiej Komisji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Spraw Rządowych, konsultując się z prawnikami, jak najlepiej przetrwać przesłuchanie dotyczące jego własnych działań – i co wydaje się próbą złapania go na kłamstwie, które nie jest objęte blanketowym ułaskawieniem prezydenckim, jakie otrzymał od Joe Bidena. Niegdyś słynący jako bezstronny naukowiec Ameryki, Fauci jest teraz znacznie bardziej polaryzującą postacią publiczną: kochaną i znienawidzoną za to, co rzekomo reprezentuje; celem gróźb śmierci. Im więcej mówi, tym więcej może stracić.

To nie jest zawodowy finał, ku któremu zmierzała jego półwieczna kariera w rządzie. Przez dziesięciolecia był jednym z najbardziej znanych i szanowanych naukowców w kraju. Pod koniec lat 60. Fauci pomógł kierować zespołem w Narodowych Instytutach Zdrowia, który przekształcił terapie przeciwnowotworowe w leki na kilka niegdyś śmiertelnych chorób reumatologicznych. Jego późniejsze partnerstwa z aktywistami AIDS i dążenie do przyspieszenia badań nad eksperymentalnymi lekami na HIV pomogły przekształcić tę infekcję w chorobę, z którą można żyć. Był głównym architektem PEPFAR, globalnego programu profilaktyki i opieki nad HIV, który od 2003 roku zapobiegł szacunkowo 25 milionom zgonów. A przez prawie 40 lat jako szef Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych przekształcił jeden z najcichszych oddziałów NIH w potęgę badawczą o budżecie 6 miliardów dolarów. Fauci „uratował więcej istnień, stworzył więcej niesamowitych infrastruktur do rozwijania możliwości badawczych, wyleczył więcej ludzi, zapewnił opiekę zdrowotną większej liczbie osób zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i za granicą, niż prawdopodobnie jakikolwiek inny naukowiec w swoim życiu” – powiedział mi Larry Corey, ekspert ds. chorób zakaźnych w Fred Hutchinson Cancer Center.

Jego osiągnięcia świadczą o jego naukowych kwalifikacjach, ale także o ambicji i sprycie. Fauci był mistrzem systemu: wiedział, jak zdobyć i utrzymać naukową władzę; miał ucho zarówno naukowców, jak i polityków. Chętnie zabiegał o uwagę, utrzymując jednocześnie, że jest „całkowicie apolityczny”, do tego stopnia, że nawet jego bliscy współpracownicy z NIAID nie mieli pojęcia, na kogo głosuje w wyborach. „Kongres naprawdę postrzegał go jako człowieka mówiącego prosto z mostu” – powiedziała mi Judith Feinberg, badaczka chorób zakaźnych, która na początku kariery pracowała w NIAID – „bez szczególnego politycznego interesu”. Fauci był tym rzadkim biurokratą, który mógł otrzymać Prezydencki Medal Wolności od George'a W. Busha, a następnie być chwalony jako „przywódca zdrowia publicznego raz na sto lat” przez Baracka Obamę.

Ale odkąd prezydent Trump objął urząd ponownie w 2025 roku, jego administracja prowadzi systematyczne działania mające na celu zniszczenie dziedzictwa Fauciego. Jednym z pierwszych posunięć Trumpa – zaledwie kilka dni po ułaskawieniu przez Bidena – było odebranie Fauciemu rządowej ochrony. Mniej więcej w tym samym czasie wizerunek Fauciego został usunięty z muralu na kampusie NIH. Pod koniec wiosny administracja przekierowała rządowe strony internetowe poświęcone informacjom o zasobach COVID na nową witrynę, zarzucając Fauciemu, że próbował ukryć „prawdziwe pochodzenie” COVID. Urzędnicy Trumpa w dużej mierze zdemontowali PEPFAR, zagrażając wielu z 20 milionów ludzi, którym program dostarczał ratujące życie terapie. Usunęli większość wieloletniego kierownictwa NIAID, w tym kilku urzędników, którzy służyli pod Fauciem przez lata, a także Jeanne Marrazzo, dyrektorkę, która go zastąpiła; zmusili do odejścia żonę Fauciego, Christine Grady, niegdyś