Zadłużenie sektora publicznego w Wielkiej Brytanii sięgnęło w kwietniu 24,3 mld funtów – najwięcej w tym miesiącu od pandemii Covid w 2020 roku – co dowodzi, że jedyną rzeczą bardziej upartą niż inflacja jest apetyt rządu na czerwony atrament. To wzrost o 4,9 mld funtów w porównaniu z rokiem ubiegłym i więcej niż oczekiwali analitycy, bo po co zaczynać rok fiskalny po cichu?

Sprzedaż detaliczna też nie bawiła się w nastroje, spadając w kwietniu o 1,3% – największy miesięczny spadek od prawie roku – gdy ceny benzyny poszybowały w górę, a kierowcy uznali, że paliwo to luksus, z którego mogą tymczasowo zrezygnować. Sprzedaż paliw silnikowych spadła o 10,2%, najwięcej od listopada 2020, co sugeruje, że kierowcy albo zrobili zapasy w marcu, albo przeszli na piesze wędrówki.

Ruth Gregory, zastępczyni głównego ekonomisty ds. Wielkiej Brytanii w Capital Economics, podsumowała to radosną obserwacją, że dane „uwydatniają pogarszające się perspektywy wzrostu i kruchą sytuację fiskalną, z którą zmierzy się osoba na Downing Street 10”. No cóż, powodzenia dla tej osoby.

Główny ekonomista Urzędu Statystyk Narodowych (ONS) Grant Fitzner zauważył, że kwietniowe zadłużenie było „znacznie wyższe” niż rok wcześniej, a wyższe wpływy podatkowe zostały „zrównoważone przez wyższe wydatki na świadczenia i inne koszty”. Świadczenia socjalne netto wzrosły o 2,7 mld funtów, dzięki podwyżkom powiązanym z inflacją i wzrostowi emerytur państwowych powiązanemu z zarobkami.

Płatności odsetek od długu osiągnęły rekordowy kwietniowy poziom 10,3 mld funtów – wzrost o 0,9 mld funtów w porównaniu z rokiem ubiegłym – bo nic tak nie mówi „dobrze zarządzamy gospodarką” jak płacenie więcej tylko za obsługę długu.

Wojna w Iranie spowodowała gwałtowny wzrost cen energii, skłaniając analityków do obniżenia prognoz wzrostu dla Wielkiej Brytanii. Gospodarstwa domowe stoją w obliczu wyższych rachunków za paliwo, a Bank Anglii nie jest już oczekiwany do obniżania stóp procentowych – więc wszyscy mogą cieszyć się jednocześnie wyższymi kosztami pożyczek i wyższymi cenami.

Koszty pożyczek, mierzone rentownością obligacji skarbowych, wzrosły od początku konfliktu, a rynki finansowe obstawiają, że Bank może być zmuszony do podniesienia stóp, aby opanować inflację. Niepewność polityczna związana z przywództwem Partii Pracy też nie pomaga, bo nic tak nie uspokaja rynków jak próżnia przywódcza.

Rob Wood, główny ekonomista ds. Wielkiej Brytanii w Pantheon Macroeconomics, oszacował, że „koszty odsetek od długu w latach 2026/27 będą o około 15 mld funtów wyższe niż zakładano w budżecie, jeśli rentowności obligacji utrzymają się na obecnym poziomie”. Dodał, że „ryzyko polityczne” zwiększyło koszty pożyczek Wielkiej Brytanii, które jego zdaniem pozostaną „w tym roku wyższe, niż byłyby w innym przypadku”.

Rząd próbuje przeciwdziałać kryzysowi kosztów utrzymania za pomocą środków takich jak obniżenie VAT na bilety na rodzinne wycieczki, darmowe przejazdy autobusami dla osób poniżej 16 roku życia w Anglii w sierpniu oraz obniżki podatków importowych na niektóre podstawowe produkty spożywcze. Aby to sfinansować, zmienia zasady podatkowe dla brytyjskich firm naftowych i gazowych – bo kto nie lubi małej fiskalnej gry w muszelki?

Dennis Tatarkov, starszy ekonomista w KPMG UK, ostrzegł, że niższe prognozy wzrostu oznaczają, iż „zadłużenie sektora publicznego prawdopodobnie pozostanie podwyższone w średnim okresie, potencjalnie zmuszając kanclerza do dalszych korekt polityki fiskalnej w czasie jesiennego budżetu”.

W marcowym wiosennym oświadczeniu Biuro Odpowiedzialności Budżetowej (OBR) prognozowało, że kanclerz Rachel Reeves ma 23,6 mld funtów marginesu w stosunku do swojej zasady niepożyczania na bieżące wydatki w ciągu pięciu lat – ale to było przed rozpoczęciem wojny w Iranie. Więc ten margines może być teraz bardziej koncepcją teoretyczną.

Główna sekretarz skarbu Lucy Rigby zapewniła, że rząd „ogranicza pożyczki i dług – nasze działania zmniejszyły pożyczki rządowe o ponad 20 miliardów funtów w zeszłym roku”. Dodała, że „rodziny pracujące skorzystały na spadku inflacji i obniżkach stóp procentowych” oraz że „nasze nienegocjowalne reguły fiskalne będą tym ważniejsze”, gdy Wielka Brytania stoi w obliczu konsekwencji wojny, w której „nie brała udziału”.

Kanclerz cieni Mel Stride podkreślił, że „wydatki na odsetki od długu były najwyższe w historii w kwietniu” i stwierdził, że „rynki są coraz bardziej zaniepokojone następcą Keira Starmera”. Liberalni Demokraci...