Epidemia Eboli w Demokratycznej Republice Konga jest już trzecią co do wielkości w historii i zmierza po srebrny medal, wyprzedzając wybuch z lat 2018-2020 w tym samym regionie. Aktualne statystyki: ponad 2000 przypadków i 754 zgony, a Światowa Organizacja Zdrowia przewiduje ponad 8000 przypadków i 1400 zgonów do połowy września. Najgorszy scenariusz CDC? Ponad 20 000 przypadków do połowy sierpnia. Więc, wiecie, zabawa.
Dr Craig Spencer, lekarz i epidemiolog, który sam przeżył Ebolę w 2014 roku i pracował w Gwinei podczas epidemii w Afryce Zachodniej, widział od tamtej pory kilkanaście wybuchów. Mówi, że ten martwi go najbardziej. Ale hej, przynajmniej teraz lepiej radzimy sobie z powstrzymywaniem? Większość tej wiedzy znajduje się w Kinszasie, Kampali i w Africa CDC – instytucjach, które nie istniały lub nie były gotowe dekadę temu. Kiedy ta epidemia się skończy, będzie to zasługa ludzi, którzy wyciągnęli wnioski z przeszłych błędów. Jednocześnie pokazuje, jak bardzo USA, niegdyś kręgosłup reagowania kryzysowego, zdają się chcieć zapomnieć.
Wykrywanie się poprawiło: w 2017 roku wybuch w DRK wykryto przy zaledwie ośmiu przypadkach. Zdolności testowania dramatycznie wzrosły – Kongo przeszło od zerowej zdolności testowania na szczep Bundibugyo dwa miesiące temu do tysięcy testów dziennie dziś. Badania i próby kliniczne są szybsze. Istnieje szczepionka i terapie przeciwciałami na szczep Zair, a badawcza szczepionka na gatunek Sudan była gotowa do testów w ciągu trzech miesięcy podczas wybuchu w Ugandzie w 2022 roku. Teraz wiele organizacji ściga się, by produkować szczepionki na szczep Bundibugyo, a próba leczenia już się rozpoczęła.
Ale prawdziwą zmianą jest szybkość i skala reagowania. W 2014 roku świat nie traktował Eboli poważnie, dopóki nie zagroziła krajom zachodnim. Stan wyjątkowy ogłoszono kilka dni po tym, jak zachorowali pierwsi Amerykanie – zbieg okoliczności nie umknął kolegom z Afryki Zachodniej. Tym razem WHO ogłosiło stan wyjątkowy w ciągu dwóch dni od ogłoszeń Konga i Ugandy. Nieufność społeczności i konflikty wciąż utrudniają wysiłki, ale machina działa szybciej, prowadzona wspólnie przez WHO, Africa CDC i rząd kongijski.
Jednak USA zdają się cierpieć na amnezję dotyczącą systemów, które umożliwiają reagowanie. Podczas epidemii w 2014 roku USA przeznaczyły miliardy i rozległe wsparcie logistyczne. Od tego czasu wiele zdolności wczesnego wykrywania zbudowano dzięki amerykańskim inwestycjom. Ale podczas wybuchu w Ugandzie ogłoszonego w lutym 2025 roku CDC nie wysłało specjalistów, USAID nie został rozmieszczony, a Elon Musk z DOGE anulował wiele kontraktów. Obecna reakcja to częściowa korekta: administracja Trumpa przeznaczyła ponad 700 milionów dolarów, zażądała kolejnych 1,4 miliarda, wysłała specjalistów i obsadziła najwyższe stanowisko w Biurze ds. Gotowości i Reagowania na Pandemie. Sekretarz stanu podobno rozważa mianowanie cara ds. Eboli. Ale to głębokie odruchy wywołane dużymi epidemiami, a nie utrzymanie systemu.
USA skupiają się na utrzymaniu Eboli „tam” – przenoszą zakażonych Amerykanów do Niemiec zamiast do krajowych ośrodków leczenia i planują centrum kwarantanny w Kenii. Ale jak nauczyliśmy się dekadę temu, jedynym niezawodnym sposobem ochrony Amerykanów jest zakończenie epidemii. To zostało utrudnione przez głębokie cięcia w finansowaniu globalnego zdrowia i brak zainteresowania międzynarodową koordynacją. USA nie angażują się w pełni w WHO, a proponowany plan Departamentu Stanu miałby przekształcić zagraniczną pracę CDC na zasadzie płatności za usługę, potencjalnie zamykając jedną trzecią z 60 zagranicznych biur. To podejście kraj po kraju może być politycznie wygodne, ale obniża obronę przed patogenami.
Światowa zdolność do kontrolowania chorób zakaźnych nie jest samowystarczalna. Opiera się na technikach laboratoryjnych, pracownikach opieki zdrowotnej w społecznościach, zapasach i instytucjach z zmiennymi budżetami. Amerykańscy liderzy stawiają na to, że reszta świata będzie dalej pracować z mniejszą pomocą. Rzecznik Białego Domu Kush Desai argumentował, że przeniesienie funkcji globalnego zdrowia do Departamentu Stanu...